Niemcy przyznają, że może zabraknąć paliwa na stacjach. To skutek embarga na rosyjską ropę
Niemiecki rząd ma ostatecznie poprzeć zakaz importu ropy z Rosji. Niemiecki minister gospodarki Robert Habeck przyznał jednak, że konsumenci szybko to odczują. Najbardziej narażeni są mieszkańcy Berlina i okolic, gdzie przejściowo może zabraknąć benzyny na stacjach.

Habeck powiedział w programie „RTL Direckt", że aglomeracja Berlina i północno-wschodnie landy mogą dotkliwie odczuć niedobory ropy. Minister gospodarki zauważył, że „przez ograniczony czas" stacje benzynowe mogą mieć problemy z zaopatrzeniem.
Dlaczego akurat te rejony? Dlatego, że odpowiada za nie rafineria PCK w Schweidt, która przetwarza wyłącznie rosyjską ropę. W przypadku Berlina, według PCK, mowa jest o 90 proc. zaopatrzenia. Co ciekawe, rafineria odpowiada także za dostawy do zachodniej Polski.
Rosnieft nie ustąpi, ropy nie będzie
Rafineria jest zarządzaną przez rosyjską państwową spółkę Rosnieft. Robert Habeck w opublikowanym na Twitterze nagraniu przyznał, że rozmowy o odcięciu się od surowców z Rosji byłyby w jej przypadku bezowocne.
Nawet nie odbiorą telefonu
- rzucił
Ropa płynie obecnie rurami rurociągu „Przyjaźń”, ale niemieccy politycy mają plan, by zastąpić ją dostawami wysyłanymi do portu w Rostocku. Aby tak się stało, trzeba byłoby najpierw wywłaszczyć Rosnieft.
Gdybyśmy mieli okres przejściowy na zorganizowanie statków, które mogą dostarczać ropę do portu w Rostocku, który zaopatruje Schwedt, bylibyśmy w stanie zarządzać embargiem na ropę
- dodał Robert Habeck
Proces odchodzenia od dostaw ma potrwać od 6 do 8 miesięcy i obejmie niemal wszystkie kraje Unii Europejskiej. Wyjątkiem mają być Węgrzy i Słowacy, którzy ze względu na stopień uzależnienia od rosyjskich surowców, dostaną odrębny harmonogram.
Sprawy nabrały jednak dość dynamicznego tempa. Agencja APA dowiedziała się w środę, że Komisja Europejska pokazała państwom członkowskim pakiet nowych sankcji wymierzonych w rosyjską gospodarkę. Głównym punktem jest embargo na import ropy naftowej.
Zależność Niemiec od rosyjskiej ropy spadła od momentu wybuchu wojny z 35 proc. do 12 proc. Jak widać, w przypadku rafinerii w Schweidt jest to jednak bardziej skomplikowane.
Niemiecki minister ma tego świadomość i trochę narzekał ostatnio na Polskę i brak solidarności. Habeck chętnie widziałby udział naszego kraju w uzupełnianiu niedoborów powstałych po zakręceniu kurka i wyrzuceniu Rosnieftu z PCK.
Sam przyznaje jednak, że niechęć Polaków do utrzymywania niemieckiej rafinerii przy życiu wydaje mu się całkiem zasadna.