Czarny scenariusz mówi o nauce zdalnej już we wrześniu. Minister Czarnek nie widzi zagrożenia
Przejście na naukę zdalną w szkołach nawet już 20 września zakłada czarny rozwój epidemii, ostrzegł szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Tymczasem minister edukacji Przemysław Czarnek zapewnia, że nie ma na to najmniejszej szansy, a dzieci na pewno będą normalnie chodzić do szkół do końca roku szkolnego.

Minister Przemysław Czarnek, ale także premier Mateusz Morawiecki oraz prezydent Andrzej Duda zapewniają, że start nowego roku szkolnego nie jest w żaden sposób zagrożony. Mało tego, o nauce zdalnej mamy całkiem zapomnieć.
Czarnek przy tej okazji zapewnia, że resort bierze pod uwagę opinie różnych specjalistów. Jego zdaniem statystyki potwierdzają, że dzieci nie są tym największym źródłem zakażeń. „Odpowiadają za około 4 proc. zakażeń i to bardziej dorośli zarażają dzieci niż dzieci dorosłych” – mówi minister edukacji. Przemysław Czarnek dodaje jeszcze to, co wszyscy wiedzą – że uczniowie potrzebują powrotu do normalności i nadrobienia zaległości.
Nauka zdalna jeszcze we wrześniu?
Sami nauczyciele już nie są tacy pewni tego, że nie grozi nam powtórka z zeszłego roku, gdy rząd z podobnym optymizmem przywrócił naukę stacjonarną od września, co skończyło się panicznym wprowadzaniem obostrzeń w październiku.
Najczarniejszy z możliwych scenariuszy zakłada bowiem, że nauka zdalna wróci do nas bardzo szybko, bo już w okolicach 20 września. Taką wizję w „Expressie Biedrzyckiej” przedstawił prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.
Przypomniał przy okazji, że „prawie 90 tysięcy uczniów nie ma żadnego sprzętu, który umożliwiałby edukację zdalną, natomiast około miliona uczniów musi ten sprzęt współdzielić z rodzicami bądź z rówieśnikami”. Broniarz kolejny raz zaakcentował, że przekaz medialny ministra Czarnka nijak ma się do rzeczywistości.
Receptą są szczepienia. Ale nieobowiązkowe
Jednym z argumentów premiera Morawieckiego na powrót uczniów do szkół w nowym roku szkolnym jest poziom zaszczepienia nauczycieli, który wynosi ok. 70-80 proc. Ale też od tygodni raczej stoi w miejscu. A co ze szczepieniem dzieci? W Polsce jest ok. 2,58 mln dzieci w wieku od 12 do 18 lat. Na koniec lipca w pełni zaszczepionych było 480 tys. z nich, a 235 tys. zapisano na pierwszą dawkę.
To wciąż mniej niż połowa. I nie ma za bardzo widoków, żeby akcja szczepień uczniów nagle przyspieszyła. Wbrew zapowiedziom jeszcze sprzed wakacji punkty szczepień wcale nie powstaną w każdej szkole, ale tylko tam, gdzie będzie taka potrzeba. Nie ma też mowy o obowiązkowym szczepieniu. Negatywnie na ten temat wypowiedział się prezydent Andrzej Duda, podczas zwołanej przez siebie Rady Gabinetowej.