REKLAMA

Prezydent Duda zachęca do powrotu do szkół, ale mówi „nie” obowiązkowi szczepienia uczniów

Rządzący dwoją się i troją, żeby przekonać rodziców, że czwarta fala pandemii nie jest wcale taka straszna i że nauki zdalnej wcale nie trzeba się bać w nowym roku szkolnym. Żeby przekonać o tym jak najwięcej Polaków – prezydenta Andrzej Duda zwołał Radę Gabinetową.

nowy-rok-szkolny-Andrzej-Duda
REKLAMA

Mimo że od pary tygodni resort edukacji ani słowem nie wspomina o czwartej fali, za to na każdym kroku przekonuje, że nauka stacjonarna w nowym roku szkolnym nie jest niczym zagrożona, to jednak nie udaje się do końca uspokoić rodziców. Trzeba więc jakiegoś politycznego autorytetu.

Najlepiej ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, który w lipcu, po czterech miesiącach przerwy, wrócił na szczyt rankingu zaufania do polityków. I tak się właśnie stało: prezydent Polski na 30 sierpnia postanowił zwołać Radę Gabinetową i na własnej skórze przekonać się, czy te wszystkie zapewnienia ministra Czarnka mają faktycznie rację bytu. 

REKLAMA

„Dzieci i młodzież powinni wrócić do szkół. Oby był on powrotem na cały rok szkolny. Mając na uwadze wysoce zmienną naturę koronawirusa, musimy być gotowi na różne scenariusze, ale sądzę, że możemy liczyć na powrót do szkół na dobre” – stwierdził wcześniej premier Mateusz Morawiecki, w trakcie Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. 

Bez przymusowych szczepień dzieci

Prezydent Duda tłumaczy, że zwołanie Rady Gabinetowej powodowane jest chęcią sprawdzenia wszystkich przygotowań do nowego roku szkolnego, w tym też sprawa szczepień wśród uczniów i nauczycieli. Rada Gabinetowa pochyliła się także nad właściwym dialogiem z rodzicami. Prezydent RP poruszył również kwestie szczepień i kolejny raz opowiedział się przeciwko temu, żeby były obowiązkowe dla uczniów.

Nowy rok szkolny w tle z czwartą falą pandemii

Jeszcze w lipcu szef Ministerstwa Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek przekonywał, że nowy rok najprawdopodobniej przywita nauka stacjonarna. Resort jest jednak świadom zbliżającej się do nas czwartej fali pandemii i miał być przygotowany na każdy scenariusz. Ale po kilku tygodniach wśród rządowych speców od komunikacji musiało urosnąć przekonanie, że dalsze straszenie kolejną falą pandemii i co za tym idzie nauką zdalną też – nie ma żadnego sensu. Jakimś dziwnym trafem przez taką narrację liczba szczepień w Polsce nie zaczęła puchnąć i dalej pozostaje w martwym punkcie. A wizja jakiś przymuszeń w tym zakresie, a także uczniów znowu przed ekranami komputerów bez kontaktu z rówieśnikami – coraz bardziej wyborcę drażni. 

I w ten sposób już w sierpniu o groźbie nauki zdalnej słyszeliśmy coraz mniej, aż MEiN ją całkowicie wykluczył. Bo, jak słyszymy, szkoły są w pełni bezpieczne. I nawet punkty szczepień specjalne dla uczniów wcale nie są przesądzone. Jeszcze przed wakacjami mówiło się o ankietach zdrowotnych uczniów w pierwszych tygodniach września, a potem uruchamianiu właśnie punktów szczepień. Dzisiaj minister Czarnek twierdzi jedynie, że jak trzeba będzie, to takie powstaną. Rodziców to niestety nie do końca przekonuje, bo widzą co dzieje się za granicą Polski, przy okazji wznawiania nauki stacjonarnej. 

„W regionach, w których coraz większy odsetek dorosłych jest w pełni zaszczepiony przeciwko COVID-19, ale w których dzieci nie są zaszczepione, można oczekiwać, że w nadchodzących miesiącach coraz większy odsetek zgłaszanych przypadków SARS-COV-2 będzie dotyczył dzieci” – takie stanowisko ma Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC).

Dzieci w szkołach, czyli nowe ogniska zakażeń

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób nie na darmo nawołuje do strategii testowania dla placówek edukacyjnych. Żeby na czas szczepione były przypadki objawowe, aby zapewnić ich izolację oraz śledzenie i kwarantannę ich kontaktów. Jednocześnie utrzymuje, że „decyzja o zamknięciu szkół w celu opanowania pandemii COVID-19 powinna być stosowana w ostateczności”. 

„Negatywny fizyczny, psychiczny i edukacyjny wpływ proaktywnego zamykania szkół na dzieci, jak również wpływ ekonomiczny na społeczeństwo w szerszym ujęciu, prawdopodobnie przewyższyłby korzyści” – czytamy we wskazaniach ECDC.

REKLAMA

To zaś jak liczba nowych zakażeń ma się w zderzeniu z inauguracją nowego roku szkolnego dobrze widać w Stanach Zjednoczonych. Tylko w Missisipi w pierwszej połowie sierpnia liczba zachorowań na koronawirusa podwoiła się. Przeszło 4400 dzieci trzeba było skierować na kwarantannę. W sumie w USA między 30 lipca a 5 sierpnia odnotowano dwa razy więcej przypadków pediatrycznych. Na początku sierpnia liczba hospitalizowanych z tego powodu dzieci wzrosła o 27 proc.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T10:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T08:37:53+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T06:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T04:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T18:40:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T13:30:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T11:01:55+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA