REKLAMA
  1. bizblog
  2. Motoryzacja
  3. Środowisko

Samochody elektryczne to wciąż bardziej marketing niż rewolucja w transporcie. Gorzki raport

Brukselska organizacja pozarządowa Transport & Environment w swoim najnowszym raporcie pod lupę wzięła europejski rynek samochodów i sprawdziła, jakie producenci mają strategie dotyczące elektryfikacji. Wniosek? Dobrze nie jest. Samochody elektryczne to wciąż głównie marketing.

16.06.2021
12:07
Samochody elektryczne w UE to wciąż bardziej marketing niż rewolucja w transporcie. Gorzki raport
REKLAMA

Obecnie niemal każdy producent samochodów ma w swojej ofercie samochody elektryczne, które w następnych latach mają wypychać z rynku tradycyjne samochody spalinowe. Organizacja Transport & Environment postanowiła sprawie przyjrzeć się bliżej i sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest, czy może na razie mamy do czynienia wyłącznie z siłą marketingu. I wyszło na to, że w większości przypadków jesteśmy ciągle wodzeni za nos. 

REKLAMA

„Producenci samochodów desperacko chcą się pochwalić ekologiczną ofertą, ale w rzeczywistości większość z nich jest daleko od miejsca, w którym muszą być” - przekonuje Rafał Bajczuk, senior policy analyst w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

E-auta: na czele VW i Volvo. Potem długo, długo nic

Raport T&E analizuje gotowość 10 największych koncernów motoryzacyjnych w Europie do elektryfikacji swoich samochodów do 2030 r. I wychodzi na to, że najbardziej agresywną strategię, ale jednocześnie najbardziej wiarygodne prezentuje Volkswagen i Volvo, które do 2030 r. mają być liderami, jeżeli chodzi o elektryfikację. Volvo w tym czasie chce już być w pełni elektrycznym producentem. Z kolei VW zakłada, że za niespełna 10 lat sprzedaż aut z napędem bateryjnym (BEV - battery electric vehicle) będzie na poziomie co najmniej 60 proc. 

Ford też ma swoje ambicje, ale na razie brakuje planu, żeby je zrealizować. Z kolei BMW, Jaguar Land Rover, Daimler i Toyota do tej pory nie mają żadnej strategii wycofywania spalinowych aut na rzecz tych elektrycznych. Raczej pozostawiają to przypadkowi. A BMW, Daimler i Toyota wciąż stawiają na hybrydy typu plug-in, których produkcja ma osiągnąć szczytowy poziom (1,6 mln sztuk) w 2026 r.

Przez tę bierność koncernów motoryzacyjnych sprzedaż w Europie aut typu BEV może być w 2030 r. niższa od zakładanej o co najmniej 10 proc. Szacowana sprzedaż samochodów bateryjnych wyniosłaby ok. 26 proc. w 2025 r., 38 proc. w 2027 r. i 57 proc. w 2030 r. Tymczasem unijny Zielony Ład w tym czasie zakłada sprzedaż BEV na poziomie przynajmniej 67 proc.

Nowy cel klimatyczny przywoła do Europy Teslę?

Rafał Bajczuk przekonuje, że z tego powodu, że tylko dwóch producentów samochodów znajduje się blisko kryterium, który UE musi osiągnąć do 2030 r., trudne będzie osiągnięcie celu klimatycznego. Oczekuje się, że ten – podobnie zresztą jak unijny system handlu emisjami ETS – w niedalekiej przyszłości w większym stopniu niż dotychczas dotyczyć będzie zarówno transportu, jak i budownictwa. 

Należy stopniowo zaostrzać regulacje dotyczące emisji CO2, żeby producenci samochodów nie tylko zobowiązali się do stopniowego wycofywania paliw kopalnych, ale także opracowali strategię, która doprowadzi ich tam na czas

– proponuje Bajczuk.
REKLAMA

Dzięki większemu kagańcowi na emisje w transporcie - jak szacuje T&E - dwie trzecie nowych samochodów będzie w pełni elektrycznych do 2030 r., a wszystkie już w 2035 r. W najbliższym czasie rynek motoryzacyjny ma czekać wręcz rewolucja. Ktoś na tym straci, a ktoś zyska. 

Zwiększanie ambicji UE w zakresie elektryfikacji transportu stworzy nowy rynek samochodów elektrycznych, na który wejdą nowi producenci, jak na przykład amerykańska Tesla

– przewiduje senior policy analyst w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA