REKLAMA

Ceny benzyny na Orlenie. Polski gigant wydał wojnę spekulacji na stacjach paliw

Daniel Obajtek zagroził odbiorcom paliwa Orlenu, że jego firma rozwiąże w trybie natychmiastowym umowy z każdym, kto wykorzysta panikę na rynku do zarabiania pieniędzy. W czwartek po południu Polacy rzucili się na stacje benzynowe, tworząc kilometrowe kolejki. Część operatorów wykorzystała ten fakt i liczniki na dystrybutorach zaczęły kręcić się jak oszalałe.

Ceny benzyny na Orlenie. Polski gigant wydał wojnę spekulacji na stacjach paliw
REKLAMA

Doniesienia o rozpoczęciu inwazji na Ukrainę przez rosyjskie wojsko mocno podziałało konsumentom na wyobraźnię. Trudno powiedzieć, czy Polacy bardziej wystraszyli się wizji ogromnych podwyżek cen w najbliższej przyszłości, czy boją się o całkowite wyczerpanie zapasów, faktem jest, że stacje paliw w całym kraju przeżywały oblężenie.

REKLAMA

Panika na stacjach paliw

Efekt? Na niektórych stacjach benzyny rzeczywiście zabrakło. Część sprzedawców wykorzystała okazję i widząc kolejki do dystrybutorów, zaczęła podnosić ceny.

Przed wybuchem wojny, dzięki tarczy antyniflacyjnej, litr benzyny 95-oktanowej kosztował w granicach 5,40 zł. W ciągu zaledwie kilku godzin na wyświetlaczach zaczęły się pojawiać wartości rzędu 5,99 zł. Wzrost ceny litra paliwa o 50 groszy w ciągu dnia jest, jak zauważył Tymon Grabowski, dość niespotykanym zjawiskiem w naszych realiach.

Internauci raportowali jednak także o jeszcze większych podwyżkach. Niektórzy operatorzy wywindowali ceny do 6,50-6,99 zł za litr. Rekordzista z gminy Blaszki, o którym pisał lider AgroUnii Michał Kołodziejczak, zaśpiewał sobie 9,99 zł za litr... oleju napędowego.

Polska sieć natychmiast pogroziła operatorom wyciągnięciem surowych konsekwencji. Rzeczniczka Orlenu podkreśliła, że takie stacje jak ta w gminie Blaszki kupują paliwo w hurcie m.in. od Orlenu, a potem sprzedają ze 100 proc. marżą.

Prezes spółki, Daniel Obajtek dodał, że Orlen rozwiąże umowę z tą stacją w trybie natychmiastowym. Taki sam los czeka każdego odbiorcę paliw i operatora korzystającego z szyldu Orlenu, który „będzie próbował wykorzystać aktualną sytuację do nieuczciwych praktyk i manipulowania cenami paliw”.

Orlen odniósł się również do wątpliwości dotyczących zaopatrzenia. Polski gigant paliwowy zapewnił, że dostawy do jego rafinerii nad Wisłą, w Czechach i Litwie są zabezpieczone.

Sieć podkreśla, że nie byłoby to możliwe bez działań podjętych na przestrzeni ostatnich lat.

REKLAMA

Jeszcze w 2013 r. aż 98 proc. surowca przerabianego w Płocku to była ropa REBCO (ropa pochodząca z Rosji - przyp. red.). Teraz ten gatunek jest przerabiany w zaledwie ok. 50 proc., reszta pochodzi z kierunków alternatywnych, Arabii Saudyjskiej, USA czy Afryki Zachodniej – czytamy w komunikacie przesłanym PAP.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-03-29T04:10:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T22:21:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T18:30:38+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T10:02:48+01:00
Aktualizacja: 2025-03-28T09:05:09+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T22:19:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T03:50:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T14:20:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T13:03:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T09:53:27+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA