REKLAMA

Dzieje się. Padła deklaracja ws. unijnego bana na energię z Rosji. Dla Putina byłby to koniec, Scholz się zapłacze

Na początku wojny w Ukrainie unijni dyplomaci wysyłali w kierunku Moskwy sygnały, że w gdyby Putin zdecydowałby się na użycie broni chemicznej albo zbombardowanie Kijowa, w grę wejdą sankcje energetyczne. Ale z ostatnich słów wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Josepa Borrella wynika, że Bruksela z takimi restrykcjami wcale nie musi czekać na ostatni moment.

Dzieje się. Padła jasna deklaracja ws. unijnego bana na energię z Rosji. Dla Putina byłby to koniec, Scholz się zapłacze
REKLAMA

Jak bardzo UE jest uzależniona energetycznie od Rosji? W 2021 r. unijny import energii z tego kierunku warto był 108 mld. dol. W ten sposób 40 proc. używanego w Unii gazu pochodziło od Putina i więcej niż 25 proc. ropy. Wcale nie lepiej jest z węglem. Rosyjski udział w imporcie węgla energetycznego do UE wynosił w ubiegłym roku prawie 70 proc., co dotyczyło w głównej mierze Niemców i Polski.

REKLAMA

I chociaż karząc Moskwę za agresję na Ukrainie, Zachód odbiera jej Netfliksa i Big Maca, to w energetycznych relacjach nic się nie zmienia. Dość powiedzieć, że od czasu rosyjskiej napaści - co wykazuje licznik organizacji badawczej CREA - państwa UE zapłaciły Rosji za paliwa kopalne ponad 16,5 mld euro, z czego najwięcej, bo ponad 10,5 mld euro za gaz ziemny. Nie wiadomo, jak długo będzie jeszcze funkcjonował ten licznik, ale coraz bliżej do tego, żeby UE zerwała energetyczne więzi z Rosją. 

Rosyjska energia na cenzurowanym

Do tej pory UE nałożyła na Rosję szereg sankcji, w tym m.in. zakaz inwestowania w rosyjski sektor energetyczny. Te restrykcje wycelowane są głównie w tamtejsze spółki energetyczne: Rosnieft, Transnieft i Gazprom. Tyle tylko, że za tym nie poszedł żaden zakaz, żeby jednocześnie od nich dalej nie kupować energii. Wcześniej Bruksela twierdziła, że dojdzie do embarga na rosyjską energię o ile Putin zdecyduje się zintensyfikowanie swojej agresji i użyje broni chemicznej lub zbombarduje Kijów.

Na takie rozwiązanie, dotyczące zakazu importu głównie rosyjskiej ropy, liczą w pierwszej kolejności kraje nadbałtyckie. Za takimi sankcjami od początku opowiadają się Stany Zjednoczone. Pewnie temu też będą poświęcone rozmowy amerykańskiego prezydenta Joe Bidena, który przy okazji wizyty w Polsce (25.03) spotka się też sojusznikami z NATO, UE oraz grupą G7.

Gaz z Rosji, czyli zdania podzielone

Nie wiadomo, jak do końca zachowają się Niemcy. Kanclerz Erik Scholz jest bardzo ostrożny, jeżeli chodzi o zakaz dla rosyjskiej energii, od której są w dużej mierze uzależnieni. Mimo ostatnich inicjatyw, dzięki którym Berlin zawiązał długoterminowe partnerstwo energetyczne z Katarem, który do 2025 r. niemal podwoi produkcję LNG, uzależnienie od Rosji będzie cały czas na tym samym poziomie. 

Takiej możliwości nie wyklucza za to francuski prezydent Emmanuel Macron, który w kwietniu będzie ubiegał się o reelekcję, a w sprawie nowych sankcji nałożonych na Rosję wypowiada się jednoznacznie: nie powinno być żadnych tematów tabu. Chociaż prof. Stanisław Nagy z Wydziału Wiertnictwa, Nafty i Gazu krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej w takie deklaracje trochę wątpi.

Ryzyko dla niektórych rafinerii

Z kolei Polski Instytut Ekonomiczny uważa, że odcięcie się od rosyjskiej kroplówki z energią jest jak najbardziej możliwe. Ograniczenie importu rosyjskiej ropy do UE jest konieczne, aby odciąć kluczowe źródła finansowania wojennej ekspansji tego kraju – mówi Piotr Arak, dyrektor PIE. Instytut jednocześnie zauważa, że od 2010 r. udział rosyjskiej ropy w imporcie unijnym spadł z 34 proc. do 25 proc. w 2019 i 2020 r. I dotyczy to także Polski.

KE chce do końca 2022 r. zmniejszyć z kolei import rosyjskiego gazu o dwie trzecie. 

To będzie niezwykle trudne, ale da się to zrobić 

przekonuje wiceszef KE Frans Timmermans.

Jak? Ma być więcej biogazu, więcej LNG, a także powinny powstać nowe zakłady produkujące wodór. Do tego wszystkiego państwa UE mają być też lepiej zsynchronizowane energetycznie. Chodzi również o stosowne regulacje prawne, które zadbają o właściwe wypełnianie magazynów gazu przed zimą. Ale to jeszcze nie wszystko. Niebezpieczeństwo czyha też gdzie indziej. 

REKLAMA

W ten sposób zagrożone mają być rafinerie w Polsce, Niemczech, Czechach, Austrii, na Węgrzech i Słowacji - znajdujące się wzdłuż rurociągu „Przyjaźń”. Bruegel poleca również Europie zawiązanie Transatlantyckiego Paktu Energetycznego, żeby w ten sposób uwolnić w USA wolne moce produkcyjne.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA