Eksperci straszą nas, że koronawirus zostanie z nami na długie miesiące, jeżeli nie lata. Mimo to wielu Polaków deklaruje, że latem wybierze się na plaże i w góry. Pytanie – co zastaną na miejscu?

Z badania Nielsena wynika, że niemal co trzeci Polak nie odwołał jeszcze swoich planów wakacyjnych, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Możliwości planowania urlopu poza miejscem zamieszkania nie wyklucza do końca także Ministerstwo Zdrowia. Łukasz Szumowski podkreśla, że wszystko zależy od tempa przyrostu liczby chorych.
Z rozwojem epidemii jest również związane tempo rozmrażania gospodarki. Pierwszy etap, czyli otwarcie parków i lasów jest już za nami. W optymistycznym scenariuszu hotele i pensjonaty będą mogły otworzyć swoje podwoje w pierwszej połowie maja. To oznaczałoby, że o ile majówka będzie dla nas stracona, o tyle latem Polacy będą mogli liczyć na urlop w miejscu innym niż swoje mieszkanie.
I takie właśnie wariant załóżmy, bo w przypadku kolejnego wybuchu zachorowań o swobodnym przemieszczaniu się po kraju będziemy mogli prawdopodobnie zapomnieć.
Wakacje z koronawirusem
Nawet jeżeli rząd zdecyduje się na dalsze rozmrażanie sektora usług, trzeba pamiętać, że wakacyjny wypoczynek w 2020 r. będzie zupełnie inny od tego, który znamy ze wspomnień. Urlop będzie odbywał się pod dyktando Covid-19.
Zdaniem eksperta czeka nas mnóstwo ograniczeń związanych z korzystaniem z obiektów noclegowych. Początkowo obiekty będą otwarte bez możliwości prowadzenia restauracji, a ewentualna sprzedaż będzie odbywała się przez okienko. Jedzenie może być również przynoszone bezpośrednio do pokoi.
Nieco podobna sytuacja już teraz ma miejsce na Słowacji, gdzie otwarto hotele robotnicze. Zamknięte są stołówki, jedzenie serwowane są przez okienka, jak w barach mlecznych.
Hotelowi goście mogą także zapomnieć o takich udogodnieniach jak baseny, SPA czy sauny.
„Zmniejszy się również liczba dostępnych pokoi. Bardzo możliwe, że obiekty noclegowe życzliwiej będą patrzyły na klientów decydujących się na jedynki, rezerwując większe pokoje wyłącznie członkom rodziny” – prognozuje.
Wyprztykamy się z urlopów?
Pod dużym znakiem zapytania stoi także liczba potencjalnych klientów. Abstrahując od deklaracji składanych przy okazji badań ankietowych, wielu Polaków na wakacje może być zwyczajnie nie stać. Przez kraj przetacza się fala zwolnień, którą z tygodnia na tydzień odczuwać będzie coraz większa grupa konsumentów
Otwartym pytaniem pozostaje również to, gdzie będziemy chcieli spędzać nadchodzące wakacje. Kamila Micuła z Nocowanie.pl tłumaczyła w rozmowie z money.pl, że Polacy szukają teraz ustronnych miejsc, blisko natury. Najlepiej w pobliżu lasów czy jezior. W odstawkę mogą natomiast pójść wakacyjne pewniaki w rodzaju Zakopanego czy Władysławowa.
Wakacje za granicą
Co ciekawe, dużo większym optymizmem w kwestii wakacyjnych wyjazdów wykazują się Włosi. Choć na Półwyspie Apenińskim liczba zgonów przekroczyła już 25 tys., a dziennie umiera kilkaset osób, dyrektor departamentu chorób zakaźnych w krajowym Instytucie Zdrowia Giovanni Rezza twierdzi, że szansę na wakacje wciąż są. Ale nie w takim kształcie, do jakiego przywykliśmy.
Przede wszystkim Włosi szykują się do wprowadzenia aplikacji, za pomocą której będzie można rezerwować miejsca na plaży. Zatłoczone nabrzeża przejdą więc do historii. Wyjście nad morze będzie przypominać raczej walkę wejście do Biedronki niż beztroskie rozstawianie się z leżakiem.
W niektórych regionach kraju burmistrzowie już myślą o obowiązkowych odstępach. W Santa Marina ma być to 5 metrów. W innej miejscowości miejscy włodarze myślą o uruchomieniu dronów, które z powietrza będą kontrolować, czy plażowicze przestrzegają reguł. Przy wejściach mają się też pojawić tablice informacyjne i punkty pomiaru temperatury.
Na pomysł ratowania okresu urlopowego wpadli też Hiszpanie. Branża hotelarska proponowała rządowi, by turyści zostali wyposażeni w opaski. Takie, jakie znamy z hoteli all inclusive. Dziennik “El Mundo” wskazywał, że zielone bransoletki przeznaczone byłyby dla osób z negatywnymi wynikami badań na obecność koronawirusa, a kolor czerwony oznaczałby grupę wysokiego ryzyka.
Po długich tygodniach lockdownu możliwość ruszenia się z domów będzie miłym urozmaiceniem samo w sobie, Marząc o wypoczynku na plaży albo górskich wyprawach musimy brać jednak poprawkę na to, że koronawirus odcisnął na naszej rzeczywistości duże piętno. I chcąc nie chcąc, tegoroczne wakacje spędzimy, śledząc nowe statystyki zachorowań i starając się uniknąć kontaktu z wirusem. O beztroskim wypoczynku można zapomnieć.