Powracają kontrole. ZUS, który przez koronawirusa rozdawał pieniądze i odpuszczał płacenie składek, teraz poszuka tych, którzy przygarnęli kasę, a nie powinni.

Kolejne wersje tarcz antykryzysowych wpompowały w polskie firmy to miliardy złotych. Przyszła więc pora na prześwietlenie przedsiębiorców, czy na pewno te pieniądze im przysługiwały.
Przekazane we wnioskach dane mają być zweryfikowane przez ZUS wraz z Krajową Administracją Skarbową.
Nie należało się? Oddawaj kasę z odsetkami
Częste zmiany wprowadzane w tarczach antykryzysowych spowodowały, że rozeznanie się, które ustalenia były w danej chwili aktualne, wcale nie było proste. Gubili się księgowi i ustawodawcy, a co dopiero sami przedsiębiorcy. Zdaniem ekspertów to powód dynamicznych nowelizacji przeprowadzanych w dość krótkim czasie.
Z drugiej strony zasady przyznawania pieniędzy były jednocześnie precyzyjne i dość podstawowe.
Do zwolnienia z należności dla ZUS-u potrzebna była liczba ubezpieczonych zgłoszonych do Zakładu, a w przypadku samozatrudnionych - limit przychodu i czasami dochodu.
Z tego powodu tylko ci płatnicy, którzy podali dane nieprawdziwe - zdaniem prawników - powinni zacząć się martwić o konsekwencje.
Najwięcej wątpliwości przy postojowym
Chodzi o kryteria przyznawania świadczeń, które nie były konkretnie zdefiniowane przez resort rodziny, bo ten twierdził, że to mogłoby wykluczyć część osób z grona, którym należy się pomoc. Kluczowe kryterium było więc umowne i każdy mógł je rozumieć po swojemu.
Wystarczyło zanotować 15-proc. spadek przychodów, a na kolejne okresy otrzymywania świadczenia podtrzymywać stanowisko, że sytuacja nie uległa polepszeniu
Część przedsiębiorców więc zaniżała swoje przychody - dogadując się z kontrahentami i klientami, opóźniając wystawianie faktur itp.
Sama kontrola jednak zostanie przeprowadzona najprawdopodobniej u tych przedsiębiorców, którym w miesiącu po otrzymaniu ostatniego postojowego, będzie wiodło się stanowczo za dobrze.