Prawie miliard straty Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Nic dziwnego, działa w umierającej branży
Spadły przychody, zwiększyły się wydatki, a do tego wszystkiego mniej wydobywa się węgla. W efekcie Grupa kapitałowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej pierwsze półrocze 2020 r. zamyka ze stratą blisko miliard złotych. Spółka ma nadzieję, że jesienią dostanie 1,75 mld zł z PFR w ramach tarczy finansowej.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że rok do roku średnia cena węgla koksowego spadła o ponad 30 proc., a z kolei średnia cena koksu zmalała w tym czasie o 31 proc., to staje się oczywiste, że sytuacja finansowa JSW - największego w Polsce producenta węgla koksowego - nie może być różowa. I nie jest.
Nadzieją na przyszłość jest otrzymanie tej jesieni środków, w ramach tarczy antykryzysowej, z Polskiego Funduszu Rozwoju. Jastrzębska spółka zawnioskowała o maksymalną pulę wsparcia, czyli 1 mld 750 mln zł.
Jak wynika z opublikowanych wyników finansowych za pierwsze półrocze 2020 r., spółka zamyka okres od stycznia do czerwca 973,8 mln zł stratą netto. Dane są tym bardziej przygnębiające, gdy okazuje się, że w tym samym okresie rok temu grupa kapitałowa wypracowała 547,5 mln zł zysku.
Przychody w tym czasie spadły z 2,209 mld zł w pierwszym półroczu 2019 r. do 1,488 mld zł. Strata EBITDA JSW w pierwszych sześciu miesiącach roku wyniosła 576,3 mln zł wobec 1,17 mld zł zysku w tym okresie w 2019 r. Z kolei EBITDA bez zdarzeń jednorazowych wyniosła minus 67,5 mln zł wobec 1,326 mld zł zysku rok wcześniej.
Testy, koronawirus i koniunktura
Jakie są przyczyny takich wyników finansowych za pierwsze półrocze? Spółka w swoim komunikacie wskazuje co najmniej trzy powody. Na taki obraz finansów JSW w pierwszym półroczu br. wpływ miały mieć przeprowadzone w lipcu testy na utratę wartości bilansowej aktywów. Wyniki wskazały na utratę wartości bilansowej aktywów trwałych w segmencie węgiel majątku Kopalni Węgla Kamiennego „Jastrzębie-Bzie” w wysokości 430,9 mln zł. Taki odpis pomniejszył wynik operacyjny JSW.
Kolejny powód jest oczywisty: pandemia koronawirusa, która nie dość, że wpłynęła na mniejszy popyt na węgiel i koks, to jeszcze w dodatku spowodowała wyraźny i odczuwalny spadek cen tych surowców. JSW poinformowała, że koszty poniesione na walkę z pandemią SARS-CoV-2 wyniosły 72,7 mln zł, z czego 65,8 mln zł to koszty pracy. Lockdownowa koniunktura zaś spowodowała, że od stycznia do czerwca 2020 r. JSW wyprodukowała 6,7 mln ton węgla, czyli o ok. 300 tys. ton mniej niż rok temu (spadek o 4,3 proc.). W przypadku koksu spadek jest większy - 6 proc. (ok. 100 tys. ton wyprodukowanych mniej niż w pierwszym półroczu 2019 r.).
JSW, czyli dowód, że rewolucja energetyczna trwa
Wyniki finansowe JSW, tak jak i innych spółek energetycznych znad Wisły, które ciągle oparte są na węglu, jednoznacznie pokazują, że mamy do czynienia z energetyczną rewolucją. Odejście Brukseli od „czarnego złota” jest już bezdyskusyjne, podobnie jak odwrócenie się od takiej „brudnej” energii kolejnych instytucji finansowych i banków. I gdzie jak gdzie, ale w JSW muszą to dobitnie odczuwać. Wszak przy okazji giełdowej oferty JSW dziesięć lat temu za jedną akcję trzeba było zapłacić 136 zł. Dzisiaj, po publikacji wyników finansowych za pierwsze półrocze, to raptem mniej niż 15 zł. Tylko w trzy pierwsze tygodnie 2020 r. akcje JSW straciły na wartości aż ponad 60 proc. 12 marca było najtaniej: za jeden udział JSW trzeba było zapłacić 9,13 zł.