Padł ostatni bastion Jerzego Zięby. Poczta wywiesiła białą flagę
Wszyscy wymiękli. Najpierw Biedronka, potem Carrefour i Empik. Nawet Allegro zablokowało wszystkie aukcje z książkami autorstwa Jerzego Zięby - inżyniera udającego guru medycyny alternatywnej, który raka radzi leczyć witaminą C, a koronawirusa perhydrolem. Główny Inspektor Sanitarny przestrzega, że terapie Zięby „stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi”, ale Poczta Polska miała to w nosie i jeszcze w poniedziałek nie miała zamiaru wycofać ze sprzedaży pisma, które promuje tego pseudonaukowca „z uwagi na zainteresowanie klientów tą pozycją wydawniczą”. We wtorek się jednak złamała.

To jakby sprzedawać na poczcie albo na stacjach Orlenu koszulki z napisem „Polska dla Polaków”, Europa biała albo bezludna”, „Biała siła, Ku Klux Klan” albo „Sieg heil” i mówić, że się takie rzeczy sprzedaje, bo ludzie chcą to kupować i kropka. A poza tym nie bierzemy odpowiedzialności za treść tekstów na koszulkach, po prostu sprzedajemy koszulki.
A właściwie może i gorzej. Sprzedawanie, i to w czasie pandemii, pisma promującego pseudonaukowca, który zaleca leczenie koronawirusa poprzez wstrzykiwanie sobie dożylnie perhydrolu (95-proc. roztwór nadtlenku wodoru), jest działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym z możliwymi tragicznymi skutkami. Naprawdę spółka Skarbu Państwa nadal ma zamiar pomagać budować autorytet tego szarlatana?
Już chyba wszyscy inni odpuścili sobie handel produktami jakkolwiek związanymi z Jerzym Ziębą, który, dodajmy, ma aktualnie zarzuty prokuratorskie i uciekł z Polski do USA.
Biedronka, Carrefour i Empik już zrozumieli swój błąd
Zaczęło się od Biedronki i interwencji, jaką na początku roku przeprowadziła redakcja cowzdrowiu.pl. Dziennikarze zwrócili uwagę na magazyn „Zdrowie bez leków” sprzedawany w sklepach sieci Biedronka. Z okładki pisma biły po oczach nazwiska: Jerzego Zięby właśnie oraz dra Jerzego Jaśkowskiego i dra Huberta Czerniaka - znanych antyszczepionkowców o wątpliwym autorytecie medycznym (jeden z nich został nawet zawieszony w prawie wykonywania zawodu lekarza na rok za promowanie postaw antyzdrowotnych).
Biedronce długo zajęło zrozumienie, że sprzedaż tego pisma to zły pomysł, ale w końcu w marcu zdecydowała się wycofać je ze wszystkich swoich sklepów, o czym więcej pisaliśmy tu.
Inne sieci handlowe poszły w ślady Biedronki, wycofując magazyn „Zdrowie bez leków” ze sprzedaży. Zrobił to Carrefour, Empik, a Allegro wycofało również wszystkie aukcje z książkami autorstwa Jerzego Zięby.
Blokowane są również kanały Jerzego Zięby na You Tube, co niestety nie sprawia, że Zięba zamilkł. Co rusz publikuje swoje szkodliwe teorie i porady pseudomedyczne na nowych kanałach. To sprowokowało nawet Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa do wydania oświadczenia:
Poczta Polska zaspokaja potrzeby czytelników
Tymczasem okazuje się, że kiedy już chyba wszyscy solidarnie walczą z rozpowszechnianiem szkodliwych teorii pseudomedycznych, magazyn „Zdrowie bez leków” dostępny był nadal w placówkach Poczty Polskiej. I to wcale nie przez przeoczenie. Poczta Polska po prostu nie miała zamiaru wycofać pisma ze sprzedaży.
„Proponujemy klientom szeroką ofertę tytułów książkowych i prasowych prawnie dopuszczonych do obrotu. Staramy się tak budować naszą ofertę, aby zaspokoić potrzeby jak najszerszej grupy czytelników. W przypadku wskazanego tytułu w ostatnim czasie tylko ok. 50 placówek pocztowych otrzymało to czasopismo. Dostawy te realizowane są wyłącznie na prośbę placówek z uwagi na zainteresowanie klientów tą pozycją wydawniczą” - informowała Poczta Polska, zastrzegając jednocześnie, że „nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane na łamach kolportowanych periodyków, jak również nie cenzuruje poszczególnych pozycji wydawniczych”.
Zatkało mnie.
Czy naprawdę nikt w tej firmie nie miał na tyle wyobraźni, żeby zrozumieć, jak niebezpieczne jest budowanie autorytetu pseudonaukowca przed którym przestrzega nawet oficjalnie GIS i to w czasach pandemii? W dodatku w miejscu, gdzie do półki z prasą sięgają częściej osoby starsze, a więc bardziej podatne na manipulację, bo rzadziej korzystające np. z internetu, gdzie mogłyby zweryfikować wyczytane informacje?
Nie sądzę, żeby Poczta Polska jakoś wyjątkowo dużo zarabiała na sprzedaży tego pisma, dlatego broniła jego sprzedaży. A może nie o pieniądze tu chodzi, a o ideały? Że wolny rynek, że sprzedawać można wszystko, jeśli nie jest zakazane?
We wtorek jednak Poczta Polska poszła po rozum do głowy i zmieniła stanowisko, informując, że wycofuje magazyn „Zdrowie bez leków" ze sprzedaży.
A więc padła ostoja kapitalizmu. W tym wypadku na szczęście.