Embargo to system do zarządzania relacjami z lojalnymi klientami. Wcześniej restauratorzy nie mogli analizować ich zachowań i oferować specjalnych zachęt. Polsko-brytyjski startup nie tylko chce wprowadzić analityczny model zarządzania relacjami, ale też ułatwić zamawianie dzięki wprowadzeniu możliwości dostaw.

Embargo powstało z inicjatywy dwóch przedsiębiorców: Fryderyka Szydłowskiego i Tsewanga Wangkanga (na zdjęciu poniżej).

Fryderyk po zakończeniu koszykarskiej kariery sportowej, przeprowadził się do Londynu, gdzie pracował w marketingu dla restauracji i klubów.
Mam 178 cm wzrostu i jako nastolatek miałem wiele problemów zdrowotnych. Mało kto wierzył, że będę grał w ekstraklasie w koszykówkę. A jednak się udało, a to czego nauczyłem się po drodze bez wątpienia pomogło nam przetrwać pandemię COVID-19 i inne wyzwania, a także zaskoczyć wielu niedowiarków sądzących, że nam się również nie powiedzie, bo tyle aplikacji lojalnościowych przed nami padło - mówił Fryderyk Szydłowski dla Bizblog.pl przed rokiem.
W Londynie Fryderyk spotkał Tsewanga, który pracował w bankowości inwestycyjnej. Obaj panowie za misję obrali wkrótce stworzenie narzędzia, które rozbuduje wiedzę restauratorów o swoich klientach.
Embargo to program lojalnościowy dla restauracji i kawiarni
Startup zapewnia też CRM, czyli system do zarządzania relacjami z lojalnymi klientami.
To oni zapewniają najwięcej przychodów i sprawiają, że biznes jest rentowny. Dotychczas restauratorzy nie byli w stanie określić, ilu takich klientów mają, kim są, ani nie mogli w prosty sposób się z nimi komunikować – mówi Fryderyk.
Do rozpoczęcia współpracy Embargo potrzebuje jedynie logo lokalu, a także określenia zasad programu lojalnościowego (na przykład cztery pieczątki to ciastko za pół ceny, a osiem pieczątek to darmowa kawa). Możliwe jest również przeniesienie dotychczasowych pieczątek i to zarówno z papierowych karteczek, jak i konkurencyjnych aplikacji.

Wprowadzenie Embargo do nowego lokalu zajmuje kilka dni. Później można już zarządzać relacjami z klientami z poziomu CRM-a. Za jego pomocą właściciele mogą komunikować się z klientami i proponować kolejne zakupy, a także analizować dane o klientach – zarówno tych odwiedzających lokal, jak i tych, którzy zamawiają online.
Dla lokali jesteśmy narzędziem ułatwiającym prowadzenie działań marketingowych i komunikację z klientami, dzięki czemu mogą zwiększać ich lojalność, a w konsekwencji zwiększać powtarzalność biznesu - dodaje Szydłowski.

Przedsiębiorca podkreśla, że współpraca z Embargo ma być dla restauracji o wiele lepszym wyjściem, niż skorzystanie z usług konkurencji. Prowizja Embargo ma być bowiem nawet trzykrotnie niższa.
Oferujemy restauratorom znacznie większą rentowność zamówień, a zarazem możliwość budowania relacji z klientami
– podkreśla Fryderyk Szydłowski.
Nowość w Embargo: dostawy z lokalu i odbiór osobisty
Teraz konsumenci mogą składać zamówienia z dostawą i odbiorem osobistym w aplikacji i otrzymywać za to pieczątki w programie lojalnościowym lokalu.
Zamówienia można składać „na już”, ale też z wyprzedzeniem, co świetnie sprawdziło się podczas Tłustego Czwartku i Walentynek, kiedy klienci mogli z kilkudniowym wyprzedzeniem zamówić słodkości, które następnie były dowiezione we właściwym momencie lub czekały na nich na odbiór – mówi Frederick Szydłowski.
Aplikacja oferuje dziś dowóz z takich lokali, jak Bułkę Przez Bibułkę, Domo Bake, Uapami. Wkrótce dołączyć do nich ma również Coffeedesk czy Stolica Lodów i Pączków. W sumie dostawy z Embargo oferuje dziś setka z 650 restauracji, które współpracują z platformą.
Przedsiębiorcy, którzy dotychczas nie oferowali zamówień online, rozumieją, że muszą maksymalizować każdy możliwy kanał sprzedaży, aby radzić sobie w trudnych czasach. Problem w tym, że dostawy oznaczały utrzymanie własnej floty lub uzależnienie od platform, które pobierają wysokie prowizje, dając zero informacji o klientach i braku możliwości komunikacji i budowy długotrwałych relacji. My dowodzimy, że istnieje trzecia droga – mówi Tsewang Wangkang.
W przypadku Pyszne.pl prowizja wynosi dziś od 13 proc. (kiedy restauracje same utrzymują flotę kurierską) do 30 proc. (kiedy restauratorzy korzystają z kurierów Pyszne.pl).
Startup już teraz planuje kolejną rundę inwestycyjną
Ma ona wynieść 1-2 mln dol. i przyspieszyć wzrost firmy na dwóch głównych rynkach: brytyjskim i polskim.
Nasz zespół sprzedażowy jest dość mały, to jedynie sześć osób, które obsługują Wielką Brytanię i Polskę. Mimo to w Polsce w ciągu mniej niż roku podwoiliśmy liczbę lokali – podkreśla Szydłowski.
Aplikacja pierwotnie zadebiutowała w Wielkiej Brytanii w 2018 roku i do Polski weszła dopiero przed rokiem, wdzierając się na podium najchętniej pobieranych aplikacji. Ekspansji do naszego kraju towarzyszyło również ogłoszeniu pierwszej rundy inwestycyjnej na 2 mln dol. przy wycenie 10,5 mln funtów brytyjskich.