Czyste Powietrze zaczyna cuchnąć brudną polityką. A ty, Polaku, łykaj smog
Mam ostrzeżenie dla wszystkich, którzy chcą lub dopiero planują zostać beneficjentem programu Czyste Powietrze. Temu programowi, także po ostatnich zmianach, ciągle daleko do ideału. Szkopuł w tym, że innego, ogólnopolskiego instrumentu do walki z emisjami i smogiem po prostu nie ma. Niestety, od pewnego czasu w programie Czyste Powietrze na pierwsze wysuwa się kłótnia między lobbującymi na rzecz pomp ciepła a zwolennikami pieców na pellet i zgazowania drewna. Co gorsza ów spór przybrał właśnie barwy polityczne.

Nie lubię kampanii wyborczych. Nie dlatego, że z ust kandydatów pada taka masa głupstw i przekłamań, że bez jakieś bariery ochronnej naprawdę trudno się obyć. W kampaniach wyborczych bardziej drażni mnie coś innego. Otóż politycy ubóstwiają wykorzystywać z każdej okazji do zareklamowania siebie i politycznych popleczników.
Nie ma znaczenia, czy robią to w szkole, kościele czy przy innej okazji. I właśnie wpadłem w te sidła. Przyznam szczerze, że z nadziejami czekałem na konferencję „Czyste Powietrze – Czysty Absurd! Jak błędne decyzje niszczą polski sektor grzewczy”, organizowaną przez Izbę Gospodarczą Urządzeń OZE (IGU OZE). I się przeliczyłem.
Złożymy do marszałka Sejmu pismo w sprawie powołania do życia komisji, która prześwietli działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej powodujące upadek polskich zakładów produkujących zielone technologie - poinformował w trakcie konferencji dr Adam Nocoń, prezes IGU OZE.
I na tym listę konkretów, będących efektem tej konferencji, należałoby zamknąć.
Czyste Powietrze w oparach politycznych przepychanek
Trudno oderwać tej konferencję od bieżącej polityki. Od razu na początku padło ostrzeżenie, że na sali są głównie reprezentanci jednej opcji politycznej. I szybko zaczęło zaczęło się żonglowanie faktami i nieścisłościami, jak chociażby w przypadku trójstronnej umowy, którą miało zerwać Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Dopiero przedstawiciel resortu sprostował, że było to porozumienie między dwoma organizacjami, a samo ministerstwo nie było stroną. Ala pali licho! Padło o zerwaniu umowy? Padło.
Sporo szumu zrobiła też wypowiedź Roberta Gajdy, wiceprezesa NFOŚiGW, który na spotkaniu z polskimi wykonawcami miał postrzegać, że jak nie zmieszczą się w przyjętych w programie Czyste Powietrze limitach kosztów, to niech lepiej kupują sami urządzenia z Chin czy Turcji, bo inaczej o przyznanych dofinansowaniach mogą zapomnieć. Dla organizatorów konferencji to słowa skandaliczne, za które osoba je wypowiadająca powinna ponieść jakieś konsekwencje. Czy tak się stanie? Nie mógł na tak postawione pytania odpowiedzieć przedstawiciel MKiŚ, bo - jak usłyszeliśmy - nie tym w resorcie się zajmuje. A z NFOŚiGW nikogo nie było. I po sprawie.
Dowiedzieliśmy się też, że nowy regulamin zielonej listy ZUM, która jest osią sporu miedzy organizacjami lobbującymi za różnymi urządzeniami grzewczymi (pompy ciepła vs. kotły na biomasę) jest już przygotowany i do jego przyjęcia została tylko jedna formalność, czyli zgoda udzielona przez zarząd NFOŚiGW. Kiedy to nastąpi? Podobno na dniach, ale konkretnie nie wiadomo.
Kogo obchodzi smog w Polsce
Najpierw był najazd na rządzących, a potem zaczęły się strzały w pompy ciepła. Usłyszeliśmy nawet, że pompy ciepła nie są dobrym pomysłem na dekarbonizację naszych gospodarstw domowych. Bardziej na elektryfikację. Trudno się dziwić, tej nagonce jednych na drugich, skoro organizatorem konferencji jest IGU OZE, organizacja będąca stroną w tym sporze.
Tylko co to da? Za chwilę druga strona też zorganizuje konferencję, zaprosi na nią naukowców i będą slajdy z super danymi. Zadba tylko o nieco inne zaplecze polityczne, żeby się nikomu nie pomyliło. Pewnie w odpowiedzi swoje usłyszą organizacje stawiające na pellet i zgazowanie drewna.
Więcej o programie Czyste Powietrze przeczytasz na Spider’s Web:
Czy dzięki takim konferencjom przestanę w końcu kaszleć jak oszalały po powrocie ze spaceru z psem, gdy czujki smogowe znowu pokażą przekroczenie norm o kilka tysięcy procent? Nie. Czy w Polsce w ogóle kogoś to obchodzi? Nie.
Czy w końcu ktoś zrobi z tym porządek?