Poznaliśmy cenę wykończenia caracali. Polski rząd zapłaci Airbusowi wysokie odszkodowanie
80 mln zł będzie nas kosztowało zerwanie przez MON kontraktu z Airbusem na dostawę śmigłowców dla polskiej armii. Gigant lotniczy podpisał z polskim rządem ugodę kończącą spór ciągnący się od 2015 roku.

Jak informuje poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna”, ugoda pomiędzy Airbusem a Skarbem Państwa została już zatwierdzona sądownie. Kwota 80 mln zł ma być kilka razy niższa niż ta, której początkowo żądał producent śmigłowców.
Wygląda na to, że Airbus dostanie 80 mln zł, ale wcale nie oznacza to, że nie może liczyć na kolejne, tym razem zrealizowane kontrakty od polskiego rządu. Jak pisze gazeta, obie strony zadeklarowały, że będą wspólnie spoglądać w przyszłość. Na stole ma być nie tylko rozbudowa ośrodka badawczo-rozwojowego Airbusa w Łodzi, ale także możliwy kolejny kontrakt na śmigłowce.
Spór polskiego rządu z Airbusem trwał długie sześć lat. Wszystko zaczęło się w 2015 roku, gdy w przetargu na śmigłowce dla polskiej armii rozpisanym jeszcze przez rząd Ewy Kopacz spółka Airbus Helicopters przeszła do kolejnego etapu postępowania przetargowego. Zakończenie przetargu wydawało się już tylko formalnością, a Francuzi mieli dostarczyć Polsce 50 maszyn typu H225M Caracal za 13,5 mld zł.
Krótko po wygranych przez Zjednoczoną Prawicę wyborach sprawy zaczęły przybierać niekorzystny obrót i podpisanie kontraktu zaczęło się szybko oddalać. Ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zaczął podważać ustalenia przetargowe, w tym sprawę offsetu, a także przekonując, że polska armia powinna wybrać inne śmigłowce i do finalizacji umowy ostatecznie nie doszło. W 2016 roku wstępna umowa została formalnie zerwana.
Prawdziwy skandal wybuchł w 2017 roku, gdy ówczesny szef podkomisji smoleńskiej Wacław Berczyński w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” pochwalił się, że to on „wykończył caracale”. MON odciął się od tej wypowiedzi, Berczyński szybko złożył dymisję z zajmowanej funkcji, a potem po prostu wyjechał z Polski.