REKLAMA

Wiecie, kto zapłaci za likwidację deficytu budżetowego? My wszyscy, w składkach ZUS

Od kilku dni eksperci głowią się nad fortelem, jakiego musiał użyć rząd, by po raz pierwszy przyjąć zrównoważony budżet. Ekonomiści chyba już osiągnęli konsensus — wszystko wskazuje na to, że rząd chce obciążyć składkami ZUS jeszcze większą liczbę pracujących Polaków.

Składki ZUS załatają budżet. Ekspert: czeka nas oskładkowanie umów zleceń, dokręcenie śruby firmom
REKLAMA

Ekonomista podkreśla, że zakładany bardzo szybki wzrost wpływów z tego źródła nie jest możliwy tylko dzięki podwyżkom płac w gospodarce i zwiększaniu zatrudniania obcokrajowców.

REKLAMA

Ekonomista zwraca uwagę, że to w praktyce oznacza, że dochody w drugim progu podatkowym będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek, z których część jest ukryta po stornie pracodawcy.

Aleksander Łaszek ostrzega, że rząd może planować także zwiększenie ściągalności składek od firm. W jaki sposób? Na razie możemy się tylko tego domyślać.

REKLAMA

Jaki to wszystko ma związek z budżetem? Otóż większe wpływy ze składek oznaczają niższą dotację budżetową do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która wciąż stanowi lwią cześć wydatków budżetu państwa.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-21T20:16:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T14:37:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T21:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T19:25:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T17:47:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T15:34:05+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T13:57:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA