REKLAMA

Szef Ryanaira kpi z pandemii. Zapowiada, że przestanie oddawać pieniądze klientom

Ryanair twierdzi, że w końcu uporał się ze zwrotami pieniędzy za okres pierwszego lockdownu. Pechowcom, którzy kupili bilety później, nie ma jednak zamiaru pomagać. Bo skoro lotów oficjalnie nie odwołano, to nie ma do tego podstaw, wyszedł z założenia przewoźnik.  

Tanie linie lotnicze. Szef Ryanaira zapowiada, że przestanie oddawać pieniądze klientom
REKLAMA
REKLAMA

Prezes spółki od początku krytykuje obostrzenia w związku z podróżami, jakie nakładają na turystów kraje Europy. W wakacje poszedł z brytyjskim rządem na prawdziwą wojnę, narzekając na obowiązek przechodzenia dwutygodniowej kwarantanny po powrocie na Wyspy Brytyjskie. „Brytyjczycy ignorują tę kwarantannę. Wiedzą, że to bzdury” – perorował

Można więc powiedzieć, że najnowszy ruch przewoźnika to przejście od słów do czynów. O’Leary stwierdził, że pasażerowie, którzy nie chcą opuszczać kraju w listopadzie, nie dostaną zwrotu środków. Mogą za to skontaktować się z biurem obsługi i przenieść podróż na grudzień lub styczeń bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Jest super, więc o co wam chodzi?

Formalnie O’Leary ma rację. Wielka Brytania nie zamknęła granic dla linii lotniczych. Lotów nie trzeba było więc odwoływać, z czego Ryanair skwapliwie skorzystał. Jednocześnie gabinet premiera Borisa Johnsona zaostrzył jednak restrykcje związane z koronawirusem. Od czwartku mieszkańcy mają zostać w domach. Wyjątki dotyczą osób udających się do pracy i do sklepu. Poza domem można spotkać się tylko z jedną osobą spoza gospodarstwa domowego.

Podobne obostrzenia dotyczą wyjazdów. Są one dozwolone tylko w wypadku „pracy, edukacji lub innych prawnie dozwolonych powodów”. W tych warunkach Brytyjczycy nie myślą o wyjeździe za granicę. Tym bardziej że w wielu krajach Europy czekałaby ich przymusowa kwarantanna. Tak samo byłoby zresztą po powrocie – w najgorszym scenariuszu lot poza Wyspy wiązałby się łącznie z miesiącem w odosobnieniu.

Ryanair oddał pieniądze za 1. lockdown

O’Leary zaznaczył jednocześnie, że jego linie wypłaciły pieniądze za odwołane loty z okresu marzec-lipiec. Zwrot środków za odwołane loty kosztował przewoźnika łącznie 1,5 mld euro, a jego przychody w pierwszym półroczu spadły z 5,3 mld (w 2019 r.) do 1,1 mld euro.

REKLAMA

Brytyjski lockdown ma potrwać co najmniej do 2 grudnia. Rząd przyznaje jednak, że to dość optymistyczny scenariusz i trudno wykluczyć, że restrykcje zostaną przedłużone do początku 2021 r. To oznacza, że poszkodowanych może zostać jeszcze więcej klientów. Ryanair wprowadził bowiem darmowe zmiany terminów w okresie między lipcem a listopadem. Co z klientami, którzy nie będą mogli polecieć zgodnie z prawem pod koniec roku? Tu przewoźnik milczy. Taka polityka sprawia, że trudno będzie przekonać nowych pasażerów do kupna biletów bez względu na promocje.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-04T15:45:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T13:25:13+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T10:00:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA