Policja zamknęła największą kopalnię kryptowalut w Polsce. Jej założyciele wyłudzili 4,5 mln zł
Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała w środę, że wraz z Komendą Rejonową Policji Warszawa VI prowadzi śledztwo w sprawie "wyłudzenia blisko 4,5 miliona złotych w związku z realizacją umów regulujących współpracę w zakresie eksploatacji maszyn cyfrowych oraz umów dzierżawy sprzętu komputerowego". Jak podał wydział prasowy prokuratury, chodzi o największą w Polsce kopalnię kryptowalut.

Fot: Bruno Cordioli/F|lickr.com/CC BY 2.0
Jak wynika z ustaleń śledczych była to największa ujawniona tego typu serwerownia w Polsce. Same regały z maszynami obliczeniowymi w jednej tylko w hali FSO w Warszawie zajmowały powierzchnię o rozmiarach ponad 3000 mkw. Łącznie pracowało tam około 3000 "koparek".
Prokuratura Regionalna w Warszawie:
"W dniach 13-14 maja 2019 roku doszło do zatrzymania trzech osób tj. Dominika H., Piotra W. oraz Marcina K., którym prokurator, przedstawił zarzuty popełnienia przestępstw z art. 286 § 1 kodeksu karnego w związku z art. 294 § 1 kodeksu karnego w związku z art. 65 § 1 kodeksu karnego w związku z 12 § 1 kodeksu karnego"
Podejrzanym zarzucono, że działali wspólnie i w porozumieniu w Gdyni oraz w miejscowości Wojny-Wawrzyńce- gmina Szepietowo, w Warszawie, a także innych miejscach na terenie Polski.
ETC i BTC z fabryki samochodów osobowych.
Śledczy informują, że:
"Podejrzani działali przy wykorzystaniu dwóch firm, prowadząc przedsięwzięcie inwestycyjne, tak zwaną kopalnię kryptowalut, której największy oddział znajdował się na terenie starej hali spawalni FSO S.A. w Warszawie. Zawarli oni umowy z co najmniej 108 pokrzywdzonymi, od których przyjmowali środki płatnicze zarówno w złotych polskich jak i w kryptowalutach - podaje prokuratura.
Zdaniem śledczych zatrzymani wyłudzili od pokrzywdzonych co najmniej 4.461.950 złotych, informując, że pieniądze będą przeznaczone na zakup sprzętu komputerowego i wprowadzając w błąd "inwestorów" co do faktycznych możliwości wydobywania kryptowalut. W systemie działało mniej urządzeń niż wynikało to z zawartych umów, a zysk nie był dzielony zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami.
Podejrzani byli... informatykami.
Działalność kopalni polegała na udostępnieniu mocy obliczeniowej i tworzeniu łańcuchów blockchain. Moc jednej koparki to 500 tysięcy MH/s dla urządzenia GPU i 53 GH/s dla Antminer.
Śledczy informują, że:
Urządzenia były w znacznej części samodzielnie konstruowane przez podejrzanych, którzy dysponują znaczną wiedzą informatyczną w tym zakresie.
Kopalnia wydobywała ETC (Ethereum Classic) oraz Bitcoin BTC. Działanie maszyn obliczeniowych na tak ogromną skalę pozwalało na osiąganie przez podejrzanych dużych zysków wynikających z tworzenia nowych jednostek kryptowalut.
Na podstawie zabezpieczonych w sprawie dowodów ustalono, że łącznie podejrzani pozyskali około 860 klientów, którzy zainwestowali środki na zakup koparek i ich eksploatację. Ich zyskiem miał być wytworzony przez maszyny kryptowaluty.
Prokuratura podaje, że wciąż zgłaszają się kolejni pokrzywdzeni.
Prokuratura Regionalna:
"Szacowana finalna wartość szkody może oscylować w granicach 10 milionów złotych. Wynika to z faktu, że pieniądze otrzymywane od klientów spółki nie były inwestowanie zgodnie z umową na zakup sprzętu lecz przeznaczane na inne cele, w tym granie na giełdzie kryptowalut.