Nowy rok szkolny. Czy dyrektorzy szkół będą musieli sprawdzać nauczycieli, czy się zaszczepili?
To, że nowy rok szkolny wystartuje w towarzystwie czwartej fali pandemii, jest już raczej pewne. Nie wiadomo jeszcze tylko, czy nauczyciele będą jedną z grup zawodowych z obowiązkowymi szczepieniami. I czy dyrektorzy szkół będą mogli sami sprawdzać, który belfer pozwolił się ukłuć igłą, a który nie. Rząd teraz nad tym się głowi.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska w „Sygnałach Dnia” radiowej Jedynki stwierdził, że na razie sytuacja epidemiologiczna jest w miarę stabilna. Liczba dziennych zachorowań nie przekracza 200 przypadków, a zgony można policzyć na palcach jednej dłoni. Gorzej jak porównamy pod tym względem tydzień do tygodnia. Wtedy zobaczymy, że jednak mamy do czynienia z powolną tendencją wzrostową. Jedyną szansą na jej wyhamowanie jest zwiększenie szczepień. Inaczej będzie źle.
Nowy rok szkolny z czwartą falą pandemii
Wiceszef resortu zdrowia potwierdził, że obecnie wszystkie modele matematyczne termin nadejścia czwartej fali pandemii – napędzanej przez najbardziej zaraźliwą do tej pory mutację COVID-19 Deltę – uzależniają od tempa szczepień. I o ile w tym zakresie w najbliższych tygodniach nie będziemy mieli do czynienia z jakimś narodowym zrywem, to najprawdopodobniej pandemia koronawirusa znowu w nas uderzy pod koniec sierpnia lub na początku września. Czyli dokładnie wtedy, kiedy startuje nowy rok szkolny.
Niestety, Waldemar Kraska na temat inauguracji nauki w czasie czwartej fali nie zająknął się ani słowem. Wcześniej minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek informował jedynie o tym, że resort przygotowany jest na każdy scenariusz. Opublikowano nawet nowe wytyczne dla dyrektorów szkół, ale ich autorzy ograniczyli się wyłącznie do znanych formułek o konieczności wietrzenia klas i zachowania odpowiedniego dystansu społecznego. Zero konkretów.
Nauczyciele z obowiązkowym szczepieniem?
Z ust wiceministra zdrowia dowiedzieliśmy się za to, że rząd cały czas rozważa obowiązkowe szczepienia określonych grup zawodowych, np. nauczycieli. Tak zalecają naukowcy, w tym eksperci z Rady Medycznej przy premierze.
Wiceszef resortu zdrowia przyznał, że w różnych grupach zawodowych jest różna sytuacja pod względem tempa szczepień. Np. w przypadku nauczycieli mówi się o zaszczepieniu nawet 70 proc. z nich. Warto jednak pamiętać o tym, co akcentuje Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.
Dyrektor szkoły w kajeciku sprawdzi szczepienia
Rząd też cały czas rozważa, czy w ramach namawiania Polaków na szczepienia przeciwko koronawirusowi nie wprowadzić w życie pewnych przywilejów dla tych, którzy już się na szczepionkę zdecydowali. Loteria szczepionkowa z atrakcyjnymi nagrodami najwyraźniej nie spełnia swojego zadania.
„Być może będą dla osób zaszczepionych pewne przywileje, jak na przykład wstęp do instytucji użyteczności publicznej, takich jak kina czy teatry” – mówi Waldemar Kraska.
Jednym z dodatkowych instrumentów nakłaniającym do szczepień mogłyby być też specjalne uprawnienia pracodawców. Ci mogliby sprawdzać, który pracownik już się zaszczepił, a który nie. I na tej podstawie nawet przesuwać pracowników na inne stanowiska, gdzie jest ograniczony kontakt z innymi ludźmi. Nie do końca wiadomo, jakby miało to wyglądać w szkołach. Czy dojdzie do oddelegowywania niezaszczepionych nauczycieli na nauczanie zdalne? Czas pokaże.