Wejdzie nowy podatek, choć już miało go nie być. Zafurczały kalkulatory, na Książęcej czerwono
W czwartek rano w wielkim stylu wróciła sprawa daniny Sasina. Chwilę po tym, jak media obiegła informacja, że rząd pracuje nad kolejną wersją podatku od nadmiarowych zysków, notowania niektórych spółek na GPW natychmiast to boleśnie odczuły.

Nowy podatek wymyślony przez wicepremiera Sasina znów wystraszył inwestorów na warszawskiej giełdzie. Tuż przed rozpoczęciem sesji na GPW pojawiła się informacja, że rząd cały czas pracuje nad podatkiem od nadmiarowych zysków spółek górniczych i paliwowych.

Efekt? W najgorszym momencie notowania JSW zjechały o prawie 6 proc. do 52 zł, PKN Orlen znalazł się pod kreską prawie 2,9 proc., za jedną akcję koncernu płacono wówczas poniżej 64,4 zł. Tauron stracił prawie 3,5 proc., a PGE 2,5 proc.
Podatek od nadmiarowych zysków v.2.0
Sprawa powrotu daniny wypłynęła podczas wywiadu, jakiego minister aktywów państwowych udzielił Radiu Plus. Jak przyznał, prace nad nowym podatkiem koordynuje ministerstwo klimatu, ale uczestniczą w nich również resorty finansów i aktywów państwowych. Projekt ustawy ma zostać ukończony jeszcze w marcu i niewykluczone, że obejmie wyniki spółek za 2022 r.
Wicepremier zastrzegł, że spółki energetyczne właściwie już pozbawiono nadmiarowych zysków, bo zamrożenie ceny energii zostanie sfinansowane właśnie ich pieniędzy, ale pozostaje kwestia JSW i Orlenu.
Zaznaczył jednak, że nie można „tych spółek ostrzyc jak owce, bo potrzebujemy też inwestycji”.
Danina Sasina w pierwszej wersji wystraszyła duże firmy
Czwartkowe rewelacje na temat wprowadzenia nowego podatku to kolejny zwrot w tej sprawie. W połowie października gruchnęła wieść, że danina Sasina nie wejdzie w takiej formie, jak wcześniej planowano.
Jesienią MAP zakładał, że opodatkowane zostaną firmy zatrudniające powyżej 250 osób o rocznych obrotach przekraczających 50 mln euro, których marża brutto była przewyższała uśredniony wynik z lat 2018-21 z wyłączeniem pandemicznego 2020 r.
Pomysł dodatkowego opodatkowania zysków wstrząsnął notowaniami spółek energetycznych i paliwowych na warszawskiej giełdzie, a podatek w ówczesnej formie spotkał się z druzgocącą krytyką przedsiębiorców.
Krajowa Izba Gospodarcza alarmowała, że 68 proc. firm powyżej 500 osób zapowiedziało ograniczenie inwestycji, 52 proc. straszyło zwolnieniami, jedna trzecia chciała uciec przed podatkiem do innego kraju.