Kupiłeś coś na live streamie? Jest duża szansa, że zrobiłeś to za pośrednictwem polskiego startupu
Messenger jako kanał sprzedaży? Kolejne sklepy przekonują się, że live streamy nie tylko przyciągają nowych klientów, ale również generują wyzwania związane z bałaganem w zamówieniach. Selmo ma uporządkować proces i oszczędzić czas. Startup właśnie zebrał 1 mln zł od inwestorów i zamierza podbić rynki hiszpańskojęzyczne.

Selmo ma pomóc firmom sprzedającym przez Messengera i Facebooka w zarządzaniu zamówieniami i komunikacją z klientem. Zwłaszcza w czasie live’ów sprzedażowych, kiedy skrzynkę odbiorczą zalewają tysiące nowych wiadomości.
Wyzwaniem dla firm jest również tworzenie etykiet kurierskich, ponieważ sprzedawca musi zwykle ręcznie przepisać dane klienta. Przy dużej skali wszystkie małe czynności sumują się w pełen etat osoby odpowiedzialnej za obsługę zamówień z Messengera. Selmo ma pomóc w ich uporządkowaniu i skrócić czas potrzebny na dokonanie zakupu z punktu widzenia klienta.
A z jakiego pułapu startujemy?
2-3 dni! Tyle trwa kompletowanie zamówień
Selmo automatyzuje większość z tych procesów, dzięki czemu przedsiębiorcy mogą skupić się na rozwijaniu biznesu. A jak konkretnie wygląda ta automatyzacja?

Już dziś przez Selmo przepływa kilkanaście tysięcy zamówień miesięcznie. Najwięcej z nich produkują tzw. live’y sprzedażowe, czyli transmisje na żywo, które pozwalają obejrzeć ubranie na modelce lub modelu i na bieżąco dopytywać o szczegóły lub rabaty. W taki sposób sprzedawca jest znacznie bliżej kupujących, niż w wypadku reklam na Facebooku.

W przyszłości Selmo planuje dodanie obsługi Instagrama, który jest szczególnie popularny wśród młodszej grupy odbiorców, a także ekspansję na rynkach hiszpańskojęzycznych. W rozwoju startupu ma pomóc opiewająca na 1 mln zł inwestycja funduszu Tar Heel Capital Pathfinder.
Live stream to pokaz mody i sprzedaż w jednym
Selmo szacuje, że w Polsce funkcjonuje ponad 10 tys. sklepów promujących swoje towary transmisjami na żywo. To moda, która przyszła do nas z Chin, największego rynku live commerce na świecie, wartego 171 mld dol. Tylko w tym roku jego wartość ma tam wzrosnąć blisko trzykrotnie w miarę, jak funkcje „na żywo” włączane są w kolejnych platformach po Facebooku czy Tok Toku.
Potencjał sprzedażowy dostrzegają zarówno duzi sprzedawcy (jak IKEA, Douglas, Tommy Hilfiger, CCC, Sephora czy AVON), jak i małe butiki, funkcjonujące online, jako proste odzwierciedlenie sklepów tradycyjnych. I właśnie te ostatnie często mają największy problem z odpowiedzią na wzrastającą skalę.