Amerykanie straszą Polskę głęboką recesją. Wieszczą spadek PKB o 5,6 proc. i obniżki stóp
Gospodarczy krajobraz Polski w 2020 r. może wyglądać tak: stopy procentowe obniżone do 0,5 proc., a PKB spada o 3,6 proc. i to w podstawowym, a więc najbardziej prawdopodobnym scenariuszu. W tym czarnym polska gospodarka skurczy się aż o 5,6 proc. To najnowsze prognozy amerykańskiego banku Morgan Stanley. Nikt dotąd nie miał dla nas jeszcze aż tak złych wieści.

Ledwo RPP obniżyła we wtorek i tak rekordowo już niskie stopy procentowe, a analitycy Morgan Stanley przewidują, że za chwilę może nas czekać kolejna obniżka. Wszystko dlatego, że spodziewają się w naszym kraju głębokiej recesji spowodowanej epidemią koronawirusa.
Zdaniem analityków już w drugim kwartale Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na dalsze cięcie stóp o 50 punktów bazowych, w efekcie czego referencyjna stopa procentowa spadłaby do 0,5 proc.
Przypomnijmy, że zaledwie we wtorek RPP zdecydowała się na cięcie stóp o 0,5 pkt. proc., sprowadzając główną stopę procentową do poziomu 1 proc. To pierwsza taka decyzja RPP od pięciu lat. W tym czasie główna stopa procentowa była na poziomie 1,5 proc. i był to i tak rekordowo niski poziom.
Kasandryczny śpiew Morganów
Jeszcze kilka tygodni temu, zanim wybuchała w Europie epidemia koronawirusa nierzadko pojawiły się głosy wręcz o konieczności podniesienia stóp procentowych, by opanować szalejącą inflację. A ta rzeczywiście rozpycha się łokciami. W lutym 2020 r. skoczyła już 4,7 proc. r/r, podczas gdy cel inflacyjny to +/-2,5 proc. Widać epidemia stawia wszystko na głowie.
Analitycy Morgan Stanley zakładają dalsze cięcia stóp z powodu recesji, jaką przewidują dla Polski. I to niebagatelnej. Według podstawowego scenariusza amerykańskiego banku w 2020 r. polska gospodarka skurczy się o 3,6 proc. Negatywny scenariusz mówi nawet o spadku PKB o 5,6 proc.
Czy ktoś jeszcze pamięta, że w 2019 r. PKB Polski wzrósł o 4 proc.?
Dziś to na pewno już tylko wspomnienie, bo co chwilę polskie banki obcinają swoje prognozy z powodu epidemii. Ale każda z nich nadal jest znacznie bardziej optymistyczna niż ta Morgan Stanley.
mBank ściął swoje prognozy wzrostu PKB z 2,8 do 1,6 proc.
Bank Ochrony Środowiska obniżył je z 3 proc. do 1,9 proc.
Credit Agricole zakłada wzrost na poziomie 1,2 proc., a jeszcze przed kryzysem mówił o wzroście o 2,7 proc.
Największym pesymistą jest Citi Handlowy, który zakłada wzrost PKB w 2020 r o 0,9 proc. Ale to nadal wzrost.
A jeszcze w ubiegłym tygodniu wydawało się, że prognoza prof. Witolda Orłowskiego, głównego doradcy ekonomicznego PwC, który mówił, że w negatywnym scenariuszu dynamika PKB Polski może wynieść 0 proc., to populistyczne straszenie.
Tymczasem w środę rano agencja Moody’s, również rewidując prognozy dla Polski, uznała, że PKB w 2020 r. wzrośnie o 3 proc. Dotąd jej prognozy zakładały wzrost o 3,7 proc.
Potężny rozstrzał pomiędzy +3 proc. a -5,6 proc. Komu wierzyć? Na razie chyba nikomu, przynajmniej dopóki prognozy dla gospodarki zmieniają się niemal każdego dnia. Jeszcze niedawno zmieniały się raz na kilka miesięcy.