REKLAMA

Ikea nie chce już sprzedawać mebli. Widziałem zdjęcia i nie wierzę własnym oczom

Jedz. Urządzaj. Naprawiaj. Baw się. Ikea odchodzi od budowania magazynów z meblami. Zamiast tego, chce nam dać „interaktywne doświadczenie detaliczne".

Ikea nie będzie już sprzedawać mebli. Widziałem zdjęcia, nie wierzę własnym oczom
REKLAMA

Dobra, przyznaję, że określenie „interaktywnego doświadczenia" to perełka wzięta z „Global Times”. Brakuje mi tylko kilku innych wyświechtanych i nic-niemówiących korposformułowań typu „dedykowany" i „zgodny z firmowym DNA".

REKLAMA

Chińscy dziennikarze wydają się być jednak autentycznie zachwyceni testowym formatem sklepu Ikei, który został otwarty w Szanghaju. Czytam i piszę o tym wszystkim z wypiekami na twarzy nie dlatego, że jestem hobbystycznym sinologiem. Jeżeli format przypadnie do gustu klientom, Szwedzi chcą go wdrożyć na całym świecie. I to już od 2022 r.

REKLAMA

Sklep według Ikei

Pandemia i upowszechnienie się sprzedaży przez internet mocno rozleniwiły klientów. I Ikea pomyślała sobie tak: kto normalny w dzisiejszych czasach będzie chciał telepać się na rogatki miasta, zmuszać do pokonywania słynnego ikeowskiego labiryntu, targać paczki z meblami, a potem upychać je w swoich samochodach?

REKLAMA

Wyszło chyba na to, że takich osób zostało niewiele. Nowy format oparty jest na zupełni innych założeniach. Ikea ma stać się przede wszystkim miejscem inspiracji, nauki, dobrej zabawy i pysznego jedzenia. Meble mamy w nim kupować jakby mimochodem. Ot, może rozochoceni warsztatami z wyposażania mieszkań kręcąc się z nudów i czekając na lekcje jogi postanowimy zeskanować smartfonem jakiś kod kreskowy?

Edukacja ma zajmować w nowym koncepcie Ikei dość ważną rolę. Szanghajski sklep dostał trzy centra społecznościowe. Nauczymy się w nich gotować, pracownicy pomogą nam się porozciągać i pokażą tajniki projektowania.

REKLAMA

W przestrzeni zwanej The Maker’s Hub dowiemy się, jak naprawiać stare i budować nowe przedmioty. W Design Hub odbędziemy warsztaty z urządzania wnętrz, które mają pobudzać kreatywność i nieszablonowe myślenie. Ikea Food Hub to z kolei promocja zdrowej i zrównoważonej diety.

Poszperałem dla was trochę i znalazłem kilka zdjęć (i jedno video).

REKLAMA

Tu wizualizacja placu zabaw dla dzieci:

REKLAMA

Tu miejsce do poplotkowania ze znajomymi na schodach:

REKLAMA

A tak ma chyba docelowo wyglądać stołówka Ikei – punkt spotkań towarzyskich. Choć sieć wolałaby pewnie wyjść poza sławę miejsca na randki dla emerytów:

REKLAMA

A tutaj cały sklep w dużym skrócie:

REKLAMA

Szwedzi nie chcą nas już przy tym ciągać przez niekończący się labirynt korytarzy z biurkami, łóżkami i kompletem pościeli, tylko po to, żeby na koniec łaskawie pozwolić nam kupić dwa upatrzone wcześniej kubki. Teraz ten przymus ma zniknąć. Sklepowa architektura powinna umożliwiać pojawienie się w konkretnej przestrzeni (sali wystawowej) i zameldowanie się chwilę później w bezobsługowej kasie.

Zdaniem Stefana Vanoverbeke, globalnego zastępcy kierownika ds. sprzedaży detalicznej w Ikei, nie będziecie chcieli jednak tak szybko uciekać. Na miejscu zatrzymają was wyżej wspomniane atrakcje. Urządzony w podobnym stylu sklep w Wiedniu ma nawet restaurację na dachu. Ciekawe, jak w takich okolicznościach przyrody będą smakować klopsiki i hot dogi.

REKLAMA

Ekologia według Ikei

Ikea na razie przygląda się i wyciąga wnioski. Sklepy w Europie nie muszą odwzorowywać chińskiego formatu 1:1. Sieć zbierze dane sprzedażowe, wypyta klientów w ankietach o wrażenia i zadecyduje, które elementy są najbardziej skalowalne.

Przy okazji producent stworzy iluzję proekologicznej firmy. Rozpływając nad szwedzką kuchnią, można przecież na dobre zapomnieć, że Ikea konsumuje drzewa na potęgę. A Polska jest przy tym jednym z jej głównych dostawców drewna... Smacznego!

Adam Sieńko
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA