Jest pierwsze głośne bankructwo przez koronawirusa. Padają brytyjskie linie lotnicze Flybe
Koronawirus nie jest w stanie szybko rozłożyć na łopatki stabilnych i zdrowych firm, ale te mocno schorowane czy w kiepskiej ogólnej kondycji – podobnie jak to jest w przypadku ludzi – są śmiertelnie zagrożone. Takie obawy właśnie znalazły potwierdzenie w rzeczywistości, bo koronawirus właśnie dobił największe w Europie niezależne regionalne linie lotnicze. Kłopoty może mieć też Norwegian.

Fot. Victor/Flickr (CC BY-NC-ND 2.0)
Gwałtowny spadek liczby pasażerów z powodu obaw przed epidemią koronawirusem spowodował silny niedobór gotówki pogrążonego w tarapatach przewoźnika, przez co w czwartek musiał całkowicie zawiesić działalność i przejść w stan upadłości.
Bankructwo linii Flybe, które zapewniały połączenia z niemal każdego zakątku Wielkiej Brytanii z głównymi lotniskami kontynentalnej Europy, oznacza ryzyko utraty pracy przez 2,4 tys. pracowników.
To także olbrzymie kłopoty dla małych regionalnych lotnisk, dla których Flybe był praktycznie jedynym klientem: Southampton i Anglesey. Problem mają też Belfast czy Exeter – macierzysty port lotniczy przewoźnika.
Flybe należy do konsorcjum takich brytyjskich firm jak Virgin Atlantic i Stobart Group oraz funduszu inwestycyjnego Cyrus Capital. To pierwsza linia lotnicza na świecie, która upadła po wybuchu epidemii koronawirusa.
Koronawirus nie jest oczywiście wyłącznym źródłem kłopotów Flybe, ale okazał się ciosem, którego chwiejąca się niczym Deontay Wilder w siódmej rundzie walki z Tysonem Furym linia lotnicza nie potrafiła przetrwać.
Flybe został uratowany przed upadłością zaledwie w połowie stycznia, gdy udziałowcy postanowili wpompować w firmę więcej pieniędzy, licząc na pomoc od brytyjskiego rządu w postaci preferencyjnej pożyczki na kwotę 100 mln funtów oraz zwolnień podatkowych. Pomoc państwa nie została ostatecznie udzielona.
Obecny kryzys w branży lotniczej stanowi też zagrożenie dla innego przewoźnika, którego sytuacja finansowa od dłuższego czasu nie jest najlepsza. Chodzi o tanie linie Norwegian, które zmagają się z olbrzymim zadłużeniem.
Norwegian już zrewidował swoje prognozy finansowe na ten rok i już nie spodziewa się wyjścia na plus po trzech latach strat. Akcje notowanej na giełdzie w Oslo spółki od początku roku potaniały już o przeszło połowę. Coraz bardziej prawdopodobne staje się kolejne podniesienie kapitału spółki przez jej akcjonariuszy, aby ratować ją przed ryzykiem upadłości.
Norweski przewoźnik zapowiedział anulowanie w ciągu najbliższych tygodni 22 transatlantyckich połączeń z powodu epidemii koronawirusa.