Kumulacja kosztów pracy i zmian prawnych uderza w polskie firmy. Najnowsze dane GUS i Grupy Progres potwierdzają, że przedsiębiorcy, aby przetrwać planują podwyżki cen i ucieczkę w elastyczne formy zatrudnienia.

Z danych GUS wynika, że przedsiębiorcy niemal we wszystkich analizowanych branżach są zgodni: wzrost kosztów zatrudnienia będzie jednym z kluczowych czynników podnoszących koszty działalności w najbliższym kwartale. Najczęściej ten problem dostrzegają firmy z:
- sektora zakwaterowania i gastronomii (85 proc.),
- transportu i gospodarki magazynowej (82,9 proc.),
- budownictwa (82,1 proc.),
- handlu detalicznym (79,3 proc.),
- przetwórstwie przemysłowym (76,9 proc.),
- hurtowym (76,4 proc.).
Jednocześnie jedynie marginalny odsetek przedsiębiorców zazwyczaj od 1 do 4 proc. liczy na spadek kosztów pracy.
Koszty zatrudnienia przestały być zmienną, którą firmy mogą w krótkim czasie skompensować wzrostem efektywności. Z danych GUS wyraźnie wynika, że dziś to one są dla przedsiębiorców największym i najmniej elastycznym obciążeniem – żaden z pozostałych czynników nie został wskazany równie często. W wielu branżach wręcz zdeklasowały one inne bariery rozwoju, takie jak ceny energii i paliw, koszty komponentów i usług czy zmiany regulacyjne – mówi Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres.
Jej zdaniem jeszcze kilka lat temu przedsiębiorstwa mogły częściowo nadrobić wyższe wydatki na pracowników poprzez lepszą organizację pracy, automatyzację czy wzrost produktywności. Obecnie wzrost płac, składek na ubezpieczenia społeczne czy innych kosztów związanych z zatrudnieniem nie jest już tak łatwo równoważony przez działania wewnętrzne firmy.
Kumulacja kosztów wymusza fale podwyżek w niemal każdej branży
Zdaniem ekspertów z Grupy Progres przedsiębiorcy wskazują, że rosnące koszty pracy obok wysokich cen energii i paliw bezpośrednio przełożą się na wzrost ogólnych kosztów funkcjonowania firm, a w konsekwencji wpłyną na podwyżkę cen usług i produktów. Ponad połowa podmiotów w większości branż prognozuje, że wolniej lub szybciej, ale będzie musiała podnieść ceny usług i produktów.
W przetwórstwie przemysłowym taki scenariusz w ciągu 1-3 miesięcy (w porównaniu z aktualną sytuacją) deklaruje łącznie 57,5 proc. przedsiębiorstw, w budownictwie 66,3 proc., w handlu hurtowym 60,7 proc., a w handlu detalicznym 65,8 proc. Podobne nastroje panują w transporcie i gospodarce magazynowej (65,4 proc. firm) oraz w zakwaterowaniu i gastronomii, gdzie aż 72,3 proc. przedsiębiorców przewiduje wzrost cen usług.
W praktyce oznacza to konieczność przenoszenia części obciążeń finansowych na klientów końcowych lub ograniczania innych wydatków. Najbardziej narażone są sektory, w których udział kosztów pracy w strukturze finansowej jest wysoki, a możliwości automatyzacji pozostają ograniczone.
Z perspektywy pracodawców problemem nie jest już pojedynczy wzrost kosztów, ale ich kumulacja. Wynagrodzenia, składki, energia, paliwa i coraz bardziej złożone obowiązki administracyjne powodują, że nawet firmy z relatywnie stabilnym portfelem zamówień zaczynają ostrożniej planować rozwój – zaznacza Iwona Wieczyńska.
W jej ocenie część przedsiębiorców przenosi te koszty na ceny towarów i usług, a część wstrzymuje inwestycje lub decyzje kadrowe. To mechanizm, który ostatecznie odczuwa także konsument w portfelu i w dostępności usług.
Firmy przytłoczone nowymi przepisami o stażu pracy i jawności wynagrodzeń
Według Iwony Wieczyńskiej istotnym czynnikiem pogarszającym nastroje przedsiębiorców są także zmiany w przepisach i wymogach prawnych, które firmy postrzegają głównie jako dodatkowe obciążenie administracyjne i finansowe. Najczęściej wskazują je przedsiębiorcy z zakwaterowania i gastronomii (56,2 proc.), handlu hurtowego (54,0 proc.) oraz budownictwa (52,1 proc.), jednak również w pozostałych sektorach odsetek pozostaje wysoki, bo na poziomie 40–48 proc.
Z analiz Grupy Progres wynika, że na liście obaw pojawiają się nie tylko kolejne podwyżki płacy minimalnej, ale także pakiet zmian systemowych, które wpływają na koszty i organizację pracy. Od 2026 roku nowe zasady wliczania umów zlecenia, agencyjnych oraz okresów prowadzenia działalności gospodarczej do stażu pracy będą miały bezpośrednie przełożenie na wymiar urlopów i wysokość odpraw najpierw w sektorze publicznym (od 1 stycznia), a następnie w prywatnym (od 1 maja).
Dodatkowym wyzwaniem są regulacje dotyczące jawności wynagrodzeń, w tym obowiązek podawania widełek płacowych w ofertach pracy oraz raportowania różnic płacowych między kobietami a mężczyznami, a także wymóg neutralności płciowej w nazewnictwie stanowisk.
Przedsiębiorcy wskazują również na rosnące obciążenia związane z cyfryzacją obowiązków administracyjnych, m.in. wdrożeniem obowiązkowych e-faktur, oraz na zmieniające się przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców, które w wielu branżach mają kluczowe znaczenie dla ciągłości operacyjnej.
Tylko nieliczne firmy postrzegają zmiany przepisów jako czynnik obniżający koszty działalności, co potwierdza, że prawo jest dziś odbierane raczej jako bariera niż impuls rozwojowy. Regulacje coraz częściej wymagają od pracodawców dodatkowych inwestycji, zmian organizacyjnych i większych nakładów na obsługę administracyjną – podkreśla dyrektor regionu w Grupie Progres.
Twierdzi ona, że jest to szczególnie dotkliwe dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie dysponują rozbudowanymi zapleczami prawnymi czy HR-owymi.
Więcej wiadomości na temat rynku pracy można przeczytać poniżej:
Niepewność napędza popularność pracy tymczasowej
Rosnące koszty pracy i niepewność regulacyjna wyraźnie odbijają się na planach zatrudnieniowych firm. We wszystkich analizowanych przez GUS branżach więcej przedsiębiorców deklaruje możliwość ograniczenia zatrudnienia niż jego zwiększenia.
Najwyższy odsetek wskazań na redukcję etatów występuje w handlu detalicznym (21,8 proc.), przetwórstwie przemysłowym (21,5 proc.) oraz handlu hurtowym (21,2 proc.). Najniższy – choć nadal istotny – w transporcie (17,1 proc.). Zamiar zwiększania zatrudnienia deklaruje jedynie kilka procent firm w każdej branży, a dominującą odpowiedzią pozostaje „nie mam zdania”, co świadczy o dużej ostrożności i wstrzymywaniu decyzji kadrowych.
Dane GUS bardzo dobrze pokazują nastroje panujące dziś na rynku pracy: firmy nie tyle planują masowe zwolnienia, ile wchodzą w tryb czekania i obserwowania. To tłumaczy wysoki odsetek odpowiedzi wskazujących brak jednoznacznych decyzji dotyczących zatrudnienia. W takich warunkach coraz większego znaczenia nabierają elastyczne modele pracy, które pozwalają reagować na zmiany bez długoterminowych zobowiązań kosztowych – podsumowuje Iwona Wieczyńska.
Z analiz Grupy Progres wynika, że w ostatnich latach systematycznie rośnie liczba firm, które uwzględniają pracę tymczasową w swoich planach zatrudnieniowych nie jako rozwiązanie doraźne, lecz jako element stałej polityki kadrowej. W 2024 roku w tej formule pracowało w Polsce ponad 700 tys. osób, a zainteresowanie tą formą zatrudnienia stopniowo rośnie także po stronie kandydatów biorących udział w rekrutacji.
Co więcej, jak pokazują dane Agencji, choć nadal niemal połowę pracujących tymczasowo stanowią młodzi do 26. roku życia, ten model zyskuje na popularności we wszystkich grupach wiekowych – 17 proc. zatrudnionych tymczasowo to osoby 50+, a 34 proc. ma od 26 do 49 lat.







































