Czuć w całej Polsce. To nie jest zapach wiosny
Nieważne, czy to wyjątkowa mroźna zima, czy początek wiosny. Smog cały czas dusi Polaków. Tymczasem w programie Czyste Powietrze wbrew ministerialnym zapowiedziom liczba składanych co tydzień wniosków kolejny raz zmalała, zamiast wzrosnąć.

Synoptycy przewidują jeszcze powrót - na szczęście na krótko - zdecydowanie chłodniejszej aury, z temperaturą wyraźnie poniżej zera. Ale nadejście wiosny jest nieubłagane, co zresztą czuć wyraźnie w powietrzu. Niestety, wychodząc na marcowy spacer, niezależnie tak po prawdzie od regiony Polski, najpewniej poczujemy coś jeszcze. To smog, który ma się u nas cały czas znakomicie. Wycelowany w niego program Czyste Powietrze ewidentnie nie działa. Na przykład 13 marca w gminie Jarosław (woj. podkarpackie) normy dla pyłów zawieszonych PM2.5 przekroczone były o 2040 proc. (306 µg/m sześc.), a normy dla pyłów PM10 - o 839 proc. (378 µg/m sześc.). Z kolei 15 marca we wsi Kielpino (woj. pomorskie) odnotowano przekroczenie norm dla PM2.5 o 1943 proc. (292 µg/m sześc.), a dla PM10 - o 675 proc. (304 µg/m sześc.). Wcześniej bardzo podobne wyniki z całej Polski niektórzy tłumaczyli wyjątkowo mroźną zimą, co zdaniem ekspertów nie ma większego znaczenia.
To nie mróz jest źródłem smogu. Źródłem smogu są domowe kominy, samochody, fabryki - podkreśla w rozmowie ze SmogLab Andrzej Guła, współtwórca i lider Polskiego Alarmu Smogowego (PAS).
Czyste Powietrze z kolejną zadyszką
Winę za fatalną jakość powietrza zawsze można zwalić na pogodę, tak najłatwiej. Znacznie trudniej dogrzebać się do prawdziwych przyczyn takiego stanu rzeczy. W skali całego kraju mamy niestety tylko jeden instrument na walkę ze smogiem. To program Czyste Powietrze, który od dawna nie ma już dobrej passy.
Obecnie w Czystym Powietrzu składanych jest ok. 1 tys. wniosków tygodniowo, program ma przyspieszyć, aby było ich przynajmniej 4 tys. - obiecuje Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska.

Ale od tych słów mijają kolejne dni i widać wyraźnie, że założenia Ministerstwa Klimatu i Środowiska to na razie pobożne życzenia. Wniosków składanych tygodniowo w programie Czyste Powietrze zamiast przybywać, to jeszcze ubywa. W tygodniu od 28 lutego do 6 marca złożono tylko 721 wniosków. Tym samym kontynuowana jest fatalna seria, w której jeszcze w tym roku nie udało się przebić granicy 1000 wniosków złożonych w jednym tygodniu. A w najlepszych czasach programu Czyste Powietrze, który jest już z nami od września 2018 r., tych wniosków co tydzień mogło być nawet 5–6 tys.
Przy obecnym tempie cele programu (wymiana ok. 3 mln węglowych kopciuchów - przyp. red.) nie zostaną osiągnięte nawet za czterdzieści lat - ostrzega PAS.
Przepisy chroniące beneficjentów nikogo nie ochronią?
Fatalne liczby składanych wniosków tygodniowo do programu Czyste Powietrze pokazują w pierwszej kolejności katastrofalny poziom zaufania Polaków do tego mechanizmu dotacji. I trudno się dziwić. Najpierw za pieniądze z Czystego Powietrza wciskano ludziom nie takie urządzenia grzewcze co trzeba, potem doszli cwaniacy pobierający najwyższe dotacje - przeznaczone teoretycznie dla najuboższych - na cztery domy.
Więcej o Czystym Powietrzu przeczytasz w Bizblog:
Czarę goryczy przelały kłopoty z wypłatami przyznanych wcześniej pieniędzy, które ciągną się do teraz. Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska mają nowe wyceny i tego się teraz trzymają. Zrozpaczeni beneficjenci i sami wykonawcy co chwilę organizują kolejne manifestacje, na których opowiadają o następnych bankructwach. Resort klimatu i środowiska na te doniesienia w ogóle nie reaguje.
Szansą na zwrot w programie Czyste Powietrze ma być projekt ustawy która ma pomóc pokrzywdzonym beneficjentom programu Czyste Powietrze. Jednak eksperci z PAS i prawnicy z Frank Bold w trakcie zakończonych właśnie konsultacji społecznych (trwały do 16 marca) alarmowali, że zaproponowane regulacje będą niewystarczające, a co gorsza: bez jakiejkolwiek pomocy pozostaną tysiące najuboższych gospodarstw domowych.



















