SAP pochwalił się wynikami za pierwszy kwartał tego roku. Choć firma nigdy nie zarabiała tak dobrze, to popyt może wkrótce wyhamować. Dodatkowo, wobec spadków na giełdzie, spółka straciła tytuł największej na Starym Kontynencie.

Wyniki finansowe SAP-a za pierwszy kwartał 2026 roku wyglądają bardzo dobrze:
- przychody niemal 10 mld euro (wzrost o 6 proc. rdr.),
- chmura rośnie w dwucyfrowym tempie (do blisko 6 mld euro, wzrost o 19 proc. rdr.),
- segment ERP urósł aż o 23 proc. do 5,2 mld euro,
- wartość podpisanych kontraktów do zrealizowania wzrosła o 20 proc. (do blisko 22 mld euro).
Zysk operacyjny - wzrost o 17 proc.
Liczby wyglądają świetnie, ale jest jedno „ale”. Sam SAP przyznaje, że na wyniki chmury pozytywnie wpłynęło kilka czynników, które wyhamują wzrost w drugim kwartale. To geopolityczne zawirowania, w tym konflikt na Bliskim Wschodzie, sprawiają, że część rządów i korporacji przestawia się w tryb „gaszenia pożarów” zamiast inwestowania w transformację cyfrową. Backlog chmury ma delikatnie spowalniać przez cały 2026 rok.
Inwestycje napędzać będzie oczywiście AI. W tym kontekście CEO SAP-a Christian Klein przyznał, że masowe wdrożenia na skalę całych firm są jeszcze we wczesnym stadium. Przejścia „na AI” ma jednak pozwolić jego firmie na zwiększenie przychodów w modelu konsumpcyjnym (płacisz za to, ile AI faktycznie używasz), a nie na tradycyjnych subskrypcjach per użytkownik. Pomocne może okazać się również niedawne przejęcie Reltio, co ma wzmocnić gotowość firmowych danych na AI.
Kurs utrzymał się na względnie stałym poziomie

Od początku roku SAP jest jednak na minusie. Stracił na wartości blisko 27 proc. Najbliższe miesiące pokażą więc, jak zmaga się z geopolityczną niepewnością.


















