Pierwsza taka akcja od 100 lat. OZE zepchnęły z tronu węgiel
Analitycy think tanku Ember nie mają wątpliwości: z taką sytuacją mamy do czynienia pierwszy raz od ponad 100 lat. Na globalnym rynku energii OZE pierwszy raz wyprzedziły węgiel.

Przeciwnicy unijnej polityki klimatycznej podkreślają na każdym kroku, że tylko Bruksela uparła się na węgiel, z którego cały czas garściami korzysta świat. Słynna zapowiedź amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, w trakcie przemówienia inauguracyjnego jego drugą kadencję w Białym Domu, zapowiadająca powrót do paliw kopalnych tylko taką narrację podbijało. Widzący w czarnym złocie ciągle energetycznego króla chętnie też wskazują na Azję, zwłaszcza Chiny i Indie, gdzie co roku przybywa mocy węglowych, a teraz nawet szybciej przez kryzys gazowy, wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie i zawirowaniami w Cieśninie Ormuz. Ale think tank Ember ma dla nich wszystkich niezbyt dobre informacje. Okazuje się, że ubiegły rok był dla światowej energetyki przełomowy.
Odnawialne źródła energii po raz pierwszy wyprzedziły węgiel. Słońce, wiatr, woda i inne OZE dostarczyły łącznie ponad jedną trzecią globalnej produkcji energii elektrycznej. Jednocześnie udział energii z węgla spadł poniżej jednej trzeciej – również po raz pierwszy w historii - czytamy w raporcie Ember „Global Electricity Review”.
Gaz i węgiel w globalnym odwrocie
Z taką sytuacją na globalnym rynku energetycznym mamy do czynienia pierwszy raz od ponad 100 lat, czyli od 1919 r. Przez ten cały czas dzielił i rządził paliwa kopalne, w tym głównie węgiel. Do teraz.
Zdecydowanie wkroczyliśmy w erę czystego wzrostu. Czysta energia rozwija się dziś w takim tempie, że jest w stanie zaspokoić rosnące globalne zapotrzebowanie na elektryczność, utrzymując produkcję energii ze źródeł kopalnych na stałym poziomie poprzedzającym jej nieuchronny spadek. Rozmach, który obserwujemy, nie jest już tylko ambitnym celem – staje się namacalną rzeczywistością - nie ma wątpliwości Aditya Lolla dyrektor zarządzający Ember.
Co ciekawe: zarówno Chiny jak i Indie – historycznie największe motory wzrostu globalnej produkcji z paliw kopalnych, głównie węgla – w 2025 r. odnotowały spadek generacji z tych źródeł. W obu krajach za to rekordowe przyrosty OZE przewyższyły wzrost zapotrzebowania.
To zatrzymało globalny wzrost netto produkcji energii z paliw kopalnych - podkreśla raport Ember.
Dlaczego paliwa kopalne przegrywają z OZE?
Analitycy Ember wyliczają kilka powodów takiego zwrotu w globalnej energetyce. Jako pierwszy wymieniany jest rekordowy wzrost produkcji energii słonecznej (o 636 TWh), który był 18 razy większy niż gazu ziemnego. A to właśnie błękitne paliwo było jednym paliwem kopalnym ze wzrostem w 2025 r. Co więcej: po raz pierwszy od pandemii COVID-19 w 2020 r. – i dopiero po raz piąty w XXI wieku – produkcja energii z węgla i innych paliw kopalnych nie wzrosła, a lekko spadła, o 38 TWh (-0,2 proc.). Sam udział energii z węgla spadł poniżej jednej trzeciej – też po raz pierwszy w historii.
Globalna produkcja energii ze słońca jest obecnie równa całkowitemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną w UE - zwraca uwagę Ember.
Z kolei ceny baterii spadły gwałtownie już drugi rok z rzędu: w 2024 r. obniżyły się o 20 proc., a w 2025 r. spadły o kolejne 45 proc. To przełożyło się na wzrost ich wdrożenia o 46 proc., osiągając poziom 250 GWh.
Dzięki temu na świecie zainstalowano wystarczająco dużo magazynów energii, aby przesunąć 14 proc. nowo wyprodukowanej energii słonecznej z godzin południowych na inne pory dnia - czytamy w raporcie.
W Polsce węgla też jest coraz mniej
W naszym kraju też powoli odczuwamy tę energetyczną zmianę warty. W najnowszym Przeglądzie Węglowym za luty 2026 r. od Fundacji Instrat analitycy zwracają uwagę, ze udział węgla w naszym miksie energetycznym zmniejsza się z każdym rokiem. W lutym br. to było ok. 56 proc., a rok wcześniej - w lutym 2025 r. - 64 proc.
Więcej o węglu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Cały czas fatalne wieści napływają jeżeli chodzi o krajową produkcję węgla. Dawniej, jeszcze kilka raptem lat temu, miesięczne wydobycie na poziomie 5 mln t było normą. Dzisiaj przekroczenie 4 mln t jest wydarzeniem. W ubiegłym roku mieliśmy z nim do czynienia tylko trzy razy: w styczniu (4,03 mln t), w październiku (4,52 mln t) i w listopadzie (4,13 mln t). W obecnym roku jeszcze nam się ta sztuka nie udała. Za to już raz - w maju 2025 r. spadliśmy nawet pod tym względem poniżej 3 mln t (2,99).
Kurczą się też systematycznie nasze zapasy węgla. W lutym br. (ostatnie dostępne dane) w sumie mieliśmy ich 9,33 mln t, z czego 3,88 mln t przy kopalniach. To najgorszy wynik od sierpnia 2023 r., z tą różnica, że wtedy wszystkie węglowe zapasy były na znacznie wyższym poziomie 11,92 mln t.


















