Etatowa miotła w PGG. To będzie trudny rok dla górników
Chociaż polityczna narracja lub naginać rzeczywistość, to w Polsce i ubywa wydobywanego węgla i samych górników też jest coraz mniej. Ale w tym roku wielu z nich może zostać bez pracy. Tego żąda rynek.

Jednym z pomysłów opozycji na przejęcie władzy w Polsce - tak przynajmniej można przypuszczać po słowach wypowiadanych przez desygnowano przez PiS na kandydata na premiera Przemysława Czarnka - jest zmasowany atak na OZE, z równoczesną obroną węgla i produkujących go górników. Już raz taka taktyka się znakomicie sprawdziła.
Wskazywana na przyszłą szefową rządu Beata Szydło też straszyła zieloną energią i potem ustanowiono zasadę 10H, która przez następną dekadę bardzo skutecznie blokowała rozwój energetyki wiatrowej na lądzie. Różnica jest taka, że i tego węgla w Polsce produkuje się teraz znacznie mniej niż jeszcze 10 lat temu i samych górników jest też wyraźnie mniej. A to dopiero przecież początek. Dopiero w tym roku ma ruszyć na poważnie etatowa miotła. Jedna z węglowych spółek potwierdza wcześniejsze zapowiedzi.
W tym roku zakładamy zmniejszenie zatrudnienia o około 14 proc., to jest około 5 tysięcy pracowników. To największe wyzwanie w historii naszej spółki - zapowiada w rozmowie z wnp.pl Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej (PGG).
Górnicy z PGG i redukcja zatrudnienia
Jeszcze 10 lat temu, w styczniu 2016 r., w górnictwie węgla kamiennego zatrudnionych było 91820 górników. A w styczniu 2026 r. było ich już tylko 71245. W dekadę zniknęło ponad 22 proc. górniczych etatów. Warto jednak zaznaczyć, że w tym czasie nic aż tak złego z branża górniczą się nie działo. Nie było bankructw, nikt nie musiał sięgać po zwolnienia grupowe. Ale to się niebawem może zmienić. Spółki węglowe już ledwo zipią i bez obniżenia kosztów pracy nie pociągną zbyt długo. W PGG zamierzają zwolnić do 5 tys. pracowników.
Tak duże zmniejszenie musi być połączone z alokacją pracowników oraz optymalizacją struktury organizacyjnej. W ramach ograniczenia zatrudnienia zakładamy, że z szeroko rozumianego Programu Dobrowolnych Odejść skorzysta około 3,6 tys. osób. Pozostała redukcja zatrudnienia to głównie odejścia emerytalne - twierdzi Łukasz Deja.
Etatowa miotła w PGG może ruszyć jeszcze w marcu br. Z kolei w kwietniu mają być uruchomione pierwsze urlopy górnicze, które pozwalają na pobieranie 80 proc. wynagrodzenia przez maksymalnie 5 lat. Z takiej osłony ma skorzystać 1,5 tys. górników z PGG. Obecnie trwa procedura weryfikacyjna, przeprowadzana przez ZUS.
Uciekną w JSW przed zwolnieniami grupowymi?
Jak najszybsze zmniejszenie kosztów pracy jest podstawowym warunkiem dla przetrwania też w JSW. Koksowej spółce cały czas grozi utrata płynności finansowej i trzeba było podjąć bardziej radykalne kroki. Udało się wynegocjować ze związkami zawodowymi porozumienia, na mocy którego dojdzie do zwieszenia czasowego takich świadczeń jak barbórka, czy nagroda roczna. Górnicy z JSW też podlegają osłonom socjalnym z ustawy górniczej. Ale czy to starczy, żeby ominąć zwolnienia grupowe? Zdaniem związkowców z JSW nie można mówić o gwałtownym przyroście etatów.
Więcej o górnikach przeczytasz w Bizblog:
Licząc z innymi jednostkami organizacyjnymi, Zakładem Wsparcia Produkcji czy Biurem Zarządu, na koniec roku 2018 załoga liczyła 21616 pracowników, a na koniec roku 2023 - 21446 pracowników. Zarówno w przypadku samych kopalń, jak i całej JSW, mieliśmy do czynienia ze spadkiem zatrudnienia - twierdzi Sławomir Kozłowski, przewodniczącym Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” JSW, w rozmowie z Solidarnością Górniczą.
Nie jest tajemnicą, że o dalszych ruchach kadrowych w JSW zdecyduje przede wszystkim rynek. Ten na razie pochwala podjęte działania naprawcze, co widać po kursie akcji. Jeszcze w połowie lutego br. za jeden walor JSW trzeba było zapłacić 25–25 zł. A zeszłotygodniowe notowania zakończyły się na poziomie 31,52 zł za akcję.
Fot. Willi Heidelbach/Pixabay



















