Alarm na rynku pracy. Najmniej ofert od dekady, wskaźnik mocno w górę
Najnowszy Wskaźnik Rynku Pracy, publikowany w piątek przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych, w lutym 2026 r. znowu wzrósł. Tym razy najmocniej od połowy ubiegłego roku. Mamy więc kolejny wyraźny sygnał, że w nadchodzących miesiącach sytuacja na rynku pracy może się pogorszyć.

Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia w lutym br. wzrósł o ponad 2 punkty i był to najsilniejszy wzrost od czerwca 2025 – czytamy w najnowszym komunikacie BIEC.
WRP jest wskaźnikiem wyprzedzającym. Reaguje szybciej niż oficjalne dane GUS. A te już od kilku miesięcy sygnalizują pogorszenie koniunktury na rynku pracy. W styczniu 2026 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła do 6 proc., wobec 5,4 proc. przed rokiem.
BIEC zwraca uwagę, że na dane wpływają zarówno czynniki techniczne, jak i realne osłabienie koniunktury. W pierwszym wypadku chodzi o w prowadzone w czerwcu 2025 roku zmiany w sposobie rejestracji i wyrejestrowania osób bezrobotnych.
Do tego jednak dołączają czynniki koniunkturalne, takie jak nieco wyższe niż w latach poprzednich zwolnienia grupowe oraz słabszy popyt na pracę zgłaszany przez pracodawców oraz czynniki sezonowe związane z mniejszą aktywnością rynku pracy w okresie zimowym – wylicza BIEC.
To ważne zastrzeżenie. Część wzrostu bezrobocia można tłumaczyć sezonowością. Ale nie wszystko.
Najniższy napływ ofert od ponad dekady
Najmocniejszy sygnał ostrzegawczy dotyczy ofert pracy.
W dalszym ciągu utrzymuje się niski napływ ofert pracy trafiających do PUP. Co prawda w styczniu 2026 było ich nieco więcej niż w grudniu 2025 (ok. 26 tys. w styczniu 2026 wobec ok. 21 tys. w grudniu ub. roku), jednak jest to najniższy napływ od ponad dekady – podkreśla BIEC.
To nie jest tylko problem urzędów pracy.
Barometr Ofert Pracy spada od czterech miesięcy a redukcja ogłoszeń dotyczy niemal wszystkich grup zawodowych.
Oznacza to, że firmy ograniczają rekrutacje szeroko – nie tylko w wybranych branżach.
Nie widać też przełomu w planach zatrudnieniowych przedsiębiorstw przemysłowych. Jak wskazuje BIEC, choć od początku ubiegłego roku ubywa firm planujących redukcje, to wciąż przeważają one nad tymi, które chcą zwiększać zatrudnienie – o około 4 pkt proc.
Więcej w Bizblogu o rynku pracy
Więcej nowych bezrobotnych, sygnały zwolnień
W ostatnich danych GUS o stopie bezrobocia rejestrowanego uwagę zwraca jeszcze jeden wskaźnik.
W styczniu br. liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła do 118 tys. wobec blisko 94 tys. w grudniu 2025 r. – wskazuje BIEC.
Jednocześnie ponad 160 przedsiębiorstw zgłosiło zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych. To może oznaczać zwiększony napływ do bezrobocia w kolejnych miesiącach.
Sygnały wyprzedzające są więc jednoznaczne: rynek pracy traci impet.
A miasta i tak nie mają kim pracować
Na tym tle szczególnie ciekawie prezentują się wnioski z „Barometru Zawodów 2026” dla 12 największych miast. Bezrobocie rejestrowane wynosi tam średnio ok. 3 proc., czyli o połowę mniej niż w całej Polsce. Jednocześnie liczba ofert pracy spadła o blisko 20 proc. rok do roku.
Najmocniej wybrzmiewa jeden wniosek.
Największe wyzwania stoją przed sektorem publicznym – zarządzający miastami muszą mierzyć się ze strukturalnymi brakami kadrowymi w usługach publicznych. Aby zapobiec degradacji usług decydujących o jakości życia w mieście, kluczowe staje się systemowe poprawienie atrakcyjności tego typu zawodów – wskazują autorzy raportu.
Brakuje lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, kierowców autobusów, funkcjonariuszy służb mundurowych. Do tego dochodzą fachowcy w budownictwie i przemyśle.
Czyli ludzie, bez których miasto przestaje normalnie funkcjonować.
Schłodzenie i niedopasowanie
Rząd i część ekonomistów wskazują na sezonowość styczniowego wzrostu bezrobocia. Ale sygnały płynące z analizy BIEC pokazują, że problem jest głębszy.
Z jednej strony rośnie liczba osób bez pracy i kurczy się liczba ofert. Z drugiej – w kluczowych zawodach utrzymują się chroniczne niedobory.
Polski rynek pracy wchodzi w fazę, w której problemem przestaje być brak pracy. Coraz wyraźniej widać niedopasowanie między kwalifikacjami i atrakcyjnością zatrudnienia a realnymi potrzebami gospodarki.
Jeśli kolejne miesiące potwierdzą sygnał wysłany przez Wskaźnik Rynku Pracy, 2026 r. może przynieść wyraźne schłodzenie. A dla samorządów – coraz trudniejsze pytania o to, kto będzie świadczył podstawowe usługi publiczne.



















