REKLAMA

Duże miasta jadą na rezerwie. Pracowników potrzeba „na już”

To nie bezrobocie jest dziś największym problemem dużych miast. To brak pracowników tam, gdzie są najbardziej potrzebni.

Duże miasta jadą na rezerwie. Pracowników potrzeba „na już”
REKLAMA

Tak wynika z „Barometru Zawodów 2026” dla 12 największych miast, opracowanego w ramach ogólnopolskiego badania realizowanego na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Analizę dla Unii Metropolii Polskich przygotowano na podstawie danych o bezrobotnych, ofertach pracy i zatrudnianiu cudzoziemców.

Najmocniej wybrzmiewa jeden wniosek.

REKLAMA

Największe wyzwania stoją przed sektorem publicznym – zarządzający miastami muszą mierzyć się ze strukturalnymi brakami kadrowymi w usługach publicznych. Aby zapobiec degradacji usług decydujących o jakości życia w mieście, kluczowe staje się systemowe poprawienie atrakcyjności tego typu zawodów – wskazują autorzy raportu.

To nie jest abstrakcyjny problem. W 2026 r. w największych miastach nadal będzie brakować lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, kierowców autobusów czy funkcjonariuszy służb mundurowych. Do tego dochodzą fachowcy w budownictwie i przemyśle – spawacze, elektrycy, operatorzy maszyn.

Czyli ludzie, bez których miasto przestaje normalnie funkcjonować.

Bezrobocie niskie, ale ofert mniej

W 12 analizowanych miastach bezrobocie rejestrowane wynosi średnio około 3 proc., podczas gdy w całej Polsce 6 proc. Jednocześnie liczba ofert pracy spadła o blisko 20 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.

Jeszcze rok temu na jedną osobę bezrobotną przypadały średnio trzy oferty. Dziś są dwie. To oznacza, że rynek pracy stał się bardziej wymagający.

W internecie ofert jest więcej niż w urzędach pracy, ale dominują tam stanowiska dla specjalistów – menedżerów, programistów, finansistów czy osób z obszaru marketingu i HR. To zupełnie inna część rynku niż ta, w której braki są najbardziej dotkliwe dla mieszkańców.

Publiczne usługi na granicy wydolności

Autorzy raportu wprost piszą o ryzyku pogorszenia jakości usług. Braki kadrowe utrzymują się kolejny rok z rzędu, a w części branż mają charakter systemowy.

W sektorze prywatnym widać pewną stabilizację – szczególnie w IT czy handlu. Ale w budownictwie i przemyśle nadal brakuje wykwalifikowanych fachowców z konkretnymi uprawnieniami.

Z kolei w części zawodów – m.in. w obszarze mediów, administracji czy niektórych usług osobistych – kandydatów może być więcej niż ofert. Automatyzacja i cyfryzacja dodatkowo ograniczają liczbę miejsc pracy.

REKLAMA

Co to oznacza dla mieszkańców?

Raport pokazuje wyraźnie: problemem nie jest dziś sam brak pracy. Problemem jest niedopasowanie – brakuje ludzi tam, gdzie bez nich miasto przestaje działać sprawnie.

Jeśli atrakcyjność pracy w sektorze publicznym nie wzrośnie, miasta będą miały coraz większy kłopot z utrzymaniem jakości podstawowych usług. A to już nie jest kwestia statystyk – tylko codziennego komfortu życia.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-26T20:39:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T17:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T14:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T13:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T12:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T06:22:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T05:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T04:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T19:56:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T13:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T11:19:36+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA