Zarobki w tym zawodzie to już nie jest powód do wstydu ani biadolenia. Kiedy w 2007 r. pielęgniarki rozbiły przed kancelarią premiera białe miasteczko, ich zarobki były o 40 proc. niższe niż średnia krajowa. Dzisiaj są o 40 proc. wyższe niż średnia krajowa.

Był 19 czerwca 2007 r. To wtedy powstało pierwsze białe miasteczko, czyli spontaniczny protest pielęgniarek i położnych przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie, bo Jarosław Kaczyński nie chciał się z nimi spotkać i porozmawiać o podwyżkach płac.
Białe miasteczko powstało jeszcze w wersji 2.0 w 2021 r., a problem zawsze był ten sam - za niskie płace. I w głowie każdego dorosłego Polaka, albo raczej dorosłego+, bo dzisiejszych osiemnastolatków nie było jeszcze na świecie, jak te pierwsze największe protesty pielęgniarek wybuchły, tkwi przekonanie, że pielęgniarki zarabiają wręcz żałośnie.
Ale to nie jest już prawda.
Więcej na temat systemu ochrony zdrowia przeczytasz tu:
Pielęgniarka z mgr zarabia średnio 13,5 tys. zł
Monika Szafrańska, nasz wydawca w Bizblog, podsunęła mi, żebym napisała, że jak marzy wam się średnia krajowa, to trzeba było zostać pielęgniarką. Bo ich pensje już nie są powodem do wstydu czy biadolenia.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami pielęgniarka nie może zarabiać mniej, niż:
- 7690,82 zł brutto – jeśli posiada wykształcenie średnie i nie ma specjalizacji,
- 8 345,35 zł brutto – jeśli posiada wykształcenie średnie i specjalizację,
- 10 554,42 zł brutto – jeśli posiada tytuł magistra i specjalizację.
No i faktycznie, bo średnia krajowa w grudniu 2025 r. (ostatnie dostępne dane) to 9 583,31 zł brutto.
Ale to teoria. Bo powyższe kwoty zarobków pielęgniarek to po pierwsze minimum ustawowe, a po drugie, nie uwzględnia różnych dodatków. Praktykę pokazuje Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która co roku zbiera konkretne dane o zarobkach z podmiotów leczniczych.
I te ostatnie pokazują, że średnie zarobki pielęgniarek w zeszłym roku wynosiły od 9,6 tys. zł brutto w przypadku średniego wykształcenia bez specjalizacji do 13,5 tys. zł brutto w przypadku dyplomu magistra i specjalizacji. To 6,9-9,5 tys. zł na rękę na umówię o pracę.
Przy czym na etacie pracuje tylko ok. jedna trzecia pielęgniarek, reszta na kontraktach, więc ich zarobki są jeszcze wyższe. Ale zostawmy to tym razem.
Była bieda, będzie jeszcze lepiej
Bo chcę wrócić do wspomnianego na początku 2007 r. Wtedy średnie wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarki ze specjalizacją wynosiło 1800 zł brutto, a średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (to, co najczęściej ogłasza GUS i podają wam media) - 2888 zł brutto.
I to dopiero pokazuje zmianę, jaka wydarzyła się na przestrzeni lat w zawodzie pielęgniarki. Wtedy, w 2007 r. pensja zasadnicza pielęgniarki stanowiła zaledwie ok. 60 proc. średniej krajowej.
Dziś, biorąc pod uwagę dane Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, a nie te minimalne pułapy, pielęgniarki zarabiają tyle, co średnia krajowa (w przypadku jedynie średniego wykształcenia i bez specjalizacji). W przypadku magistra i specjalizacji to już nawet o 40 proc. więcej niż średnia krajowa.
Wszystko się totalnie odwróciło. I ci, którzy teraz wybierają dla siebie zawód, powinni wiedzieć, że czas działa jeszcze bardziej na korzyść zarobków w pielęgniarstwie. Bo dziś średnia wieku pielęgniarki w Polsce to 55 lat i jest to najszybciej starzejąca się grupa zawodowa, która w ciągu 15 lat postarzała się średnio o 10 lat.
Aż 40 proc. pielęgniarek jest w wieku 50-59 lat, więc wkrótce znikną z rynku pracy. Mała podaż pielęgniarek + coraz większy popyt na nie = jeszcze wyższe płace.



















