REKLAMA

Spieszmy się kochać górników. W dwa lata zniknęło 5000 etatów

Polskiego górnictwa nie da się wyleczyć bez restrukturyzacji zatrudnienia, które do obecnego poziomu wydobycia węgla pasuje, jak pięść do nosa. Związkowcy bardzo nie lubią tego tematu, ale i tak liczba miejsc pracy w naszym górnictwie węgla kamiennego sukcesywnie się kurczy.

gornictwo-z-coraz-mniejszym-poziomem-zatrudnienia
REKLAMA

Jednym z największych problemów polskiego górnictwa jest przerost zatrudnienia, który nijak się ma do sukcesywnie spadającego wydobycia węgla. Przez to koszt produkcji naszego czarnego złota przekroczył już 1000 zł ni znowu w ten sposób zyskuje tańszy węgiel z importu. Doskonale widać to w obecnej sytuacji w JSW. Spółka (chociaż z najdroższymi akcjami od kwietnia 2024 r., dzięki drogiemu koksowi) walczy jak może, żeby w najbliższych tygodniach nie utracić płynności finansowej i nie urywa przy okazji, że największą kula u nogi są koszty pracownicze. Nie ma innego wyjścia, jak tylko ograniczyć wypłatę takich świadczeń jak barbórka i nagroda roczna. 

W latach 2021–2023 fundusz pracy spuchł aż o 60 proc. - z 4,6 mld zł do 7,4 mld zł. Co gorsza: obowiązywały jeszcze gwarancje zatrudnienia na 10 kolejnych lat z 2021 r. Szefostwo koksowej spółki wie, że musi te wydatki wziąć na krótką smycz, co rzecz jasna bardzo nie podoba się związkowcom. W bardzo podobnej sytuacji jest cale polskie górnictwo. Przecież tylko wypłata barbórki i nagrody rocznej w PGG to wydatek co najmniej 700 mln zł. I tak co roku, niezależnie od wydobycia i sprzedaży węgla.

REKLAMA

Górnictwo traci etaty z roku na rok

Tymczasem z najnowszych danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że sukcesywnie zmniejsza się liczba etatów w naszym górnictwie węgla kamiennego. Na koniec grudnia ubiegłego roku to zatrudnienie było na poziomie 71411 etatów. Rok wcześniej o tej porze to było 74114 osób pracujących. Czyli raptem w rok zniknęło 2703 miejsc pracy. To spadek o 3,6 proc. 

Jeszcze większa redukcja górniczych etatów wyjdzie nam jak wynik zeszłego grudnia porównamy do poziomu zatrudnienia z grudnia 2023 r., kiedy jeszcze w naszym górnictwie węgla kamiennego pracowało 76123 osób. Wychodzi wiec na to, że w ciągu tylko dwóch ostatnich lat w naszym górnictwie ubyło 4712 etatów. To redukcja na poziomie prawie 6,2 proc. 

Jeszcze bardziej odpływ miejsc pracy z górnictwa widać cofając się w czasie o 5–6 lat - do 2020 r. Jeszcze 1 stycznia 2020 r. to zatrudnienie było na poziomie 83328 etatów, czyli o prawie 12 tys. mniej niż w grudniu 2025 r. Ale przez cały 2020 r. liczba tych miejsc pracy nie spadła ani razu poniżej 80 tys. Pierwszy taki wynik (79889 etatów) pochodzi sprzed dokładnie 5 lat - z lutego 2021 r.

300 tys. miejsc pracy odpowiada za 8 proc. PKB

Mechanizmy legislacyjne dla górników chcących odejść wcześniej z pracy są gotowe. Chodzi o jednorazowe odprawy w wysokości 170 tys. zł (bez konieczności płacenia podatku) oraz o urlopy górnicze (wypłata 80 proc. wynagrodzenia przez maksymalnie 5 lat). Ale mówiąc o zatrudnieniu w górnictwie, trzeba też brać pod uwagę wszystkich dostawców kooperujących ze spółkami węglowymi, na co już wcześniej zwracał uwagę Tomasz Zjawiony, prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach.

Z uwagi na narastający niepokój w spółkach okołogórniczych wynikający z realnego zagrożenia braku płatności ze strony zamawiających u nich spółek węglowych, wnoszę również o ustanowienie zabezpieczeń finansowych Skarbu Państwa dla spółek okołogórniczych i dostawców do kopalń - zaapelował Zjawiony w trakcie zeszłorocznego posiedzenia sejmowej Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.

Więcej o górnictwie przeczytasz w Bizblog:

REKLAMA

Szacunki mówią, ze tym samym to nawet 300 tys. miejsc pracy, które zgodnie z wyliczeniami RIG odpowiadają za 8 proc. polskiego PKB. RIG przekonuje, że spółki okołogórnicze prognozują potęgowanie się problemu niewypłacalności spółek węglowych już w I kwartale 2026 r. I rzeczywiście, związkowcy z PGG już o tym mówią na głos, że zaczyna brakować pieniędzy. I zadają spotkania z Ministrem Energii do 10 lutego. 

Przypomnę, że zgodnie z umową, wszelkie zyski spółek węglowych trafiają do Skarbu Państwa. I w czasach, kiedy była koniunktura, kiedy węgiel był drogi, spółki węglowe odprowadzały zyski do budżetu bezpośrednio lub pośrednio, sprzedając surowiec państwowym koncernom energetycznym po cenie niższej od rynkowej, na czym budżet państwa dodatkowo zyskiwał, a traciło - siłą rzeczy - górnictwo. Wtedy zapisy umowy wszystkim pasowały. Teraz, kiedy górnictwo jest w trudnej sytuacji, państwo uchyla się od subsydiowania spółek węglowych, do czego jest zobowiązane umową. Zarzuca się spółkom węglowym chęć żerowania na pieniądzach podatników - żali się Bogusław Hutek, przewodniczący Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” w PGG.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-07T22:06:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T19:52:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T17:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T15:18:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T13:04:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-07T09:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T21:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T19:53:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T18:06:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T13:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T12:23:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-06T08:22:51+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T20:07:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T14:46:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T13:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T11:36:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T11:22:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T08:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T04:02:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA