Gaz coraz droższy. UE szykuje się na najgorszy scenariusz
Coraz więcej ekspertów zwraca uwagę, że powinniśmy w UE przygotować się na zdecydowanie wyższą cenę gazu przez blokadę Cieśniny Ormuz. Presja jest też ze strony unijnych magazynów gazu, które dawno nie były tak puste. Ale nasz kraj ma być przygotowany na uzupełnienie swoich zapasów błękitnego paliwa.

Na razie nic nie wskazuje na rychłe odblokowanie Cieśniny Ormuz, która jest kluczowa nie tylko dla rynku ropy, ale też gazu zimnego. Iran zamierza używać tej broni energetycznej jak najdłużej. A wezwania amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, żeby inni (m.in. Japonia, czy Korea Południowa) przysłali swoje okręty, przynajmniej na razie pozostają bez jakiegokolwiek echa. Przez to presja na cenę gazu jest coraz większa. Obecnie jedna megawatogodzina błękitnego paliwa wyceniana jest na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu ziemnego, na niecałe 51 euro. Ostatni raz tak drogo było prawie 15 miesięcy temu na początku 2025 r. Co gorsze: wysokie stawki mogą z nami zostać na dłużej.
Istnieją strukturalne przyczyny wysokich cen energii w Europie. Naprawdę trudno znaleźć jedno rozwiązanie, które będzie pasować wszystkim - komentuje Joanna Pandera, prezes think tanku Forum Energii.
Cena gazu będzie miała narzucony limit?
Ostatni raz gaz ziemny wyprawiał takie wygibasy cenowe w 2022 r., kiedy UE utknęła w kleszczach kryzysu energetycznego. Wtedy, w sierpniu, padł absolutny rekord i 1 MWh gazu potrafiła kosztować blisko 240 euro. Obecnie jeszcze nam bardzo daleko do takich stawek, ale czy one nas koniec końców i tak nie dogonią? Niestety, eksperci wskazują na czarny scenariusz.
Europejskie ceny gazu ziemnego będą aż o 40 proc. wyższe niż prognozowano wcześniej na 2026 rok i pozostaną wysokie do 2027 roku, ponieważ wojna z Iranem i zamknięcie Cieśniny Ormuz spowodowały niedobór podaży - czytamy w raporcie brytyjskiego banku inwestycyjnego HSBC Holdings PLC, o którym donosi Bloomberg.
Już teraz kontrakty długoterminowe na drugi kwartał roku wyceniane są na ponad 51 euro. I bardzo możliwe, że niedługo będziemy świadkami interwencji ze strony UE. Bruksela rozważa bowiem podjęcie działań, dzięki którym będzie można wziąć cenę energii na krótką smycz. Mowa jest m.in. o limicie dla ceny gazu.
Kluczowe jest, abyśmy ograniczyli wpływ kosztów, gdy gaz ustala cenę energii elektrycznej. Przygotowujemy różne opcje: lepsze wykorzystanie umów zakupu energii i kontraktów różnicowych; środki pomocy państwa; a także rozważamy subsydiowanie lub wprowadzenie pułapów ceny gazu - zapowiedziała Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej.
Przypomnijmy, że limit dla ceny gazu wprowadzono przy okazji wcześniejszego kryzysu energetycznego, już w 2022 r. Miał wejść w życie, kiedy 1 MWh błękitnego paliwa wyceniana będzie na więcej niż 180 euro, ale koniec końców nigdy go nie uruchomiono. Sprzeciwiali się temu m.in. Niemcy, którzy twierdzili, że taki limit cenowy może utrudnić zabezpieczenie dostaw gazu ziemnego. Eksperci przypominają przy okazji, że unijny system elektroenergetyczny skonstruowany jest tak, żeby cena ustalana była przez ostatnią elektrownię potrzebną do pokrycia zapotrzebowania. A w tej roli najczęściej występuje gaz ziemny.
Polska przygotowana na zapełnianie magazynów gazu
W dyskusji o cenie gazu w UE nie sposób pominąć tematu wypełnienia unijnych magazynów gazu. Pod koniec lutego to było poniżej 30 proc. Obecna (stan na 15 marca) średnia to raptem mniej niż 29 proc.
Jest to jeden z najniższych wyników na koniec lutego w historii obserwacji - zauważa rosyjski Gazprom.
Więcej o cenie gazu przeczytasz w Bizblog:
Dla porównania: 15 marca 2025 r. średnia wypełnienia magazynów gazu w UE wynosiła prawie 35 proc., w połowie marca 2024 r. to było blisko 60 proc, a jeszcze rok wcześniej - niecałe 56 proc. Widać czarno na białym, że teraz tego gazu w magazynach UE jest jak kot napłakał, co może nam się odbić finansową czkawką i zwyżkującą ceną gazu przed najbliższą zimą. Bo europejski sezon opróżniania magazynów gazu trwa zazwyczaj do końca marca lub połowy kwietnia. A potem trzeba uzupełniać gazowe zapasy, które mogą być w tym roku rekordowe. Ale Polska, której obecnie magazyny gazu wypełnione są w ok. 48 proc., ma być na taki scenariusz przygotowana.
Mamy plan odpowiedniego zatłaczania surowców do magazynów. Dzisiaj jest niespełna 50 proc. zapełnienia magazynów. Po przeprowadzeniu kwestii technicznych i działań kontrolnych będziemy mogli późną wiosną i latem rozpocząć zatłaczanie - stwierdził w trakcie programu „Gość Wydarzeń” na antenie Polsatu Miłosz Motyka, minister energii.
foto. Kamil Zajaczkowski/shutterstock



















