Zapowiedź wezwania na akcje InPost i planowanego wycofania spółki z giełdy wywołała natychmiastową i jednoznaczną reakcję inwestorów na parkiecie w Amsterdamie. Już pierwsze minuty notowań po publikacji informacji przyniosły silny skok kursu w kierunku ceny zaproponowanej w ofercie.

W piątek, jeszcze przed ujawnieniem szczegółów wezwania, akcje InPostu zamknęły notowania na poziomie 13,30 euro. W poniedziałek, po ogłoszeniu porozumienia konsorcjum inwestorów, kurs otworzył się na 15,12 euro. Wzrost przekroczył więc 13 proc.
InPost rósł już o ponad 14 proc.
W ciągu pierwszych 30 minut handlu cena akcji ustabilizowała się nieco poniżej poziomu otwarcia i wynosiła 15,10 euro. Najwyższy kurs w tym czasie sięgnął 15,20 euro (+14,3 proc.), zbliżając się do ceny 15,60 euro zaproponowanej w wezwaniu. Ograniczona skala dalszych wzrostów sugerowała, że rynek szybko zdyskontował informację o ofercie, traktując ją jako główny punkt odniesienia dla wyceny spółki.

Wyraźnie wzrosła aktywność inwestorów. Obroty w pierwszej fazie sesji wyniosły 19 279 254 akcji, co istotnie przewyższało przeciętne dzienne obroty z ostatnich tygodni. Podwyższona płynność wskazuje na szybkie przetasowania w akcjonariacie. Część inwestorów realizowała zyski po dynamicznym wzroście kursu, inni dostosowywali pozycje do perspektywy wezwania i delistingu (wycofania akcji z obrotu).
Co dalej z akcjami InPostu
Zachowanie kursu pokazuje klasyczną reakcję rynku na ogłoszenie wezwania. Mamy szybkie domknięcie dyskonta wobec ceny ofertowej (szybki wzrost do poziomu zbliżonego do ceny zaproponowanej w wezwaniu) oraz przejście notowań w tryb oczekiwania na dalsze formalne kroki procesu. Do momentu rozstrzygnięcia wezwania i ewentualnego wycofania akcji z obrotu, cena InPostu może pozostawać silnie zakotwiczona wokół poziomu zaproponowanego przez inwestorów.
Czytaj więcej w Bizblogu o InPoście







































