Nowy rok, nowy ty. I nowa praca. Ten styczeń jakoś wyjątkowo skłonił pracowników, by dokonać rewolucji w życiu. Liczba osób szukających pracy była aż o jedną trzecią większa niż rok temu o tej samej porze.

No i mieliśmy w styczniu rekordowy wzrost osób, które szukały pracy – wynika z danych portali rekrutacyjnych justjoin.it oraz rocketjobs.pl.
Co tu się właściwie dzieje?
Ludzie są coraz bardziej zdeterminowani, żeby zmienić pracę, a że staje się to coraz trudniejsze, to rośnie też liczba wysyłanych aplikacji w przeliczeniu na jedną osobę. No i robi nam się ciśnienie na rynku pracy.
Faktycznie powinniśmy powiedzieć precyzyjniej, że o 30 proc. wzrosła liczba wysyłanych aplikacji, a nie ludzi szukających pracy. Tego drugiego nie wiemy z tych danych. Ale to też bardzo ważny sygnał, który mówi po prostu, że rynek pracy staje się trudny.
Więcej w Bizblogu o rynku pracy
Gdzie najtrudniej o nową pracę?
Najtrudniejszy jest dla młodych. Z danych wynika, że liczba ofert pracy dla osób, które dopiero wchodzą na rynek i szukają swojej pierwszej pracy, to zaledwie 13,5 proc. w segmencie white collar i 5 proc. w IT.
A jednocześnie prawie 19 proc. aplikacji było wysyłanych właśnie przez juniorów.
Wiadomo też, w jakich branżach jest największy ścisk, czyli gdzie jest największa konkurencja wśród kandydatów, bo na jedno miejsce przypada najwięcej chętnych. To media i marketing, turystyka, HR i design.
I dla pracowników z tych branż mam złe wieści - będzie pewnie jeszcze gorzej. Bo za ten ścisk odpowiada technologia, która się nie cofnie i coraz częściej wdrażana w firmach sztuczna inteligencja.
W mediach spustoszenie sieje AI overview od Google, który powoduje, że ludzie szukając informacji w Google, dostają ją już na stronie wyników wyszukiwania podaną właśnie przez AI, która czerpie te informacje z portali internetowych, więc użytkownik nie musi już do tych portali sięgać, zatrzymuje się na skrócie od AI.
W marketingu coraz więcej zadań pracowników jest wspieranych przez AI, więc produktywność rośnie bez zwiększania zatrudnienia. Podobnie w HR, gdzie jest coraz większa automatyzacja.
A w branży design to w ogóle ludziom się wydaje, że jak opanowali Canvę i inne darmowe, narzędzia projektowe, które dotąd jeszcze nigdy nie były tak dostępne dla każdego poza wąskim gronem specjalistów, to mogą już aplikować do pracy na stanowiska designerskie.
No i robi się tłoczno.
Ale tłoczno jest też w IT., szczególnie w kategoriach UX, JavaScript, PHP, Testing oraz .NET, bo tam właśnie wysyłano najwięcej aplikacji. Z kolei mała konkurencja jest w niszowych specjalizacjach: Scala, ERP oraz Architecture, więc tam najłatwiej znaleźć teraz pracę.
Cały 2026 r. będzie trudny do zmiany pracy
Ale zostawmy IT. To, co ważne, to fakt, że zdaniem ekspertów to nie tylko ten styczeń był wyjątkowy, jaki styczeń, taki zapowiada się cały rok. A to oznaczy, że w 2026 r. pracownicy będą musieli się naprawdę wysilić, żeby zmienić szefa. Muszą wyróżnić się w tej lawinie CV i odpowiednie kompetencje już nie wystarczą.
Co robić? Zacząć inaczej podchodzić do aplikowania o pracę. Skupić się na tym, by pokazać w CV i to szybko, bez oczekiwania, że aplikacja będzie szczegółowo analizowana, że kandydat jest precyzyjnie dopasowany do danej oferty pracy. I pokombinować, jak się wyróżnić jednocześnie w tym tłumie.







































