Polacy żegnają węgiel. Jeden argument przekonuje największych sceptyków
Jak polskie gospodarstwa domowe traktują transformację energetyczną? Bardzo różnie, oczywiście nie brakuje sceptyków. Ale zmiana podejścia do tematu na przestrzeni ostatnich lat jest już wyraźna.

Kryzys energetyczny spowodował, że związani przez dziesięciolecia wyłącznie z węglem konserwatywni Polacy jedną ręką zaczęli trzymać się mocniej za kieszeń, a drugą szukali tańszego sposobu na ogrzewanie i prąd w domu. I jak wykazuje to najnowszy Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE): niektórym gospodarstwom domowym w naszym kraju to się doskonale udało.
Dane GUS obrazują, że wśród poszczególnych nośników energii wykorzystują najwięcej ciepła z sieci (18 proc.) i węgla kamiennego (94 proc.). Są również w czołówce zużycia energii ze źródeł odnawialnych (9 proc.) - czytamy w opracowaniu PIE.
Polskie gospodarstwa domowe bardziej OZE
Na przestrzeni ostatnich ponad 20 lat sposób wykorzystywania energii w polskich gospodarstwach domowych mocno się zmienił. Względem 2022 r. na przykład najwięcej zyskał gaz ziemny - wzrost o 14,1 pkt proc. Z kolei węgiel kamienny w tym czasie zaliczył spadek na poziomie 21,1 pkt. proc.
Zwiększył się udział gospodarstw domowych eksploatujących urządzenia elektryczne, w tym klimatyzatory (o 7,2 pkt. proc.), zmywarki do naczyń (o 40,3 pkt. proc.) czy komputery (o 41,7 pkt. proc.). Więcej osób porusza się również samochodami osobowymi (o 21,6 pkt. proc.) - wylicza PIE.
Nadal jednak przeciętnego budynek gospodarstwa domowego w Polsce jest najczęściej ogrzewany ciepłem z sieci. Stanowi podstawowy sposób ogrzewania dla 44,3 proc. polskich gospodarstw. Udział innych nośników energii jest zauważalnie niższy – wynosi 20 proc. dla gazu ziemnego i około 30 proc. dla paliw stałych: węgla kamiennego (14,2 proc.) i drewna opałowego (17,2 proc.).
Zaledwie 2 proc. gospodarstw domowych wykorzystuje do tego celu pompy ciepła, choć ich udział stopniowo rośnie - czytamy w Tygodniku Gospodarczym PIE.
W pierwszej kolejności liczą się argumenty finansowe
Wychodzi też na to, że poglądy Polaków z gospodarstw domowych na transformację energetyczną wykraczają poza podziały partyjne, co może otworzyć drogę do narodowego konsensusu w tej kwestii. Tak przynajmniej sugeruje raport Project Tempo „Wsparcie klimatycznych ambicji Polski”. Okazuje się, że w takiej energetycznej debacie Polacy bardziej cenią argumenty ekonomiczne oraz te związane z suwerennością i bezpieczeństwem od tych odwołujących się do kwestii moralnych czy etycznych.
Więcej o gospodarstwach domowych przeczytasz w Bizblog:
Dla Polaków ekonomia i bezpieczeństwo stoją w absolutnym centrum transformacji. Należy przedstawiać te technologie jako rzeczywiste narzędzia wspierające wzrost gospodarczy, dążenie do roli Polski jako czempiona, a także szansę na zwiększenie jej autonomii oraz bezpieczeństwa energetycznego, unikając nadawania dyskusji charakteru moralnego i odwoływania się wyłącznie do kwestii ochrony klimatu - komentuje Bartłomiej Orzeł, przedstawiciel Project Tempo w Polsce.
Zgodnie z przyjęta metodologią autorzy raportu podzielili Polaków na pięć podstawowych grup.
Pierwsza to klimatycznie zaangażowani z postawami proklimatycznymi (ok. 18 proc. elektoratu); zamożni tradycjonaliści (ok. 16 proc.), którzy kładą nacisk na samodzielność finansową i tradycyjne wartości. Przedstawiciele drugiej klientyści energetyczni czują się niedoceniani przez system, a z obawy o wpływ polityki klimatycznej na poziom swojego życia, oczekuje większego wsparcia finansowego od rządu (ok. 27 proc.). Następnie są strapieni aspirujący (ok. 20 proc.), którzy zmagają się z trudnościami finansowymi i nie ma pewności co do swojej przyszłości. Ostatnia grupa to konserwatywni sceptycy, których charakteryzuje krytyczne podejście do zmian klimatu (ok. 20 proc.).







































