Kolaboracja zachodniego biznesu z Putinem. Niektóre firmy naprawdę nie mogą szybko wyjść z Rosji
Trwa regularne ludobójstwo armii rosyjskiej w Ukrainie, na Moskwę spadają potężne sankcje gospodarcze, a największe zachodnie korporacje z dnia na dzień wycofują się z rosyjskiego rynku, ponosząc olbrzymie straty finansowe. Na firmy, które postanowiły to wykorzystać i zostać w Rosji spada potężny hejt, ale nie zawsze jest on uzasadniony. Czasem po prostu nie mają możliwości szybkiego wyplątania się ze skomplikowanych zależności prawnych. Fot. Masayuki (Yuki) Kawagishi/Flickr (CC BY 2.0)

Jak informuje BBC, Marks & Spencer, Burger King i sieci hoteli Marriott i Accor nie prowadzą swoich biznesów w Rosji bezpośrednio, lecz są uwikłane w skomplikowane umowy franczyzowe z lokalnymi podmiotami, które mają prawo do używania znaków firmowych.
Z tego powodu wymienione firmy nie są w stanie tak po prostu zniknąć z rynku rosyjskiego. Tylko w przypadku tych czterech marek chodzi o prawie tysiąc placówek – najwięcej, bo aż 800 działa pod szyldem Burger Kinga, a pozostałe marki mają po kilkadziesiąt sklepów lub hoteli.
Zerwanie umowy z lokalnym franczyzobiorcą byłoby łatwe, jeśli zostałby włączony do listy podmiotów objętych zachodnimi sankcjami, ale na razie nic takiego nie nastąpiło w przypadku wymienionych marek. Takie umowy są często podpisywane na wiele lat i ich zerwanie mogłoby oznaczać wysokie kary.
Straty? Trudno, wychodzimy
Z drugiej strony wiele zachodnich firm z dnia na dzień porzuciło rynek rosyjski pomimo olbrzymich strat, jakie się z tym wiążą. Brytyjski koncern paliwowy BP, który porzucił udziały w Rosniefcie, czyli największym koncernie naftowym w Rosji, prawdopodobnie okupi to odpisem na poziomie ok. 25 mld dol.
Nie można też nie zauważyć, że po aneksji Krymu i rozpoczęciu okupacji Donbasu szefowie tych firm mogli jednak wykazać się nieco większą przenikliwością i stwierdzić, że nie mają do czynienia z normalnym krajem i prowadzenie biznesu w Rosji może w przyszłości przynieść różnego rodzaju komplikacje. Dziś rosyjski rząd bez ceregieli rusza z nacjonalizacją majątku zachodnich firm – na początek w branży lotniczej.
Jak już pisaliśmy, dość ciekawym przypadkiem jest francuski biznes. Według gazety „Le Figaro” 4 marca odbyło się spotkanie przedstawicieli wielkiego francuskiego biznesu z prezydentem Emmanuelem Macronem, a jego celem miało być wyperswadowanie szefom największych spółek pomysłu opuszczenia rynku rosyjskiego bez konsultacji z Pałacem Elizejskim.
Nie spieszcie się z wyjazdem z Rosji bez konsultacji z rządem – miał powiedzieć piętnastu prezesom prezydent Francji, wskazując, że strategię pozostania na tamtejszym rynku muszą już opracować we własnym zakresie. W Rosji nadal prowadzą interesy firmy z sektora energetycznego i przemysłowego, takie jak Airbus, Air Liquide, Engie czy Total, bankowego (Société Générale) czy spożywczego (Danone). Najgłośniej jest jednak o sieciach handlowych, takich jak Auchan, Decathlon czy Leroy Merlin.