Stało się. Ikea masowo podnosi ceny. Nie kosmetycznie, ale drastycznie. W niektórych przypadkach nawet powyżej 50 proc. Wszystkiemu winne są rekordowe ceny drewna, inflacja i koronawirus, a co za tym idzie lockdowny i zerwane łańcuchy dostaw.

Drożyzna dotarła do Ikei. Jeśli planujesz urządzić mieszkanie lub kupić drobiazgi, by dodać czterem kątom klimatu, to dostaniesz ostro po kieszeni. Taniej już było, a teraz czas na nowe, wyższe ceny. Nie ma się zresztą co dziwić, że firma podnosi ceny, bo jak twierdzi brakuje materiału do robienia mebli. Szkoda, że robi to akurat w czasie, kiedy klienci ruszali do sklepów, przyzwyczajeni, że po świętach sieć organizuje wyprzedaże.
Sam jeszcze przed świętami planowałem w Ikei kupić pięć szafek Eket. Idealnie nadają się zarówno na moją kolekcję kolekcję gier, jak i na miejsce do wylegiwania się dla kotów. Mocno zdziwiłem się, gdy siadłem do zamawiania. Cena jednego modułu skoczyła o 10 proc. z 50 na 55 zł. W górę poszły też szyny do zawieszania szafek, z 15 na 17,50 zł.
Ikea w wydanym w ubiegły czwartek komunikacie potwierdza wprowadzenie wyższych cen i tworzy piękną opowieść o tym, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy nasze domy stały się dla nas ważniejsze niż kiedykolwiek.
Koronawirus, inflacja i łańcuch dostaw
Raport Ikea Life at Home dowodzi, że w czasie pandemii ludzie musieli dostosowywać domy do nowych realiów, optymalizować przestrzeń, tworzyć funkcjonalne domy dla zmieniających się potrzeb i znajdować równowagę między produktywnością a relaksem.
Nie trudno się domyślić, że spędzając więcej czasu w mieszkaniach, zaczęliśmy myśleć: co by tu zmienić, przestawić i poprawić. W tym czasie znacząco wzrósł popyt na na meble do pracy, meble ogrodowe czy wszelkiego rodzaju szafki.
Ingka Group twierdzi, że stanęła w obliczu bezprecedensowego popytu na produkty. I chociaż Ikea wyprodukowała więcej mebli i gadżetów niż kiedykolwiek wcześniej, wciąż nie było możliwe zaspokojenie zamówień wszystkich klientów. Wpływ na to miały też trudności z łańcuchem dostaw.
Niestety, teraz, po raz pierwszy, odkąd wyższe koszty zaczęły wpływać na światową gospodarkę, musimy przenieść część tych zwiększonych kosztów na naszych klientów
– mówi Tolga Öncü, retail operations manager w Ikea Retail.
Podobnie jak wiele innych koncernów, Ikea bez przerwy boryka się ze znacznymi ograniczeniami w zakresie transportu i surowców, które zwiększają koszty.
Perspektywy nie są najlepsze, a problemy z łańcuchem dostaw i surowcem będą trwać jeszcze długo po 2022 r. Największy wzrost kosztów spowodowany jest transportem i cenami zakupu. Zmiana cen będzie najbardziej odczuwalna w Ameryce Północnej i Europie.
Wzrost cen odzwierciedla zmieniające się warunki ekonomiczne, które mają wpływ na wszystkie branże. Średni wzrost na całym świecie w Grupie Ingka wynosi około 9 proc. W poszczególnych krajach ta wartość może być różna i może odzwierciedlać lokalną presję inflacyjną, w tym kwestie związane z dostępnością surowca i łańcuchem dostaw
– czytamy w komunikacie Ikei.
Te 9 proc. to oczywiście średnia. W Wielkiej Brytanii niektóre produkty kosztują teraz 50 proc. więcej, donoszą tamtejsze media.
Analiza „Daily Mail” wykazała, że ceny niektórych łóżek, szaf i biurek wzrosły nawet o 50 proc.. Jak donosi gazeta, komoda Malm wzrosła z 99 funtów w połowie grudnia do 150 funtów dzisiaj, co oznacza wzrost o 52 proc..
Ceny drewna szokują. Tak drogo nie było jeszcze nigdy
Ceny materiałów budowlanych w listopadzie 2021 r., w stosunku do listopada 2020 r., średnio wzrosły o prawie 23 proc. Ceny w okresie I–XI 2021 r., w porównaniu z analogicznym okresem 2020 r., wzrosły średnio wzrosły o ponad 11 proc.
Dla porównania ceny w październiku 2021 r., w stosunku do października 2020 r., średnio wzrosły o 20,5 proc.
Wśród badanych towarów, najbardziej podrożały płyty OSB (+80 proc.). Ceny drewna są aktualnie najwyższe w historii. Murator.pl podaje, że w okresie IV kw. 2020 do lipca 2021 drewno klejone sosnowe podrożało do 77 proc.
Podobnie wzrastały ceny klejonki dębowej, meranti, czy klejonki sosnowej za którą ceny wzrosły z 17,50 zł do 29,80 zł/mb. Zdaniem specjalistów ceny drewna w przyszłym roku będą jeszcze wyższe.