Nieoczekiwany efekt kryzysu energetycznego. Jeszcze nie tak dawno takie zachowanie było zupełnie obce Polakom
Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE) zapytał Polaków na temat oszczędzania energii i podejmowanych sposobów na mniejsze rachunki za prąd. To, że przy tej okazji mocniej zmusza nas do oszczędności, wcale nie dziwi, ale że w ten sposób myślimy też o środowisku – już tak.

Kryzys energetyczny, którego jednym z przejawów są rosnące rachunki za energię, cały czas dołuje Polskę i Europę. Przyczyn jest kilka. To m.in. manipulacje rosyjskiego Gazpromu z dostawami gazu. Nie bez znaczenie był też zdecydowany zryw poszczególnych gospodarek krajowych po pandemii.
W końcu trzy grosze dokłada polskie uzależnienie od węgla, które coraz bardziej zderza się z polityką klimatyczną UE. Tylko w ostatnim roku ceny emisji CO2 w unijnym systemie ETS skoczyły w górę ponad dwukrotnie.
PKEE postanowił sprawdzić, jak w tym energetycznym zamieszaniu znajdują się Polacy i zlecił IBRiS przeprowadzenie stosownych badań. I wychodzi na to, że do oszczędności w tym względzie absolutnie nikt nie musi nas namawiać.
Do oszczędzania energii w bardzo zbliżonym stopniu motywują badanych kwestie finansowe i kwestie ekologiczne. O ile te pierwsze są dość naturalnym wskazaniem, to te drugie nie są już takie oczywiste, co może być powodem do optymizmu – komentuje wyniki tej analizy Michał Kowalczyk, dyrektor ds. badań IBRiS.
Ceny energii elektrycznej wymuszają jej oszczędzanie
Okazuje się, że w obecnych czasach energię oszczędza zdecydowana większość Polaków. Taką deklarację złożyło aż 92 proc. respondentów. 82 proc. z nich stwierdziło, że przywiązuje do tego dużą wagę. Niemal połowa (47 proc.) badanych zdecydowanie określa siebie jako osoby oszczędzające energię elektryczną. Niewielu mniej (45 proc.) na to pytanie odpowiada „raczej tak”. Dla 84 proc. Polaków motywacją do ograniczania zużycia prądu są koszty energii elektrycznej, a dla 80 proc. troska o środowisko naturalne.
Wybieramy przede wszystkim te sposoby, które nie mają większego wpływu na komfort naszego życia, a przynoszą realne oszczędności – wyłączanie światła i odłączanie od źródła zasilania nieużywanych w danym momencie sprzętów, czy optymalne wykorzystywanie urządzeń, takich jak czajnik, pralka lub zmywarka – tłumaczy Magda Smokowska, doradca w PKEE.
Michał Kowalczyk przekonuje, że ankietowani dość dobrze identyfikują także urządzenia, które w dużym stopniu wpływają na całościowe, roczne koszty energii.
To ważne, ponieważ może przełożyć się na przyszłe decyzje zakupowe, np. w których sprzętach trzeba szczególnie zwracać uwagę na klasę energetyczną - dopowiada.

Żarówki energooszczędne na pierwszym miejscu
I rzeczywiście, ośmiu na dziesięciu zapytanych bierze pod uwagę klasę energetyczną danego produktu przy zakupie. Najczęściej jednak staramy się oszczędzać energię i umniejszać w ten sposób własne rachunki - używając żarówek energooszczędnych (92 proc. deklaracji wśród ankietowanych).
Na drugim miejscu jest wyłączanie światła przy opuszczaniu pomieszczenia (89 proc.). A na dalszych pozycjach znalazło się niewkładanie do lodówki ciepłego jedzenia (81 proc.) oraz uruchamianie pralki, gdy jest pełna (80 proc.).
Mniej wskazań zebrały wyjmowanie ładowarki z gniazdka po naładowaniu telefonu (69 proc.), wstawianie zmywarki dopiero, gdy jest pełna, i odłączanie nieużywanego sprzętu od zasilania (po 61 proc), gotowanie niezbędnej ilości wody w czajniku elektrycznym (51 proc.) oraz korzystanie z listwy umożliwiającej wyłączenie kilku sprzętów jednym przyciskiem (38 proc.).
Zaledwie 4 proc. respondentów wskazało, że nie podejmuje żadnych działań w celu oszczędności energii.
Widać też, że do codziennego życia weszły nawyki, które przynoszą efekty właśnie wtedy, kiedy wykonywane są regularnie – uważa Michał Kowalczyk.