Spadła liczba pogrzebów przez koronawirusa. Polska branża funeralna coraz bardziej krwawi
Wydać by się mogło, że czasie zagrożenia epidemicznego zakłady pogrzebowe nie będą mogły narzekać na nudę. Tymczasem okazuje się, że zgonów jest znacznie mniej. Powód? Zostaliśmy w domach.

Lekko licząc, mamy teraz o jedną trzecią pogrzebów mniej niż zwykle
– mówi pracownik jednego z zakładów pogrzebowych w Katowicach.
Na świecie potwierdzono już ponad 4 mln przypadków zachorowań na COVID-19. Hiszpania tylko w marcu odnotowała najwięcej zgonów od 1975 r. Z kolei dla Wielkiej Brytanii kwiecień był najgorszy pod tym względem od dwóch dekad. Podobnie jest we Francji, czy Włoszech, gdzie śmiertelność w czasie pandemii koronawirusa jest większa o ok. 30 proc. niż zwykle.
Takie dane sugerują, że w zakładach pogrzebowych roboty jest co niemiara. Okazuje się jednak, że nie w tych polskich, które paradoksalnie odnotowują spadek obrotów: od 10 do nawet 40 proc.
Zakłady pogrzebowe w tarapatach, bo zostaliśmy w domach
Dane Polskiej Izby Branży Pogrzebowej są jednoznaczne. Owszem, we Włoszech, Hiszpanii, Wielkie Brytanii i Francji liczba zgonów wzrosła, ale już w Austrii, czy właśnie Polsce – nie.
Trudno się więc dziwić Robertowi Czyżakowi, prezesowi PIBP, który mówi, że cała branża dosyć ostrożnie traktuje przypadki zgonów osób ze stwierdzeniem obecności COVID-19 jako głównej przyczyny śmierci. Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, w rozmowie z Bizblog.pl potwierdza, że w czasie pandemii zakłady pogrzebowe w Polsce wcale nie przeżywają złotych czasów. Wręcz odwrotnie.
Mamy do czynienia obecnie ze spadkiem umieralności, a tym samym spadkiem obrotów zakładów pogrzebowych. Ludzie zawzięli się w sobie i zostali w domach. W efekcie jest mniejszy ruch na drogach, czyli też mniej wypadków śmiertelnych. Do tego dochodzą zamknięte szpitale. Nie ma planowych operacji, co też się przekłada na niższą śmiertelność
– tłumaczy Krzysztof Wolicki.
Na mniejszej liczbie pogrzebów tracą też inni
Krzysztof Wolicki zwraca uwagę na jeszcze jedno. Jego zdaniem mniejsza liczba pogrzebów odbija się także na innych branżach, przede wszystkim na tych związanych ze sprzedażą kwiatów i ozdób.
Sprzedaż kwiatów spadła bardzo wyraźnie
– nie ma wątpliwości prezes PSP.
Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych już w kwietniu alarmowała, że sytuacja ogrodników, ale głównie producentów kwiatów jest katastrofalna. Na początku maja z kolei Polski Związek Ogrodniczy skierował na ręce ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego list, w którym wskazywał ogromne zagrożenie przede wszystkim dla producentów roślin ozdobnych. Spadek sprzedaży ma tutaj być na poziomie nawet 80-90 proc.
Pomoc krajowa będzie prawdopodobnie niewystarczająca, konieczne jest podjęcie natychmiastowych działań na szczeblu europejskim
- przewiduje Zdzisław Woźniak, wiceprezes PZO.
Zakładom pogrzebowym pozostają zwolenianie z ZUS
Skoro liczba pogrzebów tak drastycznie w ostatnim czasie w Polsce spadła i tym samym sytuacja finansowa zakładów pogrzebowych jest coraz mniej do pozazdroszczenia, to czy jakieś zapisy którejś z wersji rządowej tarczy antykryzysowej mogą tej branży realnie pomóc? Zdaniem Krzysztofa Wolickiego nie ma mowy o jakimś specjalnym wsparciu na czas pandemii koronawirusa.
Taka naprawdę pozostaje do zrobienia tylko jedno: staranie się o zwolnienie z obowiązkowych płatności na rzecz ZUS. Nic więcej dla nas nie ma
– przekonuje prezes PSP.