Węgiel z Ukrainy na pomoc polskiej energetyce? To szczyt absurdu i czysta propaganda
Mam coraz poważniejszą, węglową schizofrenię. Raz rząd mówi mi, żebym się nie martwił, bo opału na zimę na bank mi nie zabraknie. Opozycja panikuje i gra politycznie, wiadomo. Potem usłyszałem, że węgiel płynie do nas z Indonezji i Kolumbii i będzie można nim grzać do woli zimą. I jak już byłem prawie pewien, że kryzys energetyczny nie będzie Polsce aż tak straszny, usłyszałem, jak premier Mateusz Morawiecki z dumą mówił, że od Ukrainy (nękanej wojną od ponad 200 dni) dostaniemy 100 tys. ton węgla. I teraz nie wiem: śmiać się czy płakać?
