REKLAMA

Nowa opłata od opakowań z plastiku. Producenci chcą wiedzieć, dokąd trafią pieniądze

Jeszcze tylko tydzień trwają konsultacje społeczne projektu ustawy o gospodarce opakowaniami, która ma wprowadzić wyczekiwaną od lat rozszerzoną odpowiedzialność producenta (ROP). Zgodnie z przewidywaniami producenci opakowań najbardziej krzywią się na sprawy finansowe. Nie wiedzą, gdzie dokładnie mają trafiać środki z opłat producentów opakowań. Nie podoba im się też to, że o wysokości tych stawek nikt z nimi nie rozmawia.

gospodarka-odpadami-prawo-od-KE
REKLAMA

Eksperci są od lat zgodni: gospodarka odpadami w Polsce nabierze właściwych kształtów dopiero po wprowadzeniu w życie rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Bo za śmieci muszą wziąć się nie tylko konsumenci. Tak zresztą jest w większości krajów zachodniej Europy, do której i w tej sprawie z roku na rok tracimy. Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej twierdzi, że nasz dotychczasowy model postępowania z odpadami jest z 2001 r., z niewielkimi poprawkami w 2014 r. I nijak ma się do obecnych realiów gospodarczych, a także zapisów polityki klimatycznej. 

REKLAMA

Teraz ma się to w końcu zmienić. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało pakiet przepisów, poddanych obecnie konsultacjom społecznym. Wśród legislacyjnych propozycji jest też ta dotycząca ROP i opłaty, jaką powinien uiszczać producent opakowań. Bardzo możliwe, że w tym zakresie skorzystamy z rozwiązań czeskich i tym samym skończy się na 50 gr za każdy kilogram wprowadzonych na rynek opakowań. 

Dziś realnym płatnikiem w systemie ROP nie jest wprowadzający produkty w opakowaniach, tylko konsument

- zauważa Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia „Polski Recykling”.

ROP: producenci opakowań kręcą nosem

Swoje stanowisko w sprawie proponowanych przepisów przedstawiło środowisko przedsiębiorców opakowań aluminiowych – reprezentowanych przez Fundację RECAL. Ich zdaniem największe wątpliwości budzi „ogólnikowość założeń dotyczących opłaty wnoszonej przez wprowadzających opakowania, a w szczególności brak obowiązku konsultowania z branżą wysokości minimalnych stawek dla poszczególnych strumieni odpadów oraz niejasne zasady podziału środków zebranych w ramach ROP”. 

„Zaproponowane zapisy są bardzo ogólne i wymagają doprecyzowania wielu kwestii, szczególnie w obszarze finansowania, choć zauważamy też pozytywne rozwiązania” – przekonuje Jacek Wodzisławski, prezes zarządu Fundacji RECAL. 

Co się producentom opakowań aluminiowych podoba? Np. możliwość utworzenia miejsca dla zbiórki opakowań poza systemem gminnym. Z kolei proponowana zasada ekomodulacji powinna doprowadzić do trwałych zmian na rynku opakowań i wyprzeć te, których recykling w skali przemysłowej jest fikcją. Żeby jednak tak się mogło rzeczywiście stać, trzeba wszystko doprecyzować. „Liczymy na to, że szczegóły znajdziemy niebawem w stosownym rozporządzeniu” - uważa Wodzisławski. Zdaniem producentów opakowań pomocne byłoby m.in. określenie „wartość minimalnych stawek ROP, które będą realnie odzwierciedlały cały cykl życia opakowań”.

Na razie konsultacje są bez konsultacji

Jacek Wodzisławski zwraca uwagę, że w przypadku określenia wysokości poszczególnych stawek ROP rząd – przynajmniej na razie – postanowił podążać kontrowersyjną ścieżką. Stawki mają być bowiem określane w trybie obwieszczenia, czyli bez konsultacji z branżą. Wątpliwości wzbudza także to, gdzie środki pochodzące z tych opłat będą trafiać. Zgodnie z unijną dyrektywą opakowaniową powinny być w całości przeznaczone na sfinansowanie selektywnej zbiórki, transportu, kosztów przygotowania do recyklingu, a w sytuacji ujemnej wartości materiału, dodatkowo kosztów samego recyklingu. Tymczasem proponowany mechanizm nie jest sztywno powiązany z osiąganymi wynikami, w tym ze wzrostem masy oraz jakości selektywnej zbiórki odpadów opakowaniowych w gminach. 

Szacuje się jedynie, że opłata w ramach ROP już w 2023 r. przyniesie ok, 1,3 mld zł dla Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. 18 proc. tej kwoty (234 mln zł) ma być przeznaczona na inwestycje związane z gospodarowaniem odpadami opakowaniowymi oraz sfinansowanie nowych etatów w resorcie klimatu i wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska. Przedstawiciele Fundacji RECAL zwracają jednak uwagę, że brakuje jakichkolwiek kryteriów i proporcji niezbędnych do właściwego podziału tych pieniędzy.

Kontrolowany ma płacić za kontrolę

Producentom opakowań aluminiowych nie do końca podoba się też pomysł na nowe oznaczenia na opakowaniach, które miałyby być dostosowane także dla osób niedowidzących i niewidomych. Przekonują, że będzie to miało ręce i nogi wyłącznie w przypadku ujednolicenia instrukcji segregacji opakowań w całym kraju oraz wprowadzenie oznaczeń na samych pojemnikach.

Tymczasem obecnie w tym zakresie panuje pełna dobrowolność. W efekcie w segmencie opakowań z aluminium część gmin pozwala np. na selektywną zbiórkę aerozoli, a inne wprost zakazują ich selektywnego gromadzenia do żółtego pojemnika. Zdaniem Wodzisławskiego wprowadzenie nowych oznaczeń dodatkowo będzie wymagało większego zużycia energii i surowców w procesie produkcji opakowań, kosztem środowiska. „Kierunek zmian powinien być odwrotny” – przekonuje prezes Fundacji RECAL.

REKLAMA

I jeszcze jedna propozycja resortu klimatu i środowiska wywołuje niezadowolenie producentów opakowań aluminiowych. Chodzi o to, żeby kontrole finansowały podmioty im poddane. Jacek Wodzisławski utrzymuje, że „dodatkowe koszty dla przedsiębiorstw zajmujących się recyklingiem spowodują, że przetwórstwo odpadów może stać się nieopłacalne”.

Jako branża zgłaszamy konieczność znalezienia finansowania systemowego dla tych kosztów

– tłumaczy.
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA