Rekord w kasie Wielkiej Brytanii. Ale brexit nadal ciąży
W styczniu brytyjski budżet miał rekordową nadwyżkę. Do kasy państwa wpłynęło dużo więcej pieniędzy, niż wydano. To świetna wiadomość dla rządu, ale szerszy obraz nie jest już tak dobry. Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej mierzy się ze stagnacją gospodarczą i trudnościami w handlu zagranicznym.

W styczniu Wielka Brytania zanotowała najwyższą miesięczną nadwyżkę budżetową w swojej historii, bo górka wyniosła aż 30,4 mld funtów. Taki wynik okazał się o wiele lepszy od prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się około 24 mld funtów nadwyżki. W porównaniu ze styczniem zeszłego roku wynik był wyższy aż o 15,9 mld funtów.
Wzmocniony efekt stycznia
Jak tłumaczy Bloomberg, styczeń tradycyjnie jest najmocniejszym miesiącem dla brytyjskich finansów publicznych. To wtedy zwykli podatnicy i firmy rozliczają podatek za poprzedni rok podatkowy. Termin składania deklaracji mija z końcem stycznia, co co roku przynosi wyraźny wzrost wpływów. Tym razem jednak efekt sezonowy został dodatkowo wzmocniony przez kilka wyjątkowo silnych czynników.
Największą rolę odegrał skok wpływów z podatku od zysków kapitałowych. Do budżetu trafiło około 17 mld funtów, czyli niemal o 7 mld więcej niż rok wcześniej. Wielu podatników zdecydowało się sprzedać akcje, nieruchomości i inne aktywa pod koniec zeszłego roku. Powodem były zapowiedzi możliwych podwyżek stawek tego podatku w pierwszym budżecie rządu Partii Pracy.
Drugim ważnym elementem były znacznie niższe koszty obsługi długu publicznego. W styczniu odsetki wyniosły zaledwie 1,5 mld funtów, podczas gdy rok wcześniej było to 6,5 mld. Spadek ten to efekt niższej inflacji. Bloomberg wyjaśnia, że część brytyjskich obligacji jest powiązana z poziomem cen, więc gdy inflacja maleje, państwo płaci od nich wyraźnie mniej.
Czytaj więcej na Bizblog.pl:
W nieco szerszym ujęciu sytuacja fiskalna Wielkiej Brytanii też wygląda lepiej od oczekiwań. Po dziesięciu miesiącach deficyt wyniósł 112,1 mld funtów. To mniej niż zakładał oficjalny urząd prognoz budżetowych OBR, który przewidywał 120,4 mld funtów.
Dla minister finansów Rachel Reeves to bardzo dobra wiadomość tuż przed wiosennym wystąpieniem budżetowym zaplanowanym na 3 marca. Wyższe wpływy podatkowe i niższe koszty odsetek mogą skłonić brytyjską redę budżetową do obniżenia prognozy całorocznego deficytu, wcześniej szacowanego na 138,3 mld funtów.
Brexit nie okazał się sukcesem
Choć dług publiczny pozostaje wysoki i sięga 92,9 proc. PKB, tempo jego wzrostu wyraźnie słabnie. W tle widać też efekt wyższych podatków od płac wprowadzonych w kwietniu zeszłego roku oraz solidnego wzrostu wynagrodzeń. Wszystko to sprawia, że styczniowy raport należy do najbardziej optymistycznych dla brytyjskich finansów od wielu lat.
Optymistyczne wieści z gospodarki są teraz wyjątkowo w cenie, ponieważ od wyjścia z Unii Europejskiej Wielka Brytania dostała poważnej zadyszki gospodarczej zamiast eksplozji rozwojowej, którą obiecywali zwolennicy brexitu. Zamiast zdobyć większą wolność na rynku globalnym, Wielka Brytania stała się bardziej podatna na bullying Donalda Trumpa.
Nowe kontrole graniczne i dodatkowe formalności utrudniły eksport do państw UE, a brytyjskie firmy wcale nie podbiły nowych zagranicznych rynków. Zmiany uderzyły także w rynek pracy i domowe budżety. Po brexicie spadła liczba pracowników z Unii Europejskiej, w tym z Polski, co szczególnie odczuły takie branże jak transport, budownictwo i gastronomia.







































