Rząd przyjął reformę PIP, która ma ukrócić fikcyjne zlecenia i B2B udające etat. Inspektor będzie mógł uznać taką umowę za etat, a kary za łamanie prawa pracy wzrosną. To jednak i tak mocno złagodzone przepisy względem pierwotnej propozycji resortu rodziny i pracy.

Rząd w końcu klepnął reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Zmiany mają wzmocnić walkę z fikcyjnym zatrudnieniem na umowach cywilnoprawnych, gdy w praktyce praca wygląda jak klasyczny etat. Walka o kształt tej reformy trwała od wielu miesięcy i obecny kształt ustawy to daleko idący kompromis. Wprowadzenie reformy PIP-u jest jednym z warunków odblokowania kolejnych pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.
Co będzie mógł inspektor pracy?
Najważniejszym celem reformy jest ograniczenie sytuacji, w których pracownicy formalnie pracują na zleceniu lub kontrakcie B2B, choć wykonują obowiązki jak etatowcy. Rząd chce, by osoby faktycznie pracujące jak pracownicy miały dostęp do urlopu, zwolnienia chorobowego i ochrony przed nagłym zwolnieniem. Zmiany mają też zwiększyć wpływy do ZUS-u i ogólnie uporządkować rynek pracy.
Największą nowością jest możliwość wydania przez inspektora pracy decyzji administracyjnej, która uzna umowę cywilnoprawną za pozorną. To pozwoli przekształcić ją w umowę o pracę. Taka decyzja będzie dotyczyć konkretnej relacji i wskazanej daty.
Pracodawcy dostaną jednak prawo do szybkiego odwołania się od decyzji. Będą mieli 30 dni na złożenie sprawy do sądu pracy, a sąd ma rozpatrzyć ją w kolejne 30 dni. W czasie sporu pracownik ma być chroniony, bo pracodawca nie będzie mógł zakończyć współpracy. Ma to zapobiegać omijaniu przepisów i wywieraniu presji na zatrudnionych.
Więcej informacji dla pracowników znajdziesz na Bizblog.pl:
Reforma przewiduje też wyraźnie wyższe kary za łamanie praw pracowniczych. Szczegółowe stawki nie zostały jeszcze podane, ale MRPiPS zapewnia, że będą one odczuwalne. Państwowa Inspekcja Pracy zyska też dostęp do danych ZUS-u i skarbówki, co ma ułatwić wykrywanie nadużyć i przyspieszyć kontrole.
Inspektor w trakcie kontroli będzie mógł wydać wiążące polecenie usunięcia naruszeń jeszcze przed jej zakończeniem. Pracodawcy zyskają natomiast możliwość wystąpienia o oficjalną interpretację prawa pracy do Głównego Inspektora Pracy, by upewnić się, czy dana forma współpracy jest zgodna z przepisami.
Nowa ustawa o układach zbiorowych
Zmian w przepisach o rynku pracy jest więcej. W grudniu weszła w życie nowa ustawa o układach zbiorowych pracy. Uporządkowała ona zasady negocjowania warunków zatrudnienia i objęła nimi także osoby pracujące na innych umowach niż etat. Ma to zwiększyć rolę porozumień między pracownikami a firmami i poprawić przejrzystość zasad zatrudnienia.
Poprzedni projekt przygotowany w resorcie pracy zakładał bardzo daleko idące uprawnienia inspektorów. Mogli oni samodzielnie, decyzją administracyjną, przekształcać umowy w etat, a decyzje miały być natychmiast wykonalne i działać wstecz nawet na kilka lat. To wywołało silny sprzeciw w części koalicji.
Po naciskach środowisk biznesowych wycofano najbardziej kontrowersyjne rozwiązania. Zniknęła moc wsteczna i natychmiastowa wykonalność, a strony dostały możliwość odwołania się najpierw do Głównego Inspektora Pracy, a potem do sądu. Mimo tych zmian projekt w styczniu został w całości wyrzucony do kosza przez premiera Donalda Tuska.







































