Cena złota spadła w marcu o ponad 14.5 proc. - to najgorszy miesięczny wynik od czasów globalnego kryzysu finansowego. Dotychczas globalna niepewność napędzała popyt na bezpieczne aktywa. Teraz jest inaczej.

Gdy w lutym 2026 roku Stany Zjednoczone rozpoczęły operację przeciwko Iranowi, niemal wszyscy analitycy spodziewali się kolejnego rajdu cen złota. Przecież tak zawsze działały rynki - konflikt zbrojny, niepewność geopolityczna, ucieczka do bezpiecznych przystani.
Złoto miało błyszczeć. Stało się odwrotnie
Kurs złota w marcu 2026 roku spadł o blisko 14,6 proc., a to najgorszy miesięczny wynik od października 2008 roku, kiedy ten najcenniejszy kruszec potaniał o 16,8 proc. w trakcie szczytu globalnego kryzysu finansowego. We wtorek rano cena uncji wynosiła około 4 553 dolarów - po wzroście o 1 proc. względem poprzedniej sesji - jednak wciąż o kilkaset dolarów mniej niż miesiąc wcześniej.

Złoto jeszcze w styczniu 2026 roku notowało 95,6-procentowy zysk rok do roku.
Konflikt w rejonie Zatoki Perskiej zablokował ruch w Cieśninie Ormuz na jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Irański parlament zatwierdził nawet plany pobierania opłat od statków przepływających przez tę cieśninę. Wpłynęło to na gwałtowny wzrost cen ropy i gazu, który z kolei podbija oczekiwania inflacyjne na całym świecie. A wyższa inflacja oznacza presję na podwyżki stóp procentowych. Tymczasem złoto nie generuje żadnych odsetek ani dywidend i traci na atrakcyjności, gdy rosną stopy zwrotu z obligacji.
Goldman Sachs prognozuje 5 400 dolarów za uncję
Według bankierów złoto ma jeszcze zdrożeć do końca roku, bo banki centralne na całym świecie wciąż dywersyfikują rezerwy z dala od dolara. Goldman oczekuje też, że Fed obniży amerykańskie stopy procentowe. Szef Rezerwy Federalnej Jerome Powell póki co woli poczekać na konkretne sygnały z rynku. Jednym z nich może być na przykład wycofanie się Trumpa z wojny z Iranem.



















