Czyste Powietrze bez wsparcia z UE. To nie wpadka, to coś gorszego
Ministerstwo Finansów zakręciło kurek z unijną kasą dla programu Czyste Powietrze. W tle dogorywającego wsparcia słychać trzaski politycznej rozgrywki.

Napisać teraz, że program Czyste Powietrze przeżywa bardzo ciężkie chwile, to jakby nic nie napisać. Popularność tej inicjatywy, która ruszyła we wrześniu 2018 r. i wycelowana była w lepszą jakość powietrza, szura po dnie. W tygodniu od 7 do 13 lutego złożono raptem 777 wniosków.
Tym samym podtrzymana jest fatalna passa z tego roku dotycząca nieprzekraczania niewidzialnej bariery 1000 wniosków złożonych w jednym tygodniu. A w najlepszych czasach Czystego Powietrza tych wniosków co tydzień było 5–6 tys. Wzywający do szybkich zmian w tym temacie aktywiści nawiązali do ostatniej zapowiedzi premiera Donalda Tuska o przyspieszeniu w 2026 r.
Panie Premierze. Liczymy na turboprzyspieszenie w programie Czyste Powietrze. Na razie mamy turbo-katastrofę. Program Czyste Powietrze miał chronić gospodarstwa domowe przed wysokimi kosztami energii, opodatkowaniem ETS2, miał uwolnić Polskę od smogu - przypomina szefowi rżą∂u Andrzej Guła, współtwórca i lider Polskiego Alarmu Smogowego (PAS).
Czyste Powietrze ze źle wydatkowanymi pieniędzmi z UE?
Okazuje się, że nad programem Czyste Powietrze piętrzą się jeszcze ciemniejsze chmury. Od miesięcy eksperci, z którymi rozmawiam na temat tego programu, podkreślają, że lada chwila może wybuchnąć awantura o unijne pieniądze łożone na ten system wymiany węglowych kopciuchów, bo Bruksela bardzo nie lub jak euro nie są efektywnie wydawane. Tymczasem Czyste Powietrze jest już z nami ósmy rok, a jakość powietrza aż tak bardzo w Polsce się nie poprawiła.
I chyba ta „lada chwila” jest tu i teraz. SmogLab.pl donosi, że minister finansów i gospodarki Andrzej Domański właśnie zakręcił kurek z europejskimi dotacjami, które zasilały do tej pory program Czyste Powietrze. Chodzi o Fundusz Modernizacyjny i program Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat i Środowisko (FEnIKS). Tylko w latach 2024-2025 wypłacono z budżetu państwa z na ten cel 4,33 mld zł, które miały być refinansowane z programu FEnIKS.
Tak się nie stało, co miało rozsierdzić Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Stąd decyzja o wstrzymaniu przekazywana budżetowych środków na rzecz programu Czyste Powietrze.
Zgodnie z informacjami z Ministerstwa Finansów, do czasu certyfikowania do Komisji Europejskiej co najmniej 60 proc. kwoty wypłaconej z programu FEnIKS w ramach Czystego Powietrza przez WFOŚiGW, dalsze środki do wykorzystania nie będą przekazywane do wojewódzkich oddziałów funduszu - informuje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.
Polityczne tryby zaczęły już mielić
W Ministerstwie Klimatu i Środowiska ponoć doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że stąpają po kruchym lodzie. Sygnały ostrzegawcze miały też wysyłać wojewódzkie fundusze ochrony środowiska.
W przypadku niewypłacalności lub upadłości wykonawcy do spłaty zaliczki będzie zobowiązany beneficjent uzyskujący dochody w kwocie lub poniżej minimum socjalnego. Wzrost tego rodzaju sytuacji podważy zaufanie do programu - czytamy w jednym z takich pism, do których dotarł SmogLab.
Dlaczego w takim razie akurat teraz dochodzi do wstrzymania tych wypłat? Niestety, ale jestem przekonany, że chodzi o polityczne roszady. Po rozłamie w Polska 2050 sygnał do ataku na Paulinę Hennin-Kloskę, szefową Ministerstwa Klimatu i Środowiska, dał Szymon Hołownia.
Więcej o Czystym Powietrzu przeczytasz w Bizblog:
Czuję się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę. Uważam, że na oszustwie i na tego rodzaju zachowaniach, na zdradach, nie buduje się obecności politycznej. Paulina Hennig-Kloska jest ministrem, którego wielokrotnie broniłem wobec koalicjantów - stwierdził były marszałek Sejmu.
Pozostawienie na fotelu szefa MKiŚ Pauliny Hennig-Kloski wydaje się teraz po prostu niemożliwe. A skoro tak, to ruszyły właśnie dwa wyścigi: jeden o jej jak najszybsze zdymisjonowanie, w czym mają pomóc kolejne wpadki w programie Czyste Powietrze. I drugi: o to, kto ma ją zastąpić. Ale ani w jednym ani w drugim przypadku nie ma z tego powodu żadnych korzyści dla beneficjentów Czystego Powietrza, którzy dalej muszą sobie jakoś radzić sami.
Polski smog coraz sławniejszy
A normy jakości powietrza w naszym kraju przekraczane są nawet kilkadziesiąt razy, jak chociażby w przypadku w Brzegu (woj. opolskie), gdzie 16 lutego normy dla pyłów zawieszonych PM2.5 przekroczone były o 8018 proc. Dodatkowo nasze największe miasta coraz częściej znajdują się na szczytach rankingu największych miast świata z najbrudniejszym powietrzem, prowadzonym przez szwajcarską firmę IQAir.
19 lutego, przed godz. 9 Wrocław był plasowany na 7. miejscu, między Hanoi a Wuhan. Kraków sklasyfikowano na 17. pozycji, a Warszawę na 29. Co ciekawe: właśnie te trzy miasta otwierały tabelę europejskich grodów z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem. Po godz. 9 nasz Wrocław wspiął się na 5. miejsce na całym świecie, a Kraków - na 15.







































