REKLAMA

Zielona transformacja będzie droższa. Pieniądze z ETS to za mało

W Polsce system ETS stał się dyżurnym do bicia za całą politykę klimatyczną UE. Eksperci jednak nie mają dla nas dobrych wiadomości: na unijną transformację energetyczną potrzeba będzie zdecydowanie więcej pieniędzy, a to oznacza jeszcze większe obciążenia dla budżetu państwa.

ets-nie-wystarczy-polityka-klimatyczna-pochlonie-wiecej-pieniedzy
REKLAMA

Założenie unijnego systemu handlu emisjami ETS jest takie: pieniądze pochodzące z tego mechanizmu powinno być łożone na odchodzenie od paliw kopalnych i inwestycje niskoemisyjne. Tak jakby emisja CO2 sama opłacała swoją redukcję.

Nie jest tajemnicą, wykazała to na przykład kontrola NIK, że u nas pieniądze z tego tytułu służyły przez lata m.in. na łatanie dziur budżetowych, a nie rozpędzenie dekarbonizacji. Ale i tak system ETS stał się w Polsce wrogiem nr 1, jako przykład nietrafionej - zdaniem chociażby górniczych związkowców - polityki Brukseli. Komisja Europejska w lipcu br. planuje dokonać rewizji tej platformy handlu emisjami CO2. Ale już teraz naukowcy biją na alarm i twierdzą, że pieniądze pochodzącego z tego tytułu i tak nie wystarczą na opłacenie zielonej transformacji.

REKLAMA

Same ceny emisji dwutlenku węgla nie sfinansują transformacji – niezbędne są dodatkowe fundusze UE, zasoby krajowe i inwestycje prywatne - przekonują badacze z włoskiego, międzyuczelnianego ośrodka CESISP i Uniwersytetu w Mediolanie-Bicocca.

ETS nie opłaci kosztów transformacji energetycznej

Raport włoskich naukowców wysnuwa jednoznaczne wnioski: ceny emisji CO2 w systemie ETS stały się istotnym filarem polityki klimatycznej UE, ale ich wzrost wcale nie gwarantuje odpowiedniego poziomu finansowania inwestycji w OZE, czy dekarbonizację przemysłu. 

REKLAMA

Wyższe ceny emisji dwutlenku węgla mogą jedynie częściowo zrekompensować niższe wolumeny w krótkim okresie, ale nie zapobiegną długoterminowemu spadkowi dochodów - zaznaczają autorzy raportu.

REKLAMA

Zdaniem Komisji Europejskiej inwestycje niezbędne do wsparcia transformacji energetycznej w latach 2031–2040 mogą przekroczyć 1,5 biliona euro rocznie. Tymczasem nawet biorąc pod uwagę najbardziej optymistyczny scenariusz, w którym ceny emisji dwutlenku węgla rosną ze 120 euro w 2031 r. do 300 euro za tonę CO2 do 2040 r., przychody z aukcji ETS pokryłyby jedynie ok. 3,3 proc. tego zapotrzebowania, czyli 52 mld euro.

Włoscy naukowcy przekonują, że mamy tak naprawdę do czynienia z dwiema przeciwstawnymi siłami: wzmocnieniem niedoboru emisji dwutlenku węgla w celu zachęt do dekarbonizacji oraz utrzymaniem wystarczająco solidnej i trwałej bazy dochodów, zdolnej do pokrycia potrzeb finansowych związanych z procesem transformacji.

Z jednej strony, wyższe ceny emisji dwutlenku węgla zwiększają wartość każdego sprzedanego uprawnienia i mogą tymczasowo podtrzymywać generowanie dochodów. Z drugiej strony, malejące wolumeny aukcji stopniowo zmniejszają bazę przychodów - czytamy w raporcie.

REKLAMA

Uelastycznienie zamiast reformy i zawieszenia

System ETS będzie w coraz mniejszym stopniu finansował dalsze dekarbonizację, im więcej będzie znikać z rynku dostępnych aukcji emisji CO2. A zielona transformacja UE ma w kolejnych latach tylko pochłaniać coraz więcej pieniędzy. Skąd je wziąć? Potrzebne są dodatkowe fundusze UE i na większe obciążenia musza przygotować się też krajowe budżety.

W tych warunkach wymiar finansowania dekarbonizacji coraz częściej jawi się jako szersze wyzwanie w zakresie zarządzania, wykraczające poza sam ETS i wymagające uzupełniających europejskich ram inwestycyjnych, przemysłowych i wsparcia finansowego zdolnych do utrzymania transformacji przez wiele dekad - dowodzą włoscy naukowcy.

Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Obecnie za wyemitowanie jednej tony CO2, w ramach systemu ETS, trzeba zapłacić ponad 76 euro. Do tegorocznego rekordu z połowy stycznia (więcej niż 90 euro) droga jeszcze daleka. Ale prognozy wskazują na możliwą podwyżkę nawet do 150 euro za tonę CO2 do 2030 r. Przypomnijmy, że najpierw część państw (w tym Polska) nawoływała do całkowitego zawieszenia systemu ETS, potem do jego głebokiej reformy. Ale może skończyć się jedynie na uelastycznieniu tego mechanizmu handlu emisjami. Ursula von der Leyen w liście do przywódców państw UE. napisała o konieczności dostosowania ETS do nowych realiów.

Osłabienie unijnego systemu handlu emisjami doprowadziłoby do większego zużycia paliw kopalnych, a także zmniejszyłoby dochody z aukcji uprawnień do emisji, które państwa wykorzystują do finansowania transformacji przemysłowej. Byłoby to złym sygnałem dla inwestorów w czystą energię - przestrzega think tank Bruegel.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-25T22:22:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T20:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T19:35:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T18:23:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T17:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T13:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T11:23:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T08:30:49+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T21:59:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA