Lidl „zaszalał” z promocją. Polacy zapłacą za magazyn energii 100 proc. więcej niż Niemcy
Lidl zaczął sprzedaż domowych magazynów energii, w Niemczech i w Polsce też. Tu i tu sprzęt jest identyczny, z tymi samymi parametrami. Różnicę jest tylko jedna, za to kolosalna. Chodzi o cenę. Kupujący za naszą zachodnią granicą musi wydać na to dwa razy mniej pieniędzy niż Polak.

W czwartek 21 maja w niemieckich sklepach Lidl ruszyła sprzedaż domowych magazynów energii. Urządzenie ma pojemność 2,24 kWh, oferuje moc wejściową 1000 W i wyjściową 800 W. Jak zapewnia niemiecka sieć handlowa: jest kompatybilne z 99 proc. mikroinwerterów i balkonowych systemów fotowoltaicznych, bardzo popularnych u naszych zachodnich sąsiadów.
Według Federalnej Agencji Sieciowej w Niemczech działa już ok. 1,3 mln takich domowych elektrowni słonecznych. Ten magazyn energii ma wymiary 310 mm × 170 mm × 350 mm i waży ok. 19,8 kg.
Z diodami LED wskazującymi stan baterii i wygodnym sterowaniem za pomocą aplikacji Lidl Home - informuje Lidl w swojej gazetce handlowej.
Taki sam model znaleźliśmy w polskim sklepie internetowym Lidla. Jest tylko jedno, dość znaczące „ale”.
Magazyny energii w Lidlu. W Polsce dwa razy drożej niż w Niemczech
Okazało się, że dokładnie taki sam sprzęt, z tymi samymi parametrami, pojawił się też na polskiej stronie Lidla. Wszystko jest takie same, w zestawie znajdziemy ten sam co u Niemców przedłużacz do modułu fotowoltaicznego. Różnica jest tylko jedna. Chodzi o cenę. Ta podstawowa, w niemieckich sklepach Lidl, wynosi 399 euro, czyli przy obecnym kursie jakieś niecałe 1700 zł.
Dodatkowo użytkownicy niemieckiej aplikacji Lidl Plus mogą liczyć na specjalny rabat w wysokości 100 euro. Wtedy zakup takiego magazynu energii będzie ich kosztował 299 euro, czyli ok. 1270 zł.
W Polsce o takich stawkach możemy zapomnieć. Jest znacznie drożej i za taki domowy magazyn energii trzeba zapłacić prawie dwa razy więcej, czyli 3199 zł. Kupując online, z kuponem Lidl Plus, można liczyć na 10 proc. zniżkę. W takim przypadku na to urządzenie w polskim Lidlu trzeba wydać niecałe 2880 zł. Dalej jest to dużo drożej niż u naszych zachodnich sąsiadów.

Tylko czy taki zakup w naszym kraju ma sens?
Z takim pytaniem zwróciliśmy się do Macieja Borowiaka, prezesa Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME), który zwraca uwagę, że polski rynek OZE od lat rozwijał się bardzo podobnie do niemieckiego. Są jednak różnice.
Więcej o Lidlu przeczytasz w Bizblog Spider's Web
Rozwój rynku umożliwiły tam przede wszystkim prostsze zasady podłączania instalacji i bardziej przejrzyste przepisy. U nas problemem jest odpowiednia legislacja w tym zakresie. Nie mamy regulacji, które w prosty i jednoznaczny sposób pozwalałyby rozwijać taki rynek - przekonuje w rozmowie z Bizblogiem.
Co więcej: jak alarmuje SBFiME przedstawiony przez rząd projekt ustawy UC118 w obecnym kształcie (trwają konsultacje publiczne) grozi faktycznym zatrzymaniem rynku instalacji komercyjnych magazynów energii (BESS) oraz infrastruktury EV zaraz po wejściu w życie tych przepisów prawa.
Fot. Veja/Shutterstock



















