Awantura o ETS podzieliła Europę. Bruksela podjęła decyzję
Z ETS, unijnym systemem naliczającym emisję CO2, stało się najgorsze, co mogło się stać. Dzięki stawiającym na polaryzację politykom toczy się teraz o niego wojna polska-polska. Na szczęście Bruksela jest odporna na tego rodzaju populizm.

W Polsce nakręca się wewnętrzna niechęć do unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 - ETS, przez który Europa ma być niekonkurencyjna. A że polityka klimatyczna UE jest dla opozycji dyżurną pałką, którą można w nieskończoność bić w rząd, to i prezydent Karol Nawrocki chętnie sięgnął po ten instrument i zaczął wywierać klimatyczną presję na rząd Donalda Tuska.
Ale o jakimkolwiek zawieszeniu - o co wnioskowały m.in. Włochy - systemu ETS na razie nie ma mowy. Eksperci zwracają uwagę, że obecnie ceny energii w głównej mierze determinowane są przez wojnę w Iranie, a nie przez naliczanie emisji CO2. Zresztą stawki są coraz niższe: w połowie stycznia wyemitowanie 1000 kg dwutlenku węgla kosztowało więcej niż 90 euro. Na początku marca spadliśmy do raptem powyżej 70 euro. A teraz emisja tony CO2 kosztuje jakieś 65 euro.
To z pewnością nie system ETS wpływa na ceny. Zawieszenie systemu ETS, o które wnioskowały Włochy, i jego przegląd, o który wnioskowały inne kraje, to nie to samo - zwraca uwagę Davide Panzeri, szef działu polityki Włochy–Europa w think tanku Ecco, cytowany przesz Montel News.
ETS zostaje z nami, ale po modyfikacjach
O zawieszeniu systemu ETS nie ma jednak mowy. W trakcie ostatniego szczytu UE propozycję Włoch w tym zakresie poparły tylko Czechy i Słowacja. Co więcej: przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w liście do przywódców krajów członkowskich UE jednoznacznie stwierdziła, że zasady systemu ETS - jako narzędzia dekarbonizacji - nie będą kwestionowane. M.in. dzięki temu udział OZE w miksie energetycznym UE wzrósł z 36 proc. w 2021 r. do 48 proc. w 2025 r.
W oparciu o system ETS przedsiębiorstwa w całej Europie podjęły decyzje inwestycyjne na nadchodzące dekady. Musimy teraz zadbać o to, aby był on również dostosowany do nowych realiów - czytamy w liście szefowej KE.
Dla von der Leyen system ETS jest też idealnym instrumentem zmniejszającym uzależnienie UE od gazu zimnego. Wcześniej z Rosji, a teraz z USA i Kataru. Przewodnicząca Komisji przekonuje, że od momentu uruchomienia systemu ETS w 2005 r. Europa zmniejszyła zużycie gazu o 100 mld m sześc. Ale to wcale nie znaczy, że systemu ETS nie czekają głębsze modyfikacje.
Intensyfikujemy prace nad kolejnym przeglądem systemu ETS, w szczególności w celu określenia bardziej realistycznej ścieżki dekarbonizacji po 2030 r. - zapowiada Ursula von der Leyen.
Emisja CO2 w UE, czyli co się zmieni?
Te przyszłe działania, wycelowane w system ETS, to nie tylko kwestia krytyki obecnego mechanizmu naliczającego emisję CO2, przeprowadzona w ostatnim czasie chociażby przez Przyjaciół Przemysłu, koalicję 10 państw: Austrii, Czech, Francji, Niemców, Włoch, Luksemburgu, Polski, Portugalię, Słowacji i Hiszpanii. Szefowa KE zwraca uwagę, że przez wojnę w Iranie znowu rosną ceny paliw kopalnych i obciążają gospodarkę UE.
Europa wydała już kolejne 6 mld euro na import paliw kopalnych. Przedłużające się zakłócenia w dostawach ropy naftowej i gazu z regionu Zatoki Perskiej mogą mieć znaczący wpływ na naszą gospodarkę - nie ukrywa szefowa KE.
Dlatego w pierwszej kolejności trzeba skoncentrować się na kosztach energii, które w średnio Unii odpowiadają za ok. 56 proc. rachunków za prąd. Państwa członkowskie UE mogą w tym względzie korzystać z pomocy publicznej. Trzeba też przyjrzeć się opłatom sieciowym, które w Polsce stanowią nawet 40–50 proc. kwoty do zapłacenia. Bruksela ma pracować nad taką zmianą prawa, która pozwoli państwom członkowskim obniżyć opłaty dla energochłonnych sektorów. Przegląd systemu ETS ma dotyczyć również innych podatków i opłat, przez które energia bywa bardziej obciążona niż gaz ziemny.
Zaproponujemy obniżenie stawek podatkowych na energię elektryczną, aby była ona opodatkowana niżej niż paliwa kopalne - zapowiada w swoim liści von der Leyen.
Modernizacja systemu ETS ma też wiązać się z ustaleniem ceny emisji CO2. Do tego ma dojść wzmocnienie dekarbonizacji i inwestycji w odnawialne źródła energii. W tym celu szefowa KE w niedalekiej przyszłości chce uruchomić Stymulatora Inwestycji w ETS (ETS Investment Booster) z budżetem na poziomie 30 mld euro.
Emisja CO2: przestańmy przejadać przychody
Eksperci podkreślają cały czas, że system ETS to nie tylko wielkie wydatki, ale też dochód. Tylko w latach 2013–2023 Polska uzyskała ze sprzedaży uprawnień EU ETS dochód w wysokości blisko 94 mld zł. Te środki miały być głównie na transformację, ale kolejne rządy w ten sposób łatały dziury budżetowe.
Zbyt duża część tych środków trafia dziś do budżetu bez żadnej weryfikacji czy są kierowane na rzeczywistą dekarbonizację. Instytucja unijna, taka jak proponowany Europejski Centralny Bank Węglowy, powinna sprawować nadzór nad wydatkowaniem tych funduszy - celem utrzymywania wyrównanej konkurencji między krajami i mierzenia realnego wpływu na klimat - przekonuje Michał Hetmański, prezes i współzałożyciel Fundacji Instrat.
Z kolei Bartłomiej Orzeł, były pełnomocnik premiera Mateusza Morawieckiego ds. programu Czyste Powietrze, w rozmowie z Klubem Jagiellońskim zwraca uwagę na rosnący koszt produkcji węgla w Polsce, który w niektórych spółkach miał już przekroczyć granicę 1000 zł.
Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog:
A sprzedaje się go (węgiel - red.) do elektrowni znacznie taniej. Według różnych szacunków, gdyby robić to po cenach rynkowych, prąd z węgla kamiennego byłby droższy o ok. 200 zł na megawatogodzinę, co rekompensuje znaczną część obniżek związaną z „wyjściem” z ETS-u - twierdzi Orzeł.
Jakub Wiech, naczelny serwisu Energetyka24, podkreśla, że Rada Europejska wezwała do „przyspieszenia wdrażania i integracji odnawialnych oraz niskoemisyjnych źródeł energii, a także magazynowania energii, jest kluczowe dla ograniczenia zależności od niestabilnych rynków paliw kopalnych oraz zwiększenia bezpieczeństwa dostaw”.
Komisja ma już na horyzoncie wybory w roku 2027 - nie tylko w Polsce. Natomiast rozmiękczenie niektórych mechanizmów, zwłaszcza tych dotykających Polski, może być jej ogromnie na rękę - akcentuje Wiech w serwisie X.



















