Nowe liczniki obniżają rachunki za prąd. Połowa Polaków ma i nie korzysta
Już blisko połowa odbiorców energii elektrycznej w Polsce ma liczniki zdalnego odczytu. Razem z raczkującymi w naszym kraju cały czas taryfami dynamicznymi to może być recepta na nisze rachunki za prąd.

Jak to jest z tymi licznikami zdalnego odczytu w Polsce? Nad tematem pochylił się Polski Instytut Ekonomiczny, który w swoim najnowszym Tygodniku Gospodarczym wylicza - opierając się na danych operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD) - że w naszym kraju zainstalowano już 9,6 mln liczników zdalnego odczytu (LZO).
To oznacza, że niemal połowa (49,8 proc.) odbiorców końcowych energii elektrycznej korzysta już z tego typu urządzeń. Dzięki tego typu licznikom można monitorować w czasie rzeczywistym zużycie energetyczne, dzięki czemu można reagować z zapotrzebowaniem energetycznym w przypadku wyższych rachunków za prąd.
Postępująca elektryfikacja gospodarki i rosnący udział odnawialnych źródeł energii w systemie oznaczają, że rosnąć będzie również rola i potencjał elastyczności popytowej. Zarówno wśród gospodarstw domowych, jak i odbiorców przemysłowych może mieć ona kluczowe znaczenie w redukcji całkowitego kosztu transformacji energetycznej - przekonuje Marianna Sobkiewicz, starsza analityczka z Zespołu Energii w PIE.
Zdalne liczniki dla niższych rachunków za prąd
Skąd ta wymiana liczników w ogóle? To implementacja unijnej dyrektywy z 2019 r., która nałożyła na państwa członkowskie obowiązek wdrożenia inteligentnych systemów pomiarowych, które wspierają aktywny udział odbiorców w rynku. I też da możliwość niższych rachunków za prąd. W naszym kraju harmonogram dla tych działań wyznaczyła nowelizacja ustawy Prawo energetyczne z 2021 r. Zgodnie z jej zapisami operatorzy systemów dystrybucyjnych są zobowiązani do 4 lipca 2031 r. zapewnić liczniki zdalnego odczytu wszystkim swoim odbiorcom końcowym.
Harmonogram zawiera konkretne kamienie milowe. Pierwszy, który minął 31 grudnia 2025 r., zakłada zainstalowanie takich liczników zdalnego odbioru u przynajmniej 35 proc. odbiorców. Do końca 2027 r. powinno być ich już 65 proc. A na koniec 2928 r. - 80 proc.
Wymiana liczników nie wiąże się z żadnymi bezpośrednimi kosztami dla odbiorców energii elektrycznej – operatorzy pokrywają koszt urządzenia i montażu - przypomina PIE.
Taryfy dynamiczne lubią to
PIE przypomina, że takie monitorowania zużycia energetycznego, z myślą o przyszłych rachunkach za prąd, zakładają też taryfy dynamiczne, które w naszym kraju wprowadzono w sierpniu 2024 r. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE), do końca 2024 r. z tej oferty skorzystało tylko 135 odbiorców.
URE wskazuje, że niskie początkowe zainteresowanie taryfami dynamicznymi mogło być konsekwencją zamrożenia ceny energii. Można również przypuszczać, że zwiększy się ono wraz z kolejnymi postępami we wdrażaniu liczników zdalnego odczytu, które są niezbędne, by móc korzystać z taryfy dynamicznej - tłumaczy PIE.
Więcej o rachunkach za prąd przeczytasz w Bizblog:
Chociaż w Polsce odsetek zamontowanych liczników zdalnego odczytu powoli dobija do 50 proc. (a na przykład w Niemczech to raptem 15 proc.), to różnie to wygląda u poszczególnych operatorów. Całej stawce, z wynikiem 98 proc. odbiorców już z takimi licznikami, przewodzi Energa-Oparator, który wyprzedza PGE Dystrybucja (48 proc.), Stoen Operator (47 proc.), Tauron Dystrybucja (43 proc.) oraz Enea Operator (17 proc.).
Fot. Longfin Media/Shutterstock



















