„Precz z ETS”. Polska idzie na całość, Bruksela szykuje odpowiedź
Zbliżają się decydujące dnia dla unijnego systemu ETS w Parlamencie Europejskim. W Polsce niestety handel uprawnieniami do emisji CO2 znalazł się właśnie w kleszczach politycznego populizmu, co niestety nie wróży nic dobrego.

Zaczęło się od „OZE-sroze”, a teraz działa wycelowano w unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 - ETS.
Najważniejszy postulat, z którym występujemy to wyjście z unijnego systemu ETS, który niszczy nasz przemysł (między innymi hutniczy czy chemiczny) i energetykę - zapowiedział Jacek Sasin, były wicepremier i minister aktywów państwowych.
Polska opuści system handlu emisjami CO2?
Sasin stawia sprawę bardzo jasno: Polska musi posiadać zrównoważony miks energetyczny z węglem i atomem jako fundamentami, OZE zaś powinny stanowić jedynie uzupełnienie. Bo dominacja OZE - zdaniem byłego wiceszefa rządu - oznaczałaby brak stabilności i konieczność olbrzymich nakładów na infrastrukturę energetyczną. Dlatego priorytetem ma być węgiel.
Filarem bezpieczeństwa energetycznego muszą być inwestycje w infrastrukturę węglową - utrzymanie i unowocześnienie dotychczasowych kopalń, a niewykluczone, że budowa nowych bloków. W przypadku OZE niech decyduje rynek - żadnych dopłat od państwa - przekonuje w serwisie X Jacek Sasin.
Receptą ma być wyjście Polski z unijnego systemu ETS. PiS już zapowiedział złożenie w Sejmie stosownego projektu uchwały w tej sprawie.
Trzeba powiedzieć jasno: precz z ETS i brukselską polityką klimatyczną, która uderza w polskie gospodarstwa domowe. Polska nie może być dalej bankomatem dla unijnego systemu handlu emisjami. Dlatego składam w Sejmie projekt uchwały wzywającej premiera Tuska do przedstawienia w ciągu 14 dni planu wyjścia z ETS - grzmi w social mediach Przemysław Czarnek.
Pomóc ma Trybunał Konstytucyjny
Ale opuszczenie przez Polskę systemu ETS może okazać się niezbyt łatwe w praktyce. Prof. dr hab. Robert Grzeszczak, kierownik Katedry Prawa Ponadnarodowego Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Nauk Prawnych PAN, w rozmowie z Rzeczpospolitą zaznacza, że jednostronne wypowiedzenie tego mechanizmu przez Sejm oznaczałoby wejście w konflikt z prawem unijnym.
System ETS jest częścią prawa Unii Europejskiej, które wiąże Polskę, został ustanowiony przez instytucje unijne i to one mogą decydować o jego zmianie - podkreśla prof. Grzeszczak.
Uderzenie w system ETS mocno też osłabia propozycję prezydenta Karola Nawrockiego, której realizacja ma obniżyć cenę energii o ok. 30 proc. Miały w tym pomóc środki pochodzące z ETS. Bo Polska, jak każdy inny kraj członkowski UE, na tym systemie też zarabia. I to całkiem sporo. Rząd przewiduje, że tylko w tym roku dochód z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji CO2 będzie na poziomie 20,1 mld zł, z czego do budżetu państwa ma trafić 15,1 mld zł. Przeciwnicy systemu ETS powołują się jednak na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2025 r., w którym uznano, że procedura przyjęcia ETS przez Radę Europejską była niezgodna z polską konstytucją.
Pierwszym krokiem powinno być opublikowanie wyroku z 10 czerwca 2025 r., który daje podstawę do dalszych działań. Wyjście z ETS to szansa na obniżenie rachunków za energię o kilkadziesiąt procent. Stop ekoterroryzmowi UE! - wzywa w serwisie X Przemysław Czarnek.
Parlament Europejski szykuje się na bój o ETS
Nie do końca wiadomo, co dalej będzie z unijnym systemem ETS. Koalicja Przyjaciół Przemysłu, w której znaleźli się m.in. Niemcy, Francja, Włochy i Polska, twierdzi, że ten mechanizm demoluje kluczowy sektor UE i przekonuje, że dekarbonizacja nie powinna być osiągana przez deindustrializację.
Stąd wezwanie Komisji Europejskiej do rewizji systemu ETS i do zdecydowanie bardziej pragmatycznego podejścia do kwestii bezpłatnych przydziałów dla przemysłu, które - wedle pierwotnego planu - mają być wycofane do 2034 r. na rzecz unijnego Mechanizmu Dostosowania Granicznego z tytułu Węgla (CBAM). Po drugiej strony barykady jest osiem państw (Dania, Finlandia, Luksemburg, Portugalia, Słowenia, Hiszpania, Szwecja i Holandia), które w obecnym ETS nie widzą nic złego.
Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog:
Wprowadzenie fundamentalnych zmian w systemie ETS, zakwestionowanie samego instrumentu lub jego zawieszenie byłoby bardzo niepokojącym krokiem wstecz - czytamy we wspólnym dokumencie roboczym, podpisanym, przez te kraje.
Wszystko więc wskazuje na to, że najbliższa batalia o system ETS - zaplanowana w trakcie posiedzenia Parlamentu Europejskiego, czyli od 23 do 26 marca - może być wyjątkowo zaciekła. I cały czas nie do końca wiadomo, co może z niej wyniknąć.



















